Jedwabne w raporcie o reparacjach wojennych. "To absolutna kompromitacja"

Anna Gmiterek-Zabłocka
- Rząd PiS domaga się reparacji za Jedwabne - podnosi prof. Jan Grabowski, od lat zajmujący się badaniem Holocaustu. I dodaje: "To jest absolutna kompromitacja wszystkich ludzi, którzy się dotknęli tego raportu".

Jedwabne, małe miasteczko na Podlasiu. To tu 10 lipca 1941 roku doszło do straszliwej zbrodni. Kilkuset (dokładnych danych nie ma - przyp.red.) Żydów z Jedwabnego zostało żywcem spalonych w stodole. Naukowcy nie mają wątpliwości, że zbrodni dopuścili się -  zainspirowani przez Niemców - Polacy. "Chociaż niemiecka inspiracja tej zbrodni jest niewątpliwa, jej bezpośrednimi wykonawcami byli Polacy z Jedwabnego i okolicznych wsi" - czytamy na stronie muzeum POLIN.

"10 lipca grupa Polaków wypędziła jedwabieńskich Żydów z domów na rynek miejski. Tam ich upokarzano, bito i przetrzymywano przez kilka godzin w palącym słońcu, każąc pielić trawę z bruku. Grupę wybranych mężczyzn zmuszono do rozbicia pomnika Lenina i urządzenia szyderczej "procesji pogrzebowej". Następnie ich zamordowano i pogrzebano wraz ze szczątkami monumentu w stojącej na obrzeżach miasta stodole. Wreszcie, w ostatnim akcie tragedii, do tej samej stodoły zagnano mężczyzn, kobiety i dzieci zgromadzonych na rynku i budynek podpalono. Równocześnie trwała grabież żydowskich domów" - to wpis ze strony Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. 

1 września na Zamku Królewskim w Warszawie zaprezentowano raport dotyczący reparacji wojennych. Ogólną kwotę strat poniesionych przez Polskę w wyniku agresji i okupacji niemieckiej w czasie II wojny światowej wyliczono w raporcie na 6 bilionów 220 miliardów 609 milionów zł. Premier zapowiedział, że w najbliższym czasie możemy się spodziewać noty dyplomatycznej do rządu Niemiec w tej sprawie. 

Historycy, którzy zapoznają się z raportem, zauważyli, że w "Zestawieniu Miejsc Zbrodni Popełnionych na Ludności Cywilnej przez Okupanta Hitlerowskiego na Ziemiach Polskich w latach 1939–1945", które zamieszczono w trzecim tomie raportu, są zbrodnie dokonane przez Polaków, m.in. właśnie Jedwabne. 

- Jest podana liczba ofiar: 1650. W tym raporcie ujęto też inne pogromy - obok Jedwabnego jest przypadek Radziłowa, Bzury, Szczuczyna - gdzie z rąk polskich wymordowano tysiące Żydów. I teraz Polska zwraca się do Niemiec, żeby Niemcy wypłacili Polakom odszkodowanie za Żydów, których Polacy sami wymordowali - mówi historyk prof. Jan Grabowski, który badaniem tematyki Holocaustu zajmuje się od kilkudziesięciu lat. - To jest absolutna kompromitacja wszystkich ludzi, którzy się dotknęli tego raportu. Mnie jako zawodowemu historykowi wystarczyło kilka chwil, by sięgnąć do tych najbardziej oczywistych, bo świetnie zbadanych wydarzeń - dodaje profesor. 

Dlaczego ujęto Jedwabne z liczbą 1650 ofiar?

Dr Krzysztof Persak z Instytutu Studiów Politycznych PAN i Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN zajmował się zbrodnią w Jedwabnem w swoich badaniach naukowych. - Mamy wystarczająco dużą wiedzę, aby stwierdzić, że bezpośrednimi sprawcami [zbrodni] byli Polacy z Jedwabnego i okolic. Ludzi zaangażowanych w maltretowanie, bicie, zapędzanie ofiar do stodoły, było na pewno kilkadziesiąt, plus pewnie stu kilkudziesięciu gapiów. Natomiast Niemców w Jedwabnem, w dniu mordu, było najwyżej kilkunastu - mówi.

Jego zdaniem ktoś, kto przygotowywał raport, bezrefleksyjnie przepisał liczby z bardzo dawnych źródeł, pochodzących z czasów, gdy mord ten jednoznacznie przypisywano Niemcom. Chodzi o ustalenia Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich (lata powojenne). - Liczba około 1600 ofiar pochodzi z odpowiedzi burmistrza Jedwabnego na ankietę ministerstwa sprawiedliwości w sprawie miejsc egzekucji i grobów masowych z 1945 roku. Taką liczbę burmistrz wtedy podał i aż do 2000 roku nikt jej nie kwestionował - mówi Persak. 

Dodaje jednocześnie, że po latach ustalenia historyków są jednak inne. Dlaczego zatem zbrodnię w Jedwabnem ujęto w raporcie? - To świadczy o kompletnym bezkrytycyzmie autorów trzeciego tomu raportu i nieznajomości źródeł i literatury naukowej, przynajmniej jeśli chodzi o Jedwabne, o którym rozmawiamy - mówi dr Persak.  

W opinii prof. Jana Grabowskiego raport wpisuje się w inne działania polskich władz. - Chodzi mi o trwające od kilku lat, a nabierające intensywności, różne manewry IPN czy Instytutu Pileckiego, które mają na celu usunięcie śladów polskich zbrodni na Żydach i przysłonięcie ich polską martyrologią. To, co widzimy też w podstawach programowych. Dyskusja na temat Holocaustu w szkołach polskich ogranicza się teraz właściwie do pomocy niesionej Żydom przez Polaków, co jest absolutnym przecież przeinaczeniem historii - mówi profesor.

Trzeci tom raportu o reparacjach przygotowała Fundacja Lux Veritatis z siedzibą w Warszawie - Instytut Pamięć i Tożsamość im. św. Jana Pawła II we współpracy z Akademią Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu oraz Muzeum Pamięć i Tożsamość im. św. Jana Pawła II (w organizacji) w Toruniu. Jak czytamy w raporcie, przygotowano go "na podstawie dokumentów pozyskanych z Instytutu Pamięci Narodowej, wymienionych w bibliografii niniejszej publikacji". 

Konsolidacja elektoratu?

Zdaniem profesora Jana Grabowskiego, cel publikacji raportu właśnie teraz jest jeden - kampania wyborcza i konsolidacja elektoratu PiS. - Obecni zarządcy Polski widzą, że mogą konsolidować swój elektorat, zwiększając wymiar polskiego męczeństwa, a przy okazji usuwając poza nawias historii wszystko to, co jest dla polskich nacjonalistów i dla przeważającej części polskiego społeczeństwa niewygodne, kompromitujące i bolesne - przekonuje historyk, współautor książki "Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski". 

W ubiegły czwartek prezes Jarosław Kaczyński ogłosił, że Polska będzie się domagać ponad sześciu bilionów zł od Niemiec. - Niemcy napadli na Polskę i uczynili nam ogromne szkody. Okupacja miała charakter niebywale wręcz zbrodniczy, niesłychanie wręcz okrutny i spowodowała efekty, które w wielu wypadkach trwają po dziś dzień. Nie możemy na tym przechodzić do porządku dziennego tylko dlatego, że komuś się wydaje, że Polska jest w jakiejś szczególnej, radykalnie niższej pozycji niż inne kraje, a Polacy niż inne narody - stwierdził, dodając, że "wchodzimy na drogę, która będzie trwała długo i nie będzie łatwa".

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny