Częstochowa. Ratownik WOPR o zaśnięciu pod wodą. "Bądźmy czujni"

- Jeśli czujemy, że brakuje nam sił, wynurzmy się. Nie próbujmy imponować komuś na brzegu, ryzykując swoim życiem - mówi Krzysztof Zbrojkiewicz z WOPR. W Częstochowie strzeżone kąpieliska otwierają się dopiero za miesiąc, ale niestety już teraz dochodzi do pierwszych utonięć.
Zobacz wideo

Lato jeszcze się nie zaczęło, strzeżone kąpieliska wciąż są nieczynne, a już mamy pierwsze ofiary. W ostatni poniedziałek, w podczęstochowskim zbiorniku wodnym w Żarkach-Letnisku, utonął 52-letni mężczyzna. Sprawą zajmuje się prokuratura.

Sezon letni na częstochowskich kąpieliskach - pod okiem ratowników - rozpocznie się w Częstochowie dopiero 16 czerwca. Do 28 sierpnia ze strzeżonych kąpielisk będziemy mogli korzystać w parku Lisiniec - na akwenie "Adriatyk", a także przy ul. Dekabrystów, gdzie jest letnia pływalnia. - Staramy się, by wszystkie te miejsca miały odpowiednią liczbę ratowników - mówi Krzysztof Zbrojkiewicz, prezes częstochowskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

- W ostatnich latach nie było utonięć na kąpieliskach, które zabezpieczali częstochowscy ratownicy wodni z WOPR-u - mówi Zbrojkiewicz. I choćby dlatego warto korzystać właśnie z takich miejsc, a nie podejmować ryzyko, kąpiąc się na kąpieliskach niestrzeżonych, gdzie prawdopodobnie nikt nie udzieli nam profesjonalnej pomocy. 

Zaśnięcie pod wodą

Szef częstochowskich ratowników wodnych podaje, że podstawowe przyczyny utonięć to alkohol i brak rozwagi. Sprawa alkoholu jest oczywista - nigdy nie łączymy go z kąpielą. Krzysztof Zbrojkiewicz przestrzega też przed nieodpowiedzialnymi zabawami w wodzie. Odradza przepływanie długich odcinków pod wodą. Zdarza się, że dochodzi wtedy do zaśnięcia - a w konsekwencji niedotlenienia mózgu i śmierci.

Jak podaje nasz rozmówca, były przypadki, kiedy osoba, która zasnęła, leżała między nogami kąpiących się, a ci myśleli, że po prostu nurkuje. Bywa, że taka osoba w pierwszym momencie omdlenia wykonuje ruchy pod wodą poza swoją świadomością, dlatego jest to trudne do natychmiastowego rozpoznania. Zwłaszcza, kiedy na przykład w wodzie jest wiele osób.

Krzysztof Zbrojkiewicz wspomina, że kiedy zaczynał swoją przygodę z ratownictwem wodnym, istniała wśród ratowników konkurencja na przepłynięcie jak najdłuższego odcinka pod wodą. Badania wykazały, że tak naprawdę bezpieczna odległość pływania pod wodą to maksymalnie 25 metrów. - Jeśli czujemy, że brakuje nam sił i powietrza, wynurzmy się. Starajmy się wyjść z wody. Nie próbujmy zaimponować komuś na brzegu, ryzykując swoim życiem - mówi.

Tonący nie krzyczą. Starają się zachować jak najwięcej sił na utrzymanie się na powierzchni wody. Dlatego ratownik apeluje też, abyśmy byli czujni, bo być może obok nas w wodzie będzie osoba walcząca o życie.

Praca ratownika wodnego to duża odpowiedzialność. Oprócz oczywistych obowiązków związanych z ratowaniem kąpiących się i dbaniem o ich bezpieczeństwo, musi zmagać się z wieloma innymi sytuacjami. Plażowicze nie zawsze są odpowiedzialni. Piją alkohol, śmiecą, przeszkadzają innym. Nie można dać się ponieść emocjom, nawet kiedy ludzie nie reagują na uwagi (albo reagują niekulturalnie). W gronie częstochowskich ratowników wodnych są też panie. - Niektóre nawet bardziej zdecydowane niż mężczyźni. Nie dadzą sobie dmuchać w kaszę - śmieje się szef częstochowskiego WOPR-u.

Krzysztof Zbrojkiewicz spodziewa się w te wakacje dużej frekwencji na strzeżonych kąpieliskach w Częstochowie, choć zaznacza, że będzie to zależało w dużej mierze od pogody.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny