"Przykręcamy oświetlenie, oszczędzamy wodę". Czy szkołę strażaków w Częstochowie będzie stać na komorę dymową?

Jak poruszać się w gęstym dymie, do tego w ciemności, po nieznanym terenie? Tego uczą się kadeci w Centralnej Szkole Państwowej Straży Pożarnej w Częstochowie. By zapewnić najwyższą jakość szkolenia, potrzebna jest nowa komora dymowa do ćwiczeń w maskach tlenowych. Szkole jednak zajrzał w oczy kryzys. Konieczne są oszczędności.

Centralna Szkoła Państwowej Straży Pożarnej w Częstochowie mieści się przy ulicy Sabinowskiej. Z zewnątrz budynki niczym się nie wyróżniają, cześć z nich pochodzi z XIX wieku, gdy był tu majątek ziemski Stradom - Zacisze. W głębi, już niewidoczny dla niewtajemniczonych, mieści się imponujący poligon, na którym ćwiczą przyszli strażacy. 

- Nauka musi się odbywać na najnowocześniejszych samochodach, sprzętach po to, by ci młodzi ludzie, którzy ruszą w Polskę, nie byli niczym zaskoczeni. Owszem, muszą też potrafić obsługiwać starszy sprzęt, ale muszą też znać nowinki - podkreśla brygadier Dariusz Andryszkiewicz, rzecznik prasowy komendanta Centralnej Szkoły Państwowej Straży Pożarnej w Częstochowie.

W Polsce są jeszcze tylko dwie podobne szkoły - w Krakowie i Poznaniu. W Częstochowie doszkalają się strażacy i cywile, ale to przede wszystkim Dzienne Studium Aspirantów. Tu szkolą się strażacy, którzy zasilą szeregi zawodowców w całym kraju.

Ćwiczenia bliskie rzeczywistości

Częstochowska szkoła posiada największy poligon pożarniczy w Polsce. Jest tu ponad 50 stanowisk, które pozwalają ćwiczyć niemal wszystkie dziedziny działań przyszłych strażaków. Są prawdziwe samochody, tunele, stacje paliw różnego rodzaju, a nawet kawałek autostrady.

- Najbardziej wyjątkowe obecnie są stanowiska do ćwiczeń ratownictwa kolejowego, gdzie stoją prawdziwe wagony pociągów i tramwajów miejskich - zaznacza Andryszkiewicz. - Naprawdę wykolejamy pociągi, uczymy się je podnosić, uczymy się bezpiecznej ewakuacji - wylicza. W czasie ćwiczeń pojawia się również prawdziwy ogień, ale już ludzi zastępują manekiny.

Ćwiczenia z zadymienia

Szkoła właśnie rozpoczęła nową inwestycję. Chodzi o kompleks pomieszczeń i urządzeń do ćwiczenia Ochrony Układu Oddechowego. To komora dymowa, laboratorium sprzętu OUO wraz z salą wykładową i sala ćwiczebna.

- Każdy strażak używa aparatów, w których jest sprężone powietrze, dlatego musi przechodzić regularnie testy w komorze oddechowej - wyjaśnia nam Andryszkiewicz. - Poruszamy się w zamkniętych labiryntach, przy zgaszonym świetle, przy sztucznym zadymieniu. Ćwiczymy orientację, badamy, czy nie mamy klaustrofobii - wyjaśnia.

Takie ćwiczenia są przeznaczone nie tylko dla kadetów szkoły, odbywają je też strażacy z OSP i PSP. Dlatego nowa inwestycja jest potrzebna jak najszybciej. Kompleks szkoleniowo-laboratoryjnym ma być połączony też z nową halą sportową. Rzecznika pytamy, jaka jest cena i termin zakończenia tej inwestycji. - W dzisiejszych czasach na takie pytanie nie da się odpowiedzieć. Chcielibyśmy, żeby było to ukończone w 2026 roku, żeby kosztowało niespełna 30 mln zł. Ale to, co się dzieje na rynku budowlanym i inwestycyjnym, nie pozwala nam powiedzieć, że tak na pewno będzie - podkreśla Andryszkiewicz.

Częstochowska szkoła, jak wiele innych instytucji, już teraz oszczędza, na ile pozwala na to bezpieczeństwo. - Trochę przykręcamy oświetlenie, ale tak, by móc się bezpiecznie poruszać. Oszczędzamy też ciepłą wodę - dodaje nasz rozmówca.

Gotowi na wszystko

W przestrzeni publicznej wiele mówi się o potencjalnej groźbie skażenia radioaktywnego. Pytamy więc w częstochowskiej szkole, czy uczniowie są przygotowywani także na taką ewentualność. - Sytuacja związana z wojną w Ukrainie na pewno jest stanem podwyższonej gotowości służb, ale ćwiczenia przygotowujące na skażenie chemiczne, radiologiczne czy biologiczne są prowadzone od początku szkoły, nie jest to nic wyjątkowego - uspokaja nasz rozmówca.

Młodzi ludzie już w pierwszych kilku miesiącach nauki razem z kadrą wyjeżdżają też do prawdziwych akcji ratowniczo-gaśniczych. To wyjazdy nie tylko na terenie powiatu częstochowskiego. Kadeci działali ostatnio między innymi przy skażeniu Odry, stacjonowali też na granicy polsko-ukraińskiej po wybuchu wojny. - Jeżeli na terenie kraju dzieje się coś złego, w ciągu godziny jesteśmy w stanie zebrać grupę kilkudziesięciu uczniów wraz z kadrą. Bierzemy racje żywnościowe, kontener sanitarny i jesteśmy samowystarczalni przez kilka dób - opisuje Andryszkiewicz.

Komórkowy detoks

W tym roku naukę w dziennym studium aspirantów Centralnej Szkoły Państwowej Straży Pożarnej w Częstochowie rozpoczęło 59 studentów, w tym dwie kobiety.

Pierwsze dwa miesiące to semestr unitarny. - Odbywa się w warunkach polowych. Na szkolnym poligonie pożarniczym jest rozstawionych kilkanaście namiotów, w których mieszkają kadeci. Nie mają telewizorów, komputerów, telefonów komórkowych - podkreśla Andruszkiewicz.

Po co taki detoks od świata mediów? - Chcemy, żeby uczniowie zżyli się ze sobą, a ich uwaga była w 100 proc. skupiona na tym, czego chcemy ich nauczyć - wyjaśnia.

Paweł, kadet pierwszego roku przyjechał do Częstochowy z okolic Rzeszowa. Jak przyznaje, dla wielu uczniów odcięcie od komórek wydawało się najtrudniejsze.

- To przecież odizolowanie się i odcięcie od urządzenia, z którym większość z nas jest zżyta praktycznie w każdej minucie. Jednak okazało się, że nie było to takim drastycznym przeżyciem. Zwłaszcza że ciągle mieliśmy coś do zrobienia, byliśmy zajęci, z reguły ważnymi rzeczami. Dlatego dało się to przeżyć - dodaje Paweł z uśmiechem.

Andruszkiewicz mówi nam, że oczywiście w sprawach wymagających pilnego kontaktu z rodziną kadetom były udostępniane komórki. - Na co dzień mogli do rodzin wysyłać listy tradycyjną pocztą - śmieje się nasz rozmówca.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny