To pierwsze takie kontenerowe osiedle dla uchodźców. "Chcemy bezpiecznie przeczekać wojnę i wrócić do domu"

Anna Gmiterek-Zabłocka
W Białobrzegach pod Zamościem organizacja pomagająca osobom niepełnosprawnym postawiła pierwsze kontenery dla uchodźców z Ukrainy. Są oddzielne pokoje, wspólne łazienki. Właśnie trwa meblowanie. - Traktujemy to jako rozwiązanie tymczasowe - mówi szefowa stowarzyszenia "Krok za krokiem".
Zobacz wideo

Działka w Białobrzegach znajduje się kilka kilometrów od Zamościa. Jest tu cisza, spokój i mnóstwo zieleni wokół. Na działce stoi duży dom dostosowany do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Z reguły służy podopiecznym stowarzyszenia "Krok za krokiem", którzy mają tu swoje miejsce treningowe. Mogą choć przez chwilę poczuć się samodzielnie - są z dala od rodziny, ale w gronie przyjaciół. 

Od kilku tygodni w Białobrzegach mieszkają rodziny z Ukrainy z niepełnosprawnymi dziećmi. Teraz przenoszą się do - tworzonego specjalnie dla nich - osiedla kontenerowego. - Nie lubię tej nazwy. Wolę mówić "domki", "pawilony", a nie "kontenery" - mówi Maria Król, szefowa Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom Niepełnosprawnym "Krok za krokiem" w Zamościu. 

Na razie w Białobrzegach kontenery są dwa. Z zewnątrz nie prezentują się szczególnie ładnie, ale - jak zapewnia Król - wkrótce "będzie pięknie". "Domki" mają zostać obsadzone pnączami, pojawią się przy nich ogrodowe pergole. 

Wchodzimy do jednego z nich. Składa się z dwóch pokoi ze wspólną łazienką i toaletą. Wszystko dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Jest m.in. podjazd dla wózków. - Mamy też dostosowane łazienki, ciągi piesze. Podobnie będzie w Bondyrzu, na naszej drugiej działce, gdzie obecnie utwardzana jest nawierzchnia i podłączane przyłącza. Chcemy również tam postawić kontenery - tłumaczy Maria Król. 

50 miejsc dla uchodźców

W pierwszych kontenerach zamieszkają trzy rodziny z Ukrainy. - Muszą mieć stabilizację, poczucie bezpieczeństwa, skromny, ale własny kącik. W sumie w naszych kontenerach zamieszka 50 osób - mówi Magdalena Poliwczak ze stowarzyszenia "Krok za Krokiem". - W pierwszych dwóch zamieszkają trzy rodziny: sześcioosobowa z dziewczynką na wózku inwalidzkim i z chłopcem z niepełnosprawnością. Druga rodzina to małżeństwo z dwójką dzieci i trzecia to tata z dziewczynką, która też porusza się na wózku - wylicza Poliwczak. 

W jednym z kontenerów miejsce znajdzie pan Aleksander z rodziną. Przyjechał z Żytomierza, z wykształcenia jest felczerem. - Jest nam tu w Białobrzegach bardzo dobrze. Nie słyszymy bomb. Teraz przeniesiemy się do tego domku w kontenerze. To będzie takie tymczasowe życie - mówi. - Główne nasze założenie jest takie, by bezpiecznie przeczekać wojnę i wrócić do domu. Nasz dom w Żytomierzu stoi, choć jest uszkodzony - dodaje. Zaznacza też, że w Polsce chciałby pójść do pracy, by rodzina mogła się usamodzielnić. 

Osiedle kontenerowe. BiałobrzegiOsiedle kontenerowe. Białobrzegi Maria Król/ Stowarzyszenie 'Krok za krokiem'

Pani Żana - żona pana Aleksandra - też chciałaby jak najszybciej wrócić do domu. - Polska, Polacy bardzo dobrze nas przyjęli, ale nasze serce jest w Ukrainie - mówi. - Tak czy owak na razie musimy budować życie tutaj, próbować się uniezależnić. Kontenery to nasz przejściowy dom. Nie wiemy, ile tu zostaniemy - dodaje. Obok jej nogi przechadza się biało-czarny kot, miejscowy. - Już nas polubił, a my jego. Rozumie naszą ukraińską mowę - śmieje się Ukrainka. 

Uchodźcy dostają dach nad głową, ale nie tylko. Dzieci z niepełnosprawnością mogą liczyć na terapię i rehabilitację. Jest też możliwość kontaktu z psychologiem. - To ważne, że oprócz odpowiednich, dostosowanych warunków mieszkaniowych, możemy im też zapewnić całe zaplecze rehabilitacyjne, które mamy u siebie. Mogą z niego korzystać i dzięki temu choć troszkę złagodzić trudne warunki - mówi Magdalena Poliwczak. 

Jak słyszymy, rodziny z Ukrainy znalazły się w dramatycznej sytuacji. Nie wiedzą, na czym stoją, ile potrwa wojna, kiedy wrócą do domów. - Kiedyś same rozwiązywały swoje problemy, toczyły normalne życie, a dziś przyjechały bez niczego i właściwie są niejako na cudzej łasce. Tłumaczymy im, że to jest tylko na jakiś czas, że my tylko pomagamy im się usamodzielnić, że wojna się skończy i wrócą do siebie. Pomagamy najlepiej jak umiemy - dodaje pani Magdalena. 

Jak podkreśla, nie można z góry krytykować pomysłu osiedla kontenerowego. - Takie osiedla są też we Lwowie i cieszą się dużym powodzeniem. Wiadomo, że to nie jest miejsce, w którym można żyć na stałe. Ale jeśli rodzina zacznie się usamodzielniać, ktoś zacznie pracować, to będzie można wynająć mieszkanie. A być może wrócą już do domu. Tak do tego podchodzimy - tłumaczy dalej Poliwczak. 

Będzie więcej takich miejsc

Podobne kontenery mają stanąć też na drugiej działce stowarzyszenia, w Bondyrzu. - Dwa z nich będą 54-metrowe, czyli dwa pokoje, kuchnia i łazienka. Mogą w nich zamieszkać dwie rodziny nieliczne lub jedna liczna, bo są też takie 8-osobowe. Do tego w Bondyrzu będą trzy kontenery 36-metrowe - mówi Maria Król.

Teren pod kontenery w BondyrzuTeren pod kontenery w Bondyrzu Maria Król/ Stowarzyszenie 'Krok za krokiem'

Dodaje, że na miejscu pojawi się też pralnia. - Aktualnie staramy się pozyskać dodatkową pralkę automatyczną i dużą lodówkę. Do tego musimy dostarczyć całe wyposażenie, w tym łóżka - część już kupiliśmy. Potrzebne będą też czajniki, szafki, krzesła - wylicza szefowa stowarzyszenia.

Kontenerowe osiedle powstaje dzięki zrzutce, do której dołożyło się m.in. Przedstawicielstwo Tajwanu (przekazało 600 tysięcy zł), a także mniejsze i większe firmy. Zbiórka jest dostępna w internecie - liczy się każda złotówka. Szacunkowy koszt kontenera dla dwóch rodzin z osobami niepełnosprawnymi i wspólną łazienką wynosi ponad 70 tysięcy zł. - Ale trzeba pamiętać, że zakup i wyposażenie naszych domków to nie wszystko. Musimy mieć też pieniądze na ich utrzymanie, na wyżywienie naszych gości. Wszystko kosztuje, dlatego ciągle zbieramy na to środki - mówi Maria Król.

- Teraz potrzebujemy też sprzętu rehabilitacyjnego. Mówię tu choćby o krzesłach sanitarnych do łazienki, mobilnych wannach kąpielowych czy podnośnikach. To duże wydatki. My oczywiście ten sprzęt mamy w stowarzyszeniu, ale nie możemy go wyłączyć na dłużej z użytkowania. Dlatego ciągle prosimy i apelujemy o wsparcie - mówi Maria Król. 

Najważniejsze jest poczucie bezpieczeństwa. I stabilizacja

Jak dodaje, chętnych do zamieszkania na zamojskim osiedlu jest wielu. Telefony z pytaniami są z całej Polski. - Są rodziny z niepełnosprawnymi dziećmi, które ostatnie tygodnie mieszkały na przykład w pensjonatach, ale muszą się z nich teraz wyprowadzić. Bo nadchodzi sezon letni i te obiekty chcą na siebie zarabiać - tłumaczy Maria Król. 

- Zamieszkanie w naszych kontenerach da ukraińskim rodzinom poczucie bezpieczeństwa przynajmniej na najbliższe miesiące. Większość tych osób mówi wprost, że chcą spróbować zacząć normalnie żyć. Wiedzą, że nie będzie to proste, bo tęskną za domem. Ale chcą stabilizacji, choć na chwilę. I miejmy nadzieję, że te dwa nasze miejsca - w Białobrzegach i Bondyrzu - dadzą im taką możliwość - mówi Kinga Paul, członek zarządu stowarzyszenia "Krok za Krokiem". 

Interesują Cię tematy lokalne? Masz już w swoim dorobku publikację tekstów, ale nie jesteś na stałe związany/a z żadną ogólnopolską redakcją? Masz mniej niż 30 lat? Zgłoś się do programu Polska Stories! Weekend.gazeta.pl szuka młodych reportażystów i reportażystek, którzy pod okiem Olgi Gitkiewicz pracować będą nad własnym reportażem. Więcej o projekcie tu.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny