Studenckie osiedle w Łodzi dla uchodźców z Ukrainy. "Staramy się im uświadamiać, że etap oswajania minął"

Ponad 300 uchodźców z Ukrainy znalazło schronienie na studenckim osiedlu Lumumbowo w Łodzi. Opiekują się nimi sami studenci. Uczelnia pomaga w znalezieniu pracy. - Oni tutaj nie przyjechali patrzeć na widoczki. Większość z nich jest w stanie przyjąć jakąkolwiek pracę, nawet poniżej ich statusu i umiejętności - mówi rzecznik Uniwersytetu Łódzkiego.
Zobacz wideo

Studenci z Ukrainy stanowią największy odsetek obcokrajowców uczących się na uniwersytecie w Łodzi. Jest ich około 700. - Rodziny, które do nich przyjechały, mieszkają albo obok nich w pokojach, albo trochę dalej, w pobliskich akademikach, w których były miejsca. Na pewno dużo bliżej niż jeszcze dwa i pół miesiąca temu. Przede wszystkim są bezpieczni - mówi Paweł Śpiechowicz, rzecznik prasowy Uniwersytetu Łódzkiego.

Po wybuchu wojny uczelnia przygotowała około 400 miejsc dla uchodźców. Wśród nich znalazły się głównie kobiety z dziećmi. Tych ostatnich jest 130. Mają od kilku miesięcy do kilkunastu lat.

Jak wygląda życie uchodźców na studenckim osiedlu?

Na studenckim osiedlu znajduje się tablica informacyjna, przy której powstało spontanicznie główne miejsce spotkań towarzyskich. Zagląda tu każdy Ukrainiec, który chce się czegoś dowiedzieć albo poznać kogoś i po prostu pogadać. Na tablicy pojawiają się również ogłoszenia o pracę.

Oprócz stołówki uchodźcy z Ukrainy mają do dyspozycji magazyn z żywnością i podstawowymi produktami takimi jak pieluchy, leki i inne artykuły pierwszej potrzeby. - Każda z rodzin dostała swój identyfikator, aby mogła o każdej porze wejść do tych magazynów, nie tłumacząc się ani z tego kim są, ani z tego jakiej pomocy potrzebują. Chodzi o to, żeby uchodźcy, czyli nasi goście, mogli swobodnie i komfortowo korzystać z tego magazynu, pobierać żywność i inne rzeczy - opowiada Śpiechowicz.

Punkt ten mieści się przy ul. Pomorskiej 152 w Akademickim Centrum Wsparcia. Nasz rozmówca zachęca wszystkich, którzy mogą, by przynosili do niego dary dla Ukraińców. Potrzebne są: mleko, kasza, konserwy, sałatki w słoikach, ryż czy środki czystości.

Jest też osobny magazyn z odzieżą. Po zimie zrobiono w nim selekcję ubrań. Teraz dostępne są wiosenne i letnie. - Tutaj potrzebne są na przykład klapki czy nowa bielizna osobista - informuje Śpiechowicz.

Uchodźcom zapewniono również dostęp do książek. W tym przypadku nie było problemów, bo Biblioteka Uniwersytecka ma w swoich zasobach książki w języku ukraińskim - w formie elektronicznej. Poza tym organizowane są wycieczki, które mają na celu poznanie Łodzi. Nie chodzi tu o zabytki, a bardziej o budynki użyteczności publicznej i miejsca, w których można coś załatwić. W najbliższym czasie zostanie zorganizowany Dzień Dziecka dla najmłodszych mieszkańców na osiedlu Lumumby. W jednym z akademików utworzono salę zabaw. - Czasem są tam animatorzy, którzy prowadzą zajęcia dla ukraińskich dzieci. Staramy się, żeby życie w kampusie kwitło - mówi Śpiechowicz.

Szukają pracy

Uczelnia oferuje też wsparcie dla tych, którzy chcą się usamodzielniać i szukają pracy. - Przyjechała do nas ogromna fala ludzi. Ciężko będzie znaleźć pracę dla wszystkich. Staramy się pośredniczyć, szukać, pytamy naszych partnerów i firmy, z którymi współpracujemy. Zachęcamy też do nauki polskiego - wylicza rzecznik.

Niektóre Ukrainki były zainteresowane znalezieniem zajęcia od pierwszego dnia, jak tylko trafiły do łódzkich akademików. - Oni tutaj nie przyjechali patrzeć na widoczki czy tylko korzystać z pomocy i myśleć o tym, co dzieje się u nich w ojczyźnie. Chcą też pracować. Większość z nich jest w stanie przyjąć jakąkolwiek pracę, nawet poniżej ich statusu i umiejętności - podaje Śpiechowicz.

Ci, którym udaje się znaleźć płatne zajęcie, płacą za akademik. - Staramy się powoli uświadamiać im, że etap oswajania minął, a przychodzi etap, w którym trzeba się ogarnąć. Trzeba zacząć żyć normalnie. Wszyscy liczymy na to, że wojna szybo się skończy, ale też patrzymy realnie na to, że tutaj trzeba normalnie żyć - wyjaśnia nasz rozmówca. 

Od razu po przyjeździe pierwszych uchodźców powstał też plan zorganizowania dodatkowych grup do nauki języka polskiego. Takie kursy Uniwersytet Łódzki prowadzi już od wielu lat dla swoich studentów ukraińskich. W Studium Języka Polskiego powstało siedem dodatkowych zespołów. Uczą się zdalnie. Drugim miejscem, które również umożliwiło naukę języka polskiego Ukraińcom, jest Wydział Filologiczny. Tam prowadzone są zajęcia stacjonarne.

Poza tym uchodźcy przebywający w akademikach UŁ mają zagwarantowaną pomoc psychologiczną. Był też pediatra. Przeprowadził badania profilaktyczne wśród dzieci.

Studenci pomagają

Każdej rodzinie został przydzielony wolontariusz, który na bieżąco dba, aby miała zaspokojone podstawowe potrzeby. Do pomocy zgłosiło się 200 studentów. - Jeśli mają problem, mogą się zgłosić do Akademickiego Centrum Wsparcia lub do wolontariusza. To są młodzi ludzie, którzy mają różne inne sprawy, a mimo to decydują się przyjść i pomagać. To jest super, że mamy takich studentów i nie tylko studentów - podsumowuje rzecznik.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny