Poznań. W miejskim Punkcie Pomocy Ukraińcom brakuje jedzenia dla uchodźców. Wolontariusze pilnie proszą o wsparcie

O przynoszenie żywności apeluje do poznaniaków Miejski Punkt Pomocy Ukraińcom przy ul. Bukowskiej. To w tej chwili produkt pierwszej potrzeby, którego najbardziej brakuje. Do punktu każdego dnia przychodzi około 500 osób i zdarza się, że jedzenia nie starcza dla wszystkich.
Zobacz wideo

Wolontariusze codziennie wydają tutaj uchodźcom około pół tysiąca paczek. W nich są m.in. dżemy, konserwy turystyczne czy mąka, z której rodzice mogą zrobić swoim dzieciom np. naleśniki. Jest tam również ryż, olej, makaron czy dania obiadowe w słoikach.

Po pakiety żywnościowe każdego dnia ustawia się długa kolejka potrzebujących. - Zdarza się, że jedzenia nie starcza dla wszystkich - mówi koordynatorka punktu "Czuły Poznań" przy ul. Bukowskiej Klaudia Tomczak-Łątkowska.

- Mamy coraz mniej darów. Są dni, że nie jesteśmy w stanie przygotować paczek dla wszystkich. Któregoś dnia udało nam się zebrać około 300 pakietów z jedzeniem, rozeszły się w około godzinę, a ludzie dalej stali w kolejce z nadzieją, że może coś jeszcze dostaną - wspomina. Podkreśla, że punkt wydaje tylko to, co dostanie od darczyńców, a tych jest znacznie mniej niż jeszcze miesiąc temu.

Warto zaznaczyć, że dary przekazują nie tylko Polacy. - Kilka dni temu transport jedzenia przyjechał do nas z Holandii. Wcześniej ich przedstawiciele dzwonili i pytali, czego najbardziej nam potrzeba. Jednak to, co przywieźli, nie wystarczyło dla wszystkich potrzebujących - mówi koordynatorka.

Codziennie przed miejskim punktem przy ul. Bukowskiej ustawia się około 500 uchodźców. Czasami poznańscy restauratorzy przekazują bony żywnościowe do swoich restauracji i barów. Dzięki nim nasi przyjaciele z Ukrainy - głównie kobiety z dziećmi - mogą tam pójść i zjeść ciepły posiłek. Osoby te mogą również skorzystać z pomocy jadłodajni, które prowadzą różne organizacje, m.in. Caritas. Do miejskiego punktu przychodzą natomiast po artykuły, z których mogą zrobić sobie śniadania i kolacje. Dlatego wolontariusze pomagający obywatelom Ukrainy apelują i proszą poznaniaków, by - jeśli mogą - przynosili produkty żywnościowe z długim terminem ważności.

- Dzięki temu będziemy mogli dalej pomagać i wydawać paczki z jedzeniem. Musimy być przygotowani na maraton, a nie na sprint. Dlatego bardzo prosimy wszystkich o przynoszenie do nas darów. Liczymy na dalszą otwartość serc naszych mieszkańców - apeluje Klaudia Tomczak-Łątkowska.

Bogatsza oferta punktu przy ul. Bukowskiej

Po świętach wielkanocnych Miejski Punkt Pomocy dla uchodźców z Ukrainy "Czuły Poznań" rozszerzył swoją działalność. Wprowadził m.in. bezpłatne kursy nauki języka polskiego dla dorosłych i dzieci. Działa tu też punkt informacyjny, w którym - w języku ukraińskim - są udzielane praktyczne informacje na temat tego, gdzie w Poznaniu można znaleźć pracę czy mieszkanie, ale również gdzie można pójść do lekarza. Ponadto są udzielane porady prawne i psychologiczne zarówno dla rodziców, jak i dzieci, które doświadczyły traumy związanej z wojną.

Na ten moment dzieci, które przychodzą ze swoimi mamami uczestniczącymi w lekcjach nauki języka polskiego, mogą spędzić ten czas w pokojach zabaw. Jeden jest przeznaczony głównie dla maluchów, które chcą być cały czas blisko mam. Drugi natomiast został wyposażony w mnóstwo gier i zabawek. Tam - pod okiem wolontariuszy - dzieci bawią się klockami, samochodzikami, lalkami. Mają też zajęcia z rysowania i malowania.

Punkt informacyjny zbiera od uchodźców sygnały o tym, czego jeszcze potrzebują w Poznaniu i jak miasto może spełnić ich najważniejsze potrzeby życiowe. Przy okazji samo miejsce przy Bukowskiej zostało wyremontowane i wyposażone tak, by było dla uchodźców i osób, które udzielają im wsparcia, jak najbardziej przytulne oraz praktyczne. 

Pomoc psychologiczna dla dzieci

Na prośbę ukraińskich rodziców, którzy widzą potrzebę wsparcia psychologicznego, odbywają się także spotkania terapeutyczne dla dzieci i młodzieży. Już pierwsze spotkania ze specjalistami pokazały, jak bardzo najmłodsi przeżywają wojnę w swoimi kraju i cierpią z tego powodu. Wielu nie może sobie poradzić z utratą bliskich czy domu, który został całkowicie zbombardowany.

- Jeden z ojców przyszedł do mnie i powiedział, że z powodu traumy wojennej jego syn cofnął się w rozwoju o cztery lata - słyszymy od jednej z terapeutek. Chłopiec jest całkowicie zagubiony i zalękniony. Spowodowały to bombardowania prowadzone przez armię rosyjską. W momencie, gdy chłopiec wraz z ojcem uciekali z piekła wojny, bomby spadały i wybuchały tuż obok nich.

Ośmiolatek - po przyjeździe do Polski - całkowicie zamknął się w sobie. Nie może spać w nocy, ojca nie opuszcza nawet na chwilę. Chowa się na widok przelatującego samolotu. - Takim dzieciom pomoc terapeuty jest bardzo potrzebna. Oprócz tej traumy wojennej, która objawia się m.in. tym, że cały czas są przytuleni do swoich mam i ojców, bo boją się rozdzielenia, dochodzi jeszcze całkowita zmiana środowiska. Znaleźli się w obcym dla siebie kraju. Szkoła jest dla nich nowa. Nie znają naszego języka, zasady społeczne są im obce. Obcy jest nowy dom i miejsca zbiorowe tymczasowego pobytu (hale sportowe, pawilony targowe).

- Dlatego dzieci te potrzebują od nas ogromnego wsparcia. Będziemy otwierać dla nich kolejne miejsca, w których dostaną pomoc od psychologów i innych specjalistów - zapowiada Tomczak-Łątkowska.

Miejski Punkt Pomocy uchodźcom z Ukrainy w Poznaniu przy ul. Bukowskiej jest otwarty od poniedziałku do piątku w godzinach 14-18, a w soboty działa między 10 a 15. Wtedy można tam przynosić dary, głównie żywnościowe, ale przydadzą się także kosmetyki czy artykuły higieniczne, m.in. pieluchy dla dzieci.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny