Uchodźcy o innym kolorze skóry czekają na pomoc. "Obojętność też jest dyskryminacją"

Ponad dwa tysiące ludzi czeka na pomoc w ośrodku recepcyjnym w Młynach (Podkarpacie) koło przejścia w Korczowej. Jak mówią nam trzy terapeutki, które były na miejscu, większość tych osób to nie Ukraińcy, ale osoby o ciemniejszej karnacji, które też uciekły przed wojną, a są traktowane w inny sposób.
Zobacz wideo

Psychoterapeutki były w weekend na Podkarpaciu w wielu ośrodkach, w których niesiona jest pomoc uciekającym przed wojną uchodźcom. Pojechały tam, bo poproszono je, by spróbowały zdiagnozować sytuację wolontariuszy - jaka pomoc jest im potrzebna, ile jeszcze są w stanie wytrzymać, kiedy może dojść do ich "wypalenia". - W trakcie jednej z rozmów w Przemyślu usłyszałyśmy od wolontariuszki, że oni tam, w Przemyślu, jakoś sobie radzą, ale żebyśmy pojechały do Młynów. Dlatego pojechałyśmy - mówi dr Joanna Ławicka z Fundacji Prodeste.

Ośrodek w Młynach to największy ośrodek dla uchodźców w województwie. Składa się z kilku hal. Jak mówią nam psychoterapeutki, które go odwiedziły, jest w nim mnóstwo ludzi, w tym masa innej narodowości niż ukraińska. - Trudno powiedzieć, z jakich krajów pochodzą, ale widziałyśmy osoby z Indii, z innych państw azjatyckich, z Afryki. Część to muzułmanki w charakterystycznych strojach - opowiada dr Ławicka.

"Obojętność też jest dyskryminacją"

Przyznaje, że organizacja pomocy jest zorganizowana dobrze - są łóżka polowe, jedzenie, gorące napoje. Ale, jak dodaje, przejmujące jest to, że tymi osobami nikt się nie interesuje. Wielu uchodźców jest tam już od kilku dni i nie mają pojęcia, co mają ze sobą dalej robić.

- Tego, co tam widziałyśmy, nie da się opisać. To jest coś więcej niż dyskryminacja - mówi psychoterapeutka Małgorzata Magusiak. - Zakładam, że to może nie jest intencjonalne. Być może nikt nie działa świadomie i celowo, by tych ludzi stamtąd nie zabierać, tylko po prostu tymi ludźmi nikt się nie interesuje. A obojętność też jest dyskryminacją. Widziałam, jak żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej podchodzili do białych matek z dziećmi i tłumaczyli im, nawet na migi, gdzie mają iść, a do tych kobiet w chustach nie podszedł nikt - dodaje dr Ławicka. 

- Tam są ludzie, którzy nie mają żadnych możliwości, by coś ze sobą zrobić. Leżą, patrzą się w sufit. Widać w nich ogromny smutek, przygnębienie, osłupienie, przerażenie. Myślę, że większość ma świadomość tego, że po nich nikt może nie przyjechać. To nie powinno tak wyglądać. Im też trzeba pomóc, jak najszybciej stamtąd zabrać - apeluje Małgorzata Magusiak.

Nasze rozmówczynie podkreślają, że - inaczej niż w wielu innych miejscach, które odwiedziły - tu uchodźcy są zostawieni sami sobie. W halach jest mnóstwo dzieci, a brakuje animatorów czy osób, które mogłyby je czymkolwiek zająć. - Była jedna wolontariuszka z bańkami mydlanymi. Ale jedna osoba na tyle dzieci, to stanowczo za mało - dodaje nasza rozmówczyni.

"Nie ma rozróżnienia czy to ludzie narodowości ukraińskiej, czy innej"

Starosta jarosławski Stanisław Kłopot - w rozmowie z nami - przyznał, że w Młynach jest ponad dwa tysiące ludzi. Problemu dyskryminacji jednak nie widzi. Twierdzi, że wszyscy są traktowani tak samo i że wszyscy są zabierani autokarami do innych ośrodków. - Jeśli przychodzą do naszego punktu recepcyjnego, dostają posiłek, dostają łóżko, na którym mogą odpocząć, a później są przesyłani dalej, w Polskę czy za granicę. Jadą pociągami i autobusami. Nie ma rozróżnienia, czy są to ludzie narodowości ukraińskiej czy innej narodowości - mówi starosta.

Nie potrafi jednak odpowiedzieć, skąd tyle osób ciemnoskórych właśnie w Młynach. - Przychodzą z granicy, trzeba pomóc. To jest punkt recepcyjny. Wszystkich traktujemy tak samo - zapewnia.

"Wszyscy oni uciekają przed tym samym wrogiem"

- Niestety, do nas też docierają sygnały, że w Młynach jest źle, bardzo źle. Będziemy się starali tym ludziom pomóc - mówi nam jedna z aktywistek z organizacji, które od lat pomagają uchodźcom.

Straż Graniczna przekazała w poniedziałek informację, że od początku agresji Rosji na Ukrainę do Polski uciekło już ponad milion osób. 90 procent z nich to obywatele Ukrainy, pozostali pochodzą z różnych państw świata. Rzeczniczka SG Anna Michalska wskazała, że "są to obywatele 100 różnych narodowości". 

Już kilka dni temu Grupa Granica (skupiająca organizacje pomagające migrantom) alarmowała, że inaczej traktuje się Ukraińców i Ukrainki, a inaczej przedstawicieli innych narodowości.

"Pamiętajmy, że wszyscy oni uciekają przed tym samym wrogiem i są w takiej samej sytuacji. Wszyscy oni muszą zostać wpuszczeni do Polski i traktowani na takich samych zasadach. Stąd, zarówno działania na samej granicy, jak i planowane przez polski rząd przepisy, muszą objąć w takim samym stopniu pomocą i ochroną wszystkich uciekających" - napisała Grupa Granica.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny