Podlaskie. Wojewoda przedłużył zakaz przebywania przy granicy z Białorusią

Nie do końca listopada, a do końca grudnia obowiązywać będzie zakaz zbliżania się do podlaskiego odcinka granicy z Białorusią. Zarządzenie w tej sprawie, na wniosek Straży Granicznej, wydał właśnie wojewoda podlaski Bohdan Paszkowski.
Zobacz wideo

Zakaz obejmuje pas o szerokości 200 metrów od granicy i dotyczy tych jej odcinków, które nie przebiegają po rzekach. W uproszczeniu - chodzi o miejsca, gdzie nie ma postawionego latem przez rząd pięciometrowego płotu. Za wejście w objętą zarządzeniem strefę (i złamanie zakazu) grozi 500 złotych mandatu lub nagana.

Zakaz przebywania w tym miejscu obowiązuje od początku lipca, kiedy to rząd odwołał "stan wyjątkowy", obejmujący - przez prawie rok - ponad 180 miejscowości w Podlaskiem i Lubelskiem.

Początkowo miał obowiązywać do września, później do końca listopada. Teraz wiemy, że będzie obowiązywał do 31 grudnia. Za każdym razem o przedłużenie wnioskowała Straż Graniczna. W jej ocenie brak osób postronnych ułatwia budowę systemu monitoringu płotu.

Płot, drut kolczasty i czujniki

Na system ten ma się składać kilka tysięcy kamer (w części przystosowanych do pracy nocą) i kilkaset kilometrów kabli detekcyjnych. Te ostatnie mają umożliwiać wykrycie ruchu czy wstrząsów gruntu spowodowanych np. przez poruszających się ludzi. Całość ma uzupełniać płot, podnieść jego skuteczność i ograniczyć możliwość przekraczania granicy przez migrantów, którzy próbują się tędy dostać do Unii Europejskiej.

Z wcześniejszych zapewnień władz wynikało, że już sam oddany w sierpniu płot uniemożliwi migrację. W praktyce jednak granicę codziennie przekracza od kilkunastu do kilkudziesięciu osób. Pięciometrową barierę ze stalowych prętów albo pokonują górą, albo się pod nią podkopują, albo wchodzą do Polski w miejscach, w których jej nie ma.

Półtora miliarda poza kontrolą

Pierwotnie Straż Graniczna obiecywała, że system uszczelniający będzie gotowy do września. Obecnie sugeruje, że do końca roku. Tydzień temu minister spraw wewnętrznych Mariusz Kamiński chwalił się pierwszymi fragmentem granicy objętym systemem. Ma on jednak 20 kilometrów długości, a cała granica, na której ma powstać - ponad 200 kilometrów.

Monitoring będzie kosztować budżet państwa ponad 300 mln złotych. Cały system - razem z płotem - około półtora miliarda. To jednak tylko szacunki. Inwestycje powstają na mocy specustawy, bez przetargów, z pominięciem prawa budowlanego i przepisów dotyczących ochrony przyrody.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny