Kotomat świeci pustkami, zwierzaki w kryzysie. "Wraz ze wzrostem inflacji pomocy jest coraz mniej"

Jeszcze do niedawna kotomat w Częstochowie - gdzie mieszkańcy mogą zostawiać karmę dla wolno żyjących zwierząt - zapełniał się bardzo szybko. Od września ilość jedzenia topnieje. - Jeżeli puszka karmy kosztowała 4 złote, a kosztuje 7 złotych, to nie dziwię się, że ta pomoc jest coraz mniejsza - słyszymy.
Zobacz wideo

Kotomat to czarny kontener, do którego mieszkańcy Częstochowy mogą wrzucać karmę dla wolno żyjących kotów. Stoi przy ulicy Waszyngtona 5, przy budynku urzędu miasta. Do września zapełniał się bardzo szybko, teraz kociego jedzenia jest w nim niewiele. - Kryzys uderzył też w kotomat - przyznaje Małgorzata Iżyńska, pomysłodawczyni całej akcji, miejska radna i społeczny konsultant ds. ochrony zwierząt. 

Wyższa inflacja, mniej pomocy

Zanim ten "bank żywności" dla kotów pojawił się w mieście, mieszkańcy karmę dla zwierząt często przekazywali właśnie Iżyńskiej. - I pewnego dnia pomyślałam sobie, jakby to było fajnie, gdyby w mieście powstał taki punkt, do którego każdy może przynieść jedzenie dla zwierząt - wspomina nasza rozmówczyni. 

Pierwszy - i jak na razie jedyny - kotomat pojawił się w Częstochowie w lutym. Chętnych do dokarmiania kotów nie brakowało. Jednak wraz ze wzrostem inflacji tej pomocy jest coraz mniej. - Jeżeli puszka karmy kosztowała 4 złote, a kosztuje 7 złotych, no to ja się nie dziwię, że ta pomoc jest coraz mniejsza - mówi Iżyńska.

Gdyby nie kryzys, kotomatów w Częstochowie byłoby więcej. - Przede wszystkim wnioskowałam nie o jeden, ale o dwa. Jeden kotomat chciałam ustawić w centrum, a drugi w południowej części miasta, w okolicach Centrum Handlowego Jagiellończycy - mówi Iżyńska. I ma nadzieję, że mimo kryzysu ten kotomat jednak powstanie. - Będę się o to starała - zapewnia.

Kotomat w CzęstochowieKotomat w Częstochowie Ewa Pasierbiewicz-Biernat

Ilość nie zawsze znaczy jakość

Do kotomatu można wrzucać suchą karmę (chrupki) i mokrą (w puszkach czy saszetkach). Co ważne - musi być to karma w oryginalnych, sklepowych opakowaniach, na których jest m.in. data ważności. Nie wolno wrzucać np. resztek jedzenia z naszych stołów czy karmy w foliowych woreczkach nieoznaczonych żadnymi danymi producenta.

Chodzi o to, aby zwierzaki otrzymały zdrowy, pełnowartościowy pokarm. Nawet w kryzysie. - Tak jak odżywiamy własne zwierzęta, tak należy również pomagać tym bezdomnym czy wolno żyjącym. Zwracajmy uwagę na zawartość puszek, które kupujemy - podkreśla nasza rozmówczyni.

Taki apel - o zdrową karmę - pojawia się też przy okazji zbiórek dla zwierzaków ze schroniska. - Trafiają tam poturbowane przez życie psy i koty, często chore, które trzeba leczyć. Podstawą dobrego leczenia jest dobre żywienie. Dbajmy więc o to, by nie jadły byle czego i kupujmy dla nich dobre produkty - zachęca Iżyńska.

W Częstochowie zakupem kotomatu zajął się miejski Wydział Ochrony Środowiska, Rolnictwa i Leśnictwa. Zbierana karma trafia do społecznych opiekunek i opiekunów kotów na częstochowskich osiedlach - tych, którzy zajmują się wolno żyjącymi zwierzętami na co dzień, inwestując w to swój czas, wysiłek i nieraz sporą część zawartości portfela.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny