Dwa biebrzańskie łosie nie żyją. "Myśliwy tłumaczył zdarzenie pomyłką"

Dwa łosie zostały zastrzelone przez myśliwego w sąsiedztwie Biebrzańskiego Parku Narodowego. Sprawą zajmuje się policja. Jak mówi nam rzecznik komendy w Białymstoku, myśliwy, który zabił zwierzęta, był trzeźwy. - Najpierw była informacja, że pomylił łosie z dzikiem. Potem, że z jeleniem - słyszymy.

Do zdarzenia doszło podczas polowania zorganizowanego przez koło łowieckie z Zambrowa, w okolicach Grądów Woniecka (Podlaskie). To teren w bezpośrednim sąsiedztwie Biebrzańskiego Parku Narodowego, kilka kilometrów od zbiegu rzek Biebrzy i Narwi. O śmierci dwóch zwierząt, na które według prawa polować nie wolno, policję poinformowali sami myśliwi.

- Na miejscu policjanci ustalili, że w polowaniu brało udział kilkanaście osób. Jedna z nich, oddając dwa strzały, zabiła dwa łosie. Broń, z której zginęły, zabezpieczyliśmy. Truchła zwierząt zostaną poddane specjalistycznym badaniom - informuje podinspektor Tomasz Krupa, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku.

Łoś, jeleń, a może dzik?

Rzecznik dodaje, że myśliwy, który zabił łosie, był trzeźwy. Całe zdarzenie tłumaczył pomyłką. - Najpierw była informacja, że pomylił łosie z dzikiem. Potem, że z jeleniem - dodaje Krupa.

Dochodzenie w tej sprawie prowadzi komenda powiatowa policji w Zambrowie. Mężczyzna, według nieoficjalnych informacji - doświadczony myśliwy, funkcyjny we własnym kole, może odpowiadać za nielegalny odstrzał. Grozi za to nawet pięć lat więzienia.

To nie pierwszy przypadek, kiedy myśliwi "pomyłką" tłumaczą zabicie zwierzęcia, na które polować nie wolno. Kilka tygodni temu w Zachodniopomorskiem - podczas trzech polowań - od myśliwskich kul zginęły cztery chronione żubry. Sprawcy tłumaczyli, że ważące kilkaset kilogramów zwierzęta pomylili… z dzikami.

Moratorium na odstrzał

Łoś nie jest w Polsce pod ochroną, ale na jego odstrzał obowiązuje od 2001 roku moratorium. Wprowadzono je po tym, jak właśnie polowania doprowadziły krajową populację gatunku niemalże do wyginięcia. Myśliwi i leśnicy chcieliby zniesienia moratorium. W ich ocenie krajowa populacja łosia liczy obecnie ponad 30 tysięcy sztuk. Część naukowców uważa, że to liczba dwukrotnie zawyżona. Dla porównania jeleni jest w Polsce blisko 300 tysięcy, a saren prawie milion.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny