Na granicy migrantka straciła ciążę. Jest skarga na Polskę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka

Anna Gmiterek-Zabłocka
Stowarzyszenie Interwencji Prawnej skarży Polskę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Chodzi o sprawę 28-letniej obywatelki Algierii, która razem z mężem próbowała dostać się do Polski. Jak podają aktywiści, małżeństwo doświadczyło kilku push-backów, a kobieta straciła ciążę.
Zobacz wideo

W czerwcu 2022 roku młoda, ciężarna Algierka znalazła się w lasach Puszczy Białowieskiej. Była z mężem. Małżeństwo próbowało dostać się do Polski, aby w naszym kraju złożyć wniosek o ochronę międzynarodową. Straż Graniczna miała ich zatrzymywać kilka razy i stosować tzw. push-backi (siłowe odsyłanie za granicę). By znów nie trafić na Białoruś, ukrywali się w lesie, w nieludzkich warunkach, bez schronienia, lekarstw, jedzenia i wody do picia. 

Przed jednym z push-backów kobieta straciła ciążę. - Gdy była w pierwszym trymestrze, była osobą szczególnie wrażliwą, której tym bardziej powinno się udzielić odpowiedniej pomocy medycznej i psychologicznej. Tymczasem zawrócono ją na teren kraju, w którym nie mogła otrzymać bezpiecznego schronienia - mówią aktywiści ze Stowarzyszenia Interwencji Prawnej. 

To właśnie prawniczki tej organizacji złożyły skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Zarzucają Polsce m.in. naruszenie zakazu tortur i zakazu zbiorowego wydalania cudzoziemców. Wskazują również na złamanie art. 13. Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, czyli prawa do skutecznego środka odwoławczego. Małżeństwo miało być bowiem wyrzucane na Białoruś, a Straż Graniczna - jak przypominają działacze - nie dała im w tej sprawie żadnego postanowienia, od którego mogliby się odwołać. Nie wyjaśniono im, że przysługują im jakiekolwiek prawa. Nic nie rozumieli, bo nie znali języka, w którym zwracali się do nich pogranicznicy. 

Ostatecznie skarżącym udało się złożyć wniosek o ochronę międzynarodową w Polsce. - Po kilku push-backach w końcu małżeństwu umożliwiono złożenie wniosku i nie zostali po raz kolejny wypchnięci na Białoruś - mówi TOK FM mec. Małgorzata Jaźwińska z zarządu Stowarzyszenia Interwencji Prawnej. Nie ujawnia, co się z nimi aktualnie dzieje, gdzie są. 

Co może zrobić ETPC? Przede wszystkim stwierdzić, że Polska naruszyła prawa człowieka wobec osób, które doświadczyły push-backów. Jeśli Trybunał stwierdzi takie naruszenia, może przyznać cudzoziemcom zadośćuczynienie.

Na tym jednak nie koniec. Może być również nałożony na Polskę obowiązek podjęcia tzw. środków generalnych. - Chodzi o środki, które w przyszłości będą zapobiegać naruszeniu praw człowieka wobec danej osoby. Kluczowe jest to, że państwo będzie musiało wtedy zaproponować i podjąć adekwatne środki. ETPC nie wskaże, co musi zostać zrobione, natomiast potem - w ramach systemu Rady Europy - będzie oceniał, czy działania podjęte przez Polskę były wystarczające - tłumaczyła nam kilka miesięcy temu, przy innej skardze, adwokat Małgorzata Jaźwińska.

Jak dziś wygląda sytuacja na polsko-białoruskiej granicy?

Na Podlasiu od ponad roku rozgrywa się kryzys humanitarny. Migranci i migrantki próbują dostać się do Polski przez okoliczne lasy i bagna. Z danych Grupy Granica wynika, że mur, który stanął na granicy polsko-białoruskiej, nie wpłynął na zmniejszenie kryzysu. Wzdłuż granicy Polski z Białorusią wciąż dochodzi do wielu przypadków łamania praw człowieka.

Jak przekazali nam aktywiści, od 1 lipca do 10 października otrzymali prośby o pomoc humanitarną od 1642 osób, w tym 68 dzieci. Udało się pomóc 1172 osobom, w tym 56 dzieciom.

"1119 osobom udzieliliśmy pomocy humanitarnej, 55 prawnej, a 199 specjalistycznej medycznej (przy czym większości interwencji towarzyszy podstawowa pomoc medyczna), udokumentowaliśmy też 254 wywózek, zarejestrowaliśmy zaginięcie 22 osób" - napisali aktywiści w swoim raporcie. 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny