"Do Ustrzyk Dolnych dla pana ministra było za daleko". Przemysław Czarnek nagle odwołał spotkanie

Minister Przemysław Czarnek miał przyjechać do Ustrzyk Dolnych na spotkanie z burmistrzem Bartoszem Romowiczem. Wizytę odwołano dwa dni przed. - Zaproszenie cały czas jest aktualne. Problemów w oświacie przybywa, a myślę, że i chęć rodziców do rozmowy z ministrem jest dziś większa - komentuje samorządowiec.
Zobacz wideo

Wydawało się, że umówione na 1 października spotkanie może złagodzić spór między ministrem edukacji a burmistrzem Ustrzyk Dolnych Bartoszem Romowiczem. Przypomnijmy, w sierpniu Przemysław Czarnek publicznie skrytykował Romowicza za zapowiedź, że w zarządzanym przez niego liceum (w Szkole Mistrzostwa Sportowego) uczniowie nie będą się uczyć z podręcznika do historii i teraźniejszości autorstwa Wojciecha Roszkowskiego. Burmistrz podkreślał, że książka jest pełna błędów merytorycznych. Wytknął m.in. zamieszczoną w środku mapę, na której Ustrzyki są poza granicami RP. - Jak możemy uczyć z podręcznika, w którym Ustrzyk Dolnych nie ma w Polsce? - pytał.

- Co do pana burmistrza Ustrzyk Dolnych, to jest taki cytat w "C.K. Dezerterzy", jak gefrajter Kania mówi do von Nogaya, że tak to już w życiu jest, że idiota daje znać o sobie pierwszy. Pan burmistrz może zakazać czytania tej książki swojej żonie, jeśli ją ma. Nie ma uprawnień do tego, by zakazywać czegokolwiek na płaszczyźnie edukacji. Jest organem prowadzącym, a nie organem nadzoru pedagogicznego - komentował w sierpniu minister Czarnek.

Romowicz nie pozostawał dłużny. - W domu nie uznaję ani wyższości mężczyzny nad kobietą, ani kobiety nad mężczyzną. Może pan minister czegoś zakazuje żonie, ja nie zakazuję - mówił TOK FM burmistrz Ustrzyk i odpowiadał ministrowi innym cytatem z CK Dezerterzy: "W słowniku człowieka kulturalnego nie ma dostatecznie obelżywych słów, które mogłoby ocenić postępowanie pana ministra".

Zaproszenie od burmistrza

Po tej publicznej wymianie zdań burmistrz Romowicz - we wpisie na Twitterze - zaprosił Przemysława Czarnka w Bieszczady. Minister zaproszenie przyjął. Wizyta miała się odbyć 1 października na Podkarpaciu. Tego dnia przedstawiciel rządu miał wygłosić wykład inauguracyjny na Uniwersytecie Rzeszowskim. I wygłosił.

O tym, że minister w Bieszczady nie przyjedzie, urząd miasta i gminy w Ustrzykach dowiedział się dzień przed planowaną wizytą.

Wiadomość wysłana z MEiN do urzędu w Ustrzykach DolnychWiadomość wysłana z MEiN do urzędu w Ustrzykach Dolnych screen wiadomości

- Zaproszenie cały czas jest aktualne. Problemów w oświacie przybywa, a myślę, że i chęć rodziców do rozmowy z ministrem jest dziś większa niż jeszcze kilka tygodni temu - mówi TOK FM Bartosz Romowicz.

Burmistrz wyjaśnia, że chciał pokazać ministrowi, jak wygląda system oświaty w jego gminie. Zaprosić do Szkoły Mistrzostwa Sportowego, która nie ma hali sportowej czy do szkoły wiejskiej, która ma 24 uczniów i jest na granicy funkcjonowania. Chciał pokazać też dwa budynki dawnych szkół, które zostały zlikwidowane, bo miały mniej niż 10 uczniów.

Niezwłocznie, czyli nigdy?

- Panu ministrowi chciałem zwrócić uwagę na problemy, które występują w oświacie, a tych problemów jest mnóstwo. Najprostszym przykładem są nauczyciele specjaliści, których mamy zatrudnić, a na których nie dostaliśmy wystarczającej kwoty subwencji. Są też problemy z opałem i straszenie nas, jako samorządowców, zarządem komisarycznym. Tak naprawdę każdy dzień tworzy nowe problemy i o tych problemach chcieliśmy z panem ministrem porozmawiać - mówi burmistrz Ustrzyk Dolnych.

Samorządowiec zaznacza, że zdaje sobie sprawę z tego, jak zajęty jest minister i zapewnia, że zmieni swoje plany, jeśli tylko będzie wiadomo, kiedy Przemysław Czarnek może znaleźć czas na przyjazd w Bieszczady.

W piśmie, które do gminy wysłano z Ministerstwa Edukacji i Nauki czytamy, że będzie wyznaczony nowy termin, o którym urząd w Ustrzykach dowie się niezwłocznie. - Niezwłocznie, czyli może być nigdy, a może być jutro. Czekamy - kwituje Romowicz.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny