Łódzkie. Uwaga na autostradzie A1! Drogowcy będą zajmowali jeden z pasów. Czeka nas kilka dni utrudnień

64,5 tys. drzew do przeglądu, a do skoszenia rośliny wzdłuż prawie 2 tys. km rowów - sporo pracy mają drogowcy w Łódzkiem. Do tego dochodzą bieżące naprawy, takie jak te, które w środę i czwartek prowadzone będą na odcinku autostrady A1 między węzłami Łódź Południe i Tuszyn.

Prace gwarancyjne i obecne utrudnienia

W związku z pracami gwarancyjnymi na autostradzie A1 w środę (29 czerwca) i w czwartek (30 czerwca) należy spodziewać się utrudnień między węzłami Łódź Południe i Tuszyn.

Ekipy remontowe napotkamy w środę na jezdni w kierunku Katowic na pasie wolnym między kilometrem 332. i 334. Z kolei w czwartek prace będą kontynuowane na jezdni w stronę Gdańska od kilometra 329. do 324., również na pasie wolnym. Prace prowadzone są w godzinach 9-18.

- W tych dniach kierowcy jadący trasą będą wcześniej informowani za pomocą komunikatów wyświetlanych na tablicach zmiennej treści. Wysłaliśmy również informację do mediów, aby kierowcy nie byli zaskoczeni - mówi Maciej Zalewski, rzecznik łódzkiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Łodzi.

Każdego dnia po zakończeniu prac ruch będzie się odbywał bez żadnych ograniczeń, czyli całą szerokością jezdni. Takie roboty będą również prowadzone w najbliższy poniedziałek (4 lipca) między kilometrem 324. i 321.

Koszenia jak stąd do wybrzeża Francji

W województwie łódzkim jest 1377 kilometrów dróg krajowych, które trzeba utrzymać w jak najlepszym stanie. Przy tym na niektórych odcinkach są dwie jezdnie. - Więc wtedy liczba kilometrów staje się porównywalna do trasy z Łodzi nad Zatokę Biskajską. W sumie to ponad 1900 kilometrów. Praktycznie więc jest do skoszenia pół Europy rowów - mówi Maciej Zalewski. A jeśli mówimy o rowach po dwóch stronach jezdni, do robi się z tego 4 tys. km.

- Następnie trzeba tę trawę usunąć, aby rowy były drożne i spełniały funkcję odwadniania. To naprawdę gigantyczna, kosztowna i trudna praca - dodaje rzecznik.

O zieleń trzeba dbać nie tylko ze względów estetycznych, ale przede wszystkim, by zapewnić bezpieczeństwo użytkownikom dróg. Dlatego drzewa są sprawdzane na codziennych objazdach. - Jeśli drzewo zostanie uznane za zagrażające bezpieczeństwu, to trzeba mu podciąć gałęzie lub w ogóle przeprowadzić jego wycinkę. A to nie jest takie proste - twierdzi Zalewski. - Musi być wtedy zgoda z gminy, komisja i zakwalifikowanie do wycinki - tłumaczy. A jest co sprawdzać, bo wzdłuż dróg krajowych w Łódzkiem jest kilkadziesiąt tysięcy drzew. 

Drogowcy muszą pilnować m.in., czy gałęzie drzew rosnących bezpośrednio przy drodze nie przeszkadzają przejeżdżającym ciężarówkom lub nie grożą zahaczeniem o linie energetyczne czy telekomunikacyjne. - W ubiegłym roku prawie 10 tys. drzew zostało poddanych większym bądź mniejszym zabiegom, z tego ponad pięćset wycięliśmy, a ponad sześćset posadziliśmy - informuje rzecznik GDDKiA w Łodzi.

Prowadzone też są zabiegi prześwietlania korony drzew. Po co? Aby drzewo nie złamało się w razie silnego wiatru.

Malowanie i łatanie

Drobne utrudnienia w ruchu powodują również tzw. prace utrzymaniowe lub gwarancyjne. - To ciężka i żmudna praca, w kółko trzeba coś naprawiać. Jedno kończysz, drugie zaczynasz, a po jakimś okresie wracasz do tego, co robiłeś jakiś czas temu. Innymi słowy - to nigdy niekończące się zabiegi - wyjaśnia Maciej Zalewski.

Wiosną i latem pracy jest szczególnie dużo. O ile zimą ze względu na warunki atmosferyczne prowadzi się naprawy technologią tymczasową, czyli masą na zimno, o tyle w okresie letnim wykonywane są w technologii znacznie trwalszej. Z reguły praca drogowców kojarzy się tylko z naprawą nawierzchni, a tymczasem jest to również uzupełnianie oznakowania poziomego, czyli malowanie np. pasów.

- Drogowcy są w stanie uporać się dosyć szybko z takim robotami, dlatego nazywamy je pracami szybko postępującymi. Nie są to statyczne prace, tylko takie, które co jakiś przesuwają się. Tak jest na przykład przy malowaniu oznakowania - wyjaśnia rzecznik. - Ale są sytuacje, które wymagają na przykład załatania jednego fragmentu zniszczonej nawierzchni. Drogowcy pojawiają się tam na kilka godzin, robią swoje i za moment już ich nie ma - dodaje.

Ponadto w pasie drogowym są też chodniki i zatoki autobusowe, o które również musi dbać Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny