Transpłciowa pacjentka umieszczona na męskim oddziale. "To może pogorszyć jej stan psychiczny"

- Przeniesienie Florentyny, wbrew jej woli, na oddział męski może pogorszyć jej stan psychiczny. Nie mogę sobie wyobrazić podobnej sytuacji w swoim przypadku, a wiem, że znajome osoby trans przechodziły takie sytuacje bardzo ciężko - mówi TOK FM Dag Fajt z portalu tranzycja.pl, odnosząc się do sprawy transpłciowej pacjentki umieszczonej na męskim oddziale.
Zobacz wideo

21-letnia Florentyna trafiła w piątek do Szpitala Klinicznego im. Karola Jonschera Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Najpierw na oddział żeński, ale w poniedziałek - z nieznanych powodów - przeniesiono ją na oddział męski. Mimo, że jest osobą transpłciową i czuje się kobietą. 

Sprawę tę nagłośniła Grupa Stonewall (poznańskie stowarzyszenie walczące o prawa osób LGBTQIA+). "Decyzja szpitala dziwi tym bardziej, że Florentyna posiada pełną dokumentację medyczną (opinie, diagnozy psychiatryczne) odnośnie transpłciowości, rozpoczęła postępowanie prawne w celu korekty płci metrykalnej i w trakcie poprzednich hospitalizacji - w innych szpitalach - była traktowana zgodnie z płcią odczuwaną. Określana była jako pacjentka, a w dokumentacji szpitalnej i zwracano się do niej preferowanym imieniem" - czytamy w poście aktywistów. 

Michał jest przyjacielem pacjentki. W rozmowie z TOK FM opowiada, że dziewczyna choruje gastroenterologicznie (schorzenia układu pokarmowego). Jak mówi, przyjmowała leki, ale nie dało się zauważyć zdecydowanej poprawy. - To jest dla nas najważniejsze, by w tym jej pomóc, by jej stan zdrowia się polepszył - przekonuje Michał. 

Informuje, że gdy Florentyna trafiła do szpitala (gdzie przewieziono ją karetką), nie umieszczono jej na gastrologii, ale na zupełnie innym oddziale. To od niej dowiedzieli się, że zapadła decyzja, że będzie leżeć na pododdziale męskim. - Nie rozumiem tego. Nie znam też motywacji lekarzy. Z Florentyną mamy tylko ograniczony kontakt. Tyle, co uda się jej napisać - opowiada nasz rozmówca. Jak dodaje, w sprawę zaangażuje się adwokat, którego pacjentka upoważniła do uzyskiwania informacji o sobie. To jednak może trochę potrwać. 

"To jest 'on'"

Bliscy Florentyny poinformowali o sprawie Karolinę Stachowiak, znajomą lekarkę. Ta odwiedziła poznański szpital i rozmawiała z ordynatorami obu oddziałów - i żeńskiego, i męskiego. - W trakcie rozmowy z jednym z nich padały określenia, że to jest przecież mężczyzna, że to jest "on". Negowano, że to może być kobieta - mówi Stachowiak. - Florentyna powinna mieć, według obecnie obowiązujących norm Unii Europejskiej, miejsce na oddziale zgodnie z płcią odczuwaną. Umieszczenie jej na oddziale męskim może pogarszać jej stan psychiczny - dodaje. Sprawę zaczęli nagłaśniać w mediach społecznościowych też inni aktywiści. 

Dag Fajt z portalu tranzycja.pl mówi TOK FM, że osoba transpłciowa nie powinna trafiać na oddział zgodnie z płcią metrykalną, bo najważniejsze są uczucia tej osoby i jej zdanie. - W momencie, kiedy nie akceptuje się tak podstawowej rzeczy, jaką jest transpłciowość, ciężko mieć zaufanie co do kształtu reszty opieki medycznej. Florentyna jest na całkiem zaawansowanym etapie tranzycji. Wiemy, że nie dostała prawidłowej opieki medycznej na chorobę Crohna, na którą również cierpi - mówi Dag Fajt. 

- Wiemy, że w Polsce transpłciowość - w sytuacjach medycznych - ukrywa ponad 77 procent osób transpłciowych. A około 25 procent spotkało się z dyskryminacją ze strony personelu medycznego. Ja na przykład nie ujawniam się u lekarzy - przyznaje nasz rozmówca. 

- Musimy pamiętać, że pacjent ma prawo do godności i intymności, jak i prawo do zachowania tajemnicy o swoim stanie zdrowia przez osoby z personelu medycznego, w tym lekarzy. Są to rzeczy zagwarantowane prawnie. Przeniesienie Florentyny - wbrew jej woli - na oddział męski zdecydowanie może pogorszyć jej stan psychiczny. Nie mogę sobie wyobrazić podobnej sytuacji w swoim przypadku, a wiem, że znajome osoby trans, które leżały w szpitalu, przechodziły takie sytuacje bardzo ciężko - opowiada dalej Dag Fajt. 

Twórcy portalu tranzycja.pl przygotowali informacje prawne, jak to powinno wyglądać i co ma największe znaczenie. Piszą m.in. o tym, że każdy pacjent w szpitalu ma prawo do poszanowania swojej godności i prywatności, jak też do zachowania w tajemnicy informacji o stanie jego zdrowia przez personel lekarski. 

Wysłaliśmy pytania w tej sprawie zarówno do zarządu szpitala, jak też do Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Czekamy na odpowiedź. Pytamy m.in., dlaczego doszło do przenosin pacjentki na oddział męski i jakie działania będą podjęte, by sytuację wyjaśnić i pacjentce pomóc. 

"Gazeta Wyborcza" cytuje wypowiedź dyrektora generalnego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu: - "Od lat podchodzimy do osób nieheteronormatywnych oraz transpłciowych z ogromnym zrozumieniem, i szacunkiem. Z tego co ustaliliśmy, początkowo pacjentka przebywała na oddziale żeńskim. Potem jednak lekarze zmienili decyzję". Dlaczego? Nie wiadomo. Dyrektor dodał też, że pacjentka ostatecznie będzie leczona w jednoosobowej sali.  

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny