"To pomysł karkołomny". Windykatorzy krytykują zmiany wprowadzane przez resort Ziobry

Po wejściu w życie nowych przepisów windykacja długu będzie praktycznie niemożliwa - ostrzegają windykatorzy ze Szczecina, odnosząc się do zmian, jakie proponuje Ministerstwo Sprawiedliwości w zakresie windykacji.
Zobacz wideo

Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje nad projektem ustawy o działalności windykacyjnej i zawodzie windykatora. Jak zapowiadał wiceszef tego resortu Marcin Warchoł, nowe przepisy mają regulować wszystkie "patologie". Więcej o planowanych zmianach można przeczytać tu: "Dłużnik będzie mógł odmówić windykacji. Resort Ziobry zapowiada zmiany na rynku wartym 140 mld zł".

Na rządowe pomysły sceptycznie patrzą sami windykatorzy. Uznają, że proponowana ustawa jest niesprawiedliwa gospodarczo. Przekonują, że będzie zamachem na przedsiębiorstwa małe, które swoją działalność opierają na windykacji wobec osób fizycznych.

Środowisko z zaskoczeniem przyjęło na przykład wymóg "zgody na windykację" ze strony osoby, która ma zadłużenie. - To pomysł karkołomny, biorąc pod uwagę, że w przypadku windykacji od osób fizycznych często namierzenie osoby, która nie reguluje swoich zobowiązań i skłonienie jej do uregulowania zobowiązań, to wielka praca - komentuje windykator Małgorzata Marczulewska, prezes grupy AVERTO. - Ministerstwo, chcąc "chronić" ofiary nadużyć windykatorów, naraża na straty osoby i przedsiębiorców, którzy znajdują się w tarapatach, bo nieuczciwi ludzie zalegają im z płatnościami - dodaje.

Zamiast kapitału wiedzy i doświadczenia kapitał finansowy

Zgodnie z pomysłami rządu, z rynku miałyby zniknąć firmy windykacyjne, których kapitał zakładowy jest mniejszy niż 5 mln złotych (wcześniej mówiło się o 20 mln złotych). - Nie liczy się wiedza i doświadczenie, a pieniądze. Wprowadzenie wielomilionowych progów kapitałowych to faktyczne pozostawienie na rynku tylko windykacyjnych korporacji, które częściej popełniają błędy i nie traktują spraw indywidualnie, a masowo - przekonuje Marczulewska.

W ocenie windykatorów ze Szczecina, podstawowym weryfikatorem jakości prowadzonych działań windykacyjnych powinna być wiedza i kompetencje, a nie wysokość kapitału zakładowego przedsiębiorstwa. Dla firm zagranicznych 5,10,15, czy 20 mln złotych kapitału zakładowego nie stanowi żadnego problemu, a dla większości polskich - barierę nie do pokonania.

Windykatorzy, w piśmie wysłanym do wiceszefa resortu sprawiedliwości Marcina Warchoła, zwracają też uwagę, że "ustawodawca powinien rozważyć wprowadzenie wymogu zdania egzaminu przed komisją właściwego ministerstwa (...), co w rzeczywistości stanowiłoby ostrą selekcję windykatorów i gwarancję pozostania na rynku osób posiadających gruntowną i kompleksową wiedzę".

"W obecnym kształcie ustawy pozostaje nieodparte wrażenie, że wystarczy mieć odpowiednią ilość pieniędzy, żeby windykować" - dziwią się.

Dłużnik pod parasolem

Następna grupa problemów - jak słyszymy - wynika z konsekwencji ograniczenia windykacji na etapie polubownym. Windykatorzy przekonują, że przeniesienie windykacji na drogę sądową spotka się zapewne z wielkim zadowoleniem kancelarii prawnych (skokowy wzrost profitów będących wynikiem natłoku nowych pozwów), ograniczeniem przepustowości sądów i kancelarii komorniczych. Już w tej chwili nierzadko na wydanie nakazu zapłaty wierzyciel czeka w czasie liczonym nie w miesiącach, a w latach. - Odzyskanie należności przez wierzyciela stanie się w wielu przypadkach wprost niemożliwe lub znacząco utrudnione - kwituje Marczulewska

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny