Osobówki nie wjadą na Ukrainę w Dorohusku. Ma być więcej miejsca dla tirów z ukraińskim zbożem

Anna Gmiterek-Zabłocka
Zmieniają się zasady związane z odprawą samochodów na przejściu granicznym Dorohusk - Jagodzin. Od poniedziałku 27 czerwca zawieszony zostaje do odwołania ruch osobowy. Wszystko po to, by zrobić miejsce dla jadących z Ukrainy ciężarówek m.in. ze zbożem.

Zmiany w Dorohusku mają związek z ogromnymi kolejkami, które tworzą się przed granicą od wielu dni. Korek ma 40 kilometrów i ciągnie się w stronę Ukrainy. W sobotę w kolejce stało około 500 tirów. W niedzielę według danych na stronie granica.gov.pl czas oczekiwania na wyjazd z Polski w Dorohusku dla ciężarówek wynosił 17 godzin, dla samochodów osobowych - 33 godziny.

Osobówki jadą w stronę Ukrainy głównie w związku z przepisami, które mają obowiązywać jedynie do końca czerwca. Chodzi o zniesione przez ukraiński rząd cło na samochody osobowe. To spowodowało, że Ukraińcy masowo zaczęli kupować auta i przewozić je do swojego kraju. 

Z kolei w kierunku Polski jedzie z Ukrainy ogromna liczba ciężarówek, m.in. ze zbożem. Na odprawę czeka ponad półtora tysiąca pojazdów. Stoją przed granicą nawet kilka dni. 

Dorohusk nie dla osobówek

Jednak od poniedziałku przez przejście w Dorohusku nie wjadą już auta osobowe. Odprawiane będą wyłącznie ciężarówki i autobusy. - Przyjęte rozwiązanie ma na celu zwiększenie przepustowości przejścia w Dorohusku oraz poprawę płynności ruchu towarowego, w związku ze znacznym wzrostem odpraw w imporcie produktów rolno-spożywczych - tłumaczy rzecznik Izby Administracji Skarbowej w Lublinie Michał Deruś.

Tego rodzaju decyzje nie dotyczą tylko Dorohuska. Pisaliśmy wcześniej o zmianach na przejściu w Korczowej (gdzie odprawiane są obecnie głównie ciężarówki) i związanej z tym kolejce autokarów w Budomierzu. Służby liczą, że dzięki takiej organizacji działania przejść granicznych uda się odprawić więcej tirów m.in. z kukurydzą i soją czy paszą dla zwierząt. 

- Prosimy osoby przekraczające granicę państwową środkami transportu o dopuszczalnej masie całkowitej poniżej 7,5 tony o kierowanie się na inne przejścia graniczne, czyli do Zosina, Hrubieszowa i Dołhobyczowa - apeluje Wojciech Kopeć z Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej. 

Na razie nie ma informacji, jak długo obowiązywać będą wprowadzone właśnie zmiany. 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny