"Pani codziennie wychodzi do lasu z herbatą, bo wie, że zawsze kogoś spotka". W Puszczy wciąż są ludzie

Temperatury w nocy na Podlasiu spadają już w okolice zera stopni, a w lasach wciąż są ludzie. Codziennie trzeba im nieść pomoc. - Jesteśmy w Puszczy Białowieskiej każdego dnia, czasami nawet kilka razy dziennie. Puszcza jest schronieniem, bo dopóki ludzie są głęboko w lesie, to są bezpieczni - mówi Aleksandra Chrzanowska z Grupy Granica. I apeluje o wsparcie.

Grupa Granica nadal pomaga migrantom, którzy próbują dostać się do Polski.  Sytuacja jest coraz trudniejsza, bo chętnych do pomocy - podkreślają aktywiści - jest coraz mniej. Chodzi m.in. o to, że po wybuchu wojny w Ukrainie, w ogromnej większości skupiliśmy się na pomaganiu uchodźcom zza naszej wschodniej granicy. A w lasach na Podlasiu wciąż są ludzie i wciąż potrzebują wsparcia - m.in. ostatnio była to rodzina z małymi dziećmi. Stąd apele o to, by nie zapominać o Podlasiu i setkom spotykanych tam migrantów i migrantek.  

Grupa Granica uruchomiła zbiórkę. Potrzebne są pieniądze choćby na bieliznę termoaktywną dla uchodźców i uchodźczyń, ciepłe ubrania, buty, śpiwory do przetrwania w niskich temperaturach czy powerbanki. Link do zbiórki jest TUTAJ. 

"Puszcza jest naszym sprzymierzeńcem"

Aleksandra Chrzanowska ze Stowarzyszenia Interwencji Prawnej i Grupy Granica jest tegoroczną laureatką Nagrody im. Olgi Kersten-Matwin za pomoc uchodźcom. Pomaga nieustanie, od ponad roku. Jak sama mówi, razem z innymi praktycznie zamieszkała na Podlasiu, w Warszawie bywa bardzo rzadko. W lesie jest prawie codziennie, czasami kilka razy w ciągu dnia. 

Aleksandra ChrzanowskaAleksandra Chrzanowska Fot. Grupa Granica/ Stowarzyszenie Interwencji Prawnej

Puszczę Białowieską, w której ukrywają się ludzie z najróżniejszych krajów świata, poznaje codziennie. - Ona jest naszym sprzymierzeńcem. Jest schronieniem dla ludzi potrzebujących pomocy, bo dopóki ludzie są głęboko w lesie, to są bezpieczni, nie są wyrzucani na Białoruś. Puszcza robi też wszystko co może, by jak najmniej ludzi w niej umierało - mówi Ola. 

Jak tłumaczy, żaden mur na granicy nie zatrzyma migrantów i migrantek, którzy uciekają przed wojnami i prześladowaniami, przed katastrofą klimatyczną, przed głodem. - Ten szlak przez Puszczę Białowieską jest nadal bezpieczniejszy, niż ten przez Morze Śródziemne. I dlatego ludzie próbują iść tą drogą i żaden mur tego nie zmieni. My codziennie dostajemy prośby o pomoc. W lipcu, gdy zmniejszono strefę zakazu wjazdu i ogłoszono koniec budowy muru, otrzymaliśmy prośby o pomoc od 850 osób. To jest bardzo dużo - dodaje Chrzanowska. 

Na Podlasiu działają wolontariusze i aktywiści NGOsów, ale też lokalni mieszkańcy

- Bywa, że części tych osób nie znamy, bo działają w pojedynkę. Niektórych spotykamy dopiero w lesie - mówi Maria Złonkiewicz z "Chlebem i Solą". - Spotykałam ludzi, którzy przyjeżdżali do lasu po to, by dać komuś zupę czy herbatę. Była to m.in. starsza pani, która opowiadała, że codziennie rano wychodzi do lasu z termosem gorącej herbaty i z cukierkami, bo wie, że zawsze tu kogoś spotka - opowiada aktywistka. 

Część mieszkańców pomaga po kryjomu, w tajemnicy, z obawy przed oskarżeniami o pomoc w nielegalnym przekraczaniu granicy - bo takie sprawy karne były już wszczynane. - Dzwonią do nas ludzie, którzy mieszkają na Podlasiu. Mówią, że schronili kogoś w stodole czy innym pomieszczeniu gospodarczym, dali mu ciepłą kołdrę, jedzenie, wodę, ubrania. Ale nie wpuszczają uchodźcy do domu, bo się boją, że ktoś im coś zarzuci. Mimo tego, że pomaganie jest przecież legalne. Odbieramy więc takie telefony od mieszkańców, że mają u siebie w gospodarstwie kogoś, kto potrzebuje pomocy i nie bardzo wiedzą, co robić - opowiada Złonkiewicz. 

Grupa Granica podaje, że od początku kryzysu humanitarnego na Podlasiu do lipca 2022 roku o pomoc zwróciło się do niej ponad 11 tysięcy osób. Udało się wesprzeć ponad 8 tysięcy z nich, w tym co najmniej tysiąc dzieci i przeciwdziałać push-backom na Białoruś. 

Aktywiści apelują o wsparcie finansowe, które jest niezbędne m.in. na zakup żywności, leków oraz ubrań, karimat czy koców termicznych dla uchodźców. Ale również na zakup sprzętu umożliwiającego udzielanie wsparcia medycznego i ratowanie życia i zdrowia osób przymusowo migrujących czy na paliwo potrzebne w trakcie interwencji. 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny