Karp droższy o jedną trzecią. "Zalecamy kupować teraz"

Drogie zboże i paliwo, a do tego susza, przez którą ryb jest nawet dwa razy mniej - to przyczyny, dla których można spodziewać się znaczącego wzrostu cen karpi, co na pewno odczujemy przed świętami. Potwierdzają to opolskie gospodarstwa hodowlane, z których pochodzi co dziesiąty karp wyhodowany w Polsce.
Zobacz wideo

Gospodarstwo Rybackie w Niemodlinie, będące częścią Lasów Państwowych, w zeszłym roku oferowało karpie w sprzedaży detalicznej w cenie 22 złotych za kilogram. W tym roku to 29 złotych. - Za zboże, które jest głównym składnikiem paszy dla ryb, płacimy w tej chwili dwukrotnie więcej niż rok temu, znacznie podrożało też paliwo - tłumaczy Waldemar Wójtowicz, dyrektor gospodarstwa w Niemodlinie.

Tu wszystkie stawy zasilane są wodami opadowymi, spływającymi z okolicznych lasów. Dlatego dodatkowym problemem jest susza, przez którą w tym roku ryb jest dwa razy mniej niż wtedy, gdy warunki hydrologiczne były lepsze. - Nasza tegoroczna produkcja to około 140 ton ryb, a bywały lata, że udało się wyhodować ponad 300 ton - zaznacza Wójtowicz.

Na pytanie, czy karpie na święta warto kupić z wyprzedzeniem i przechować w zamrażarce, odpowiada jednoznacznie: "Zdecydowanie zalecamy kupować już teraz, bo ceny na pewno nie będą spadały. Ponadto od kilku lat obserwujemy, że na dwa - trzy dni przed świętami sklepowe lodówki z rybami pustoszeją, a kupienie karpia graniczy z cudem".

Nie tylko na święta

W województwie opolskim działa około 40 gospodarstw rybackich, a lokalna hodowla to około 1700 ton karpia w zależności od roku, czyli mniej więcej 10 procent krajowej produkcji - dowiadujemy się w biurze Rybackiej Lokalnej Grupy Działania Opolszczyzna. To stowarzyszenie zrzeszające opolskich hodowców i promujące lokalne gatunki ryb, czyli przede wszystkim - karpia.

- Karp jest naszą regionalną rybą, ale zarazem gatunkiem krajowym, bo Polska jest największym producentem tej ryby w Europie - stwierdza Aleksandra Czerkawska, dyrektor biura Grupy Rybackiej Opolszczyzna. Stowarzyszenie promuje karpia jako przysmak nie tylko wigilijny i przekonuje, że jego popularność nie jest wcale reliktem PRL-u. - Karp jest na naszych stołach od XVI wieku i od tego czasu jest też hodowany. To tradycyjnie hodowana ekologiczna ryba z wielkim potencjałem kulinarnym - przekonuje nasza rozmówczyni.

Członkowie Grupy Rybackiej Opolszczyzna udowadniają to podczas warsztatów kulinarnych i pokazów gotowania prowadzonych w regionie przez cały rok, m.in. podczas Święta Karpia organizowanego w październiku na zamku w Niemodlinie. Przez pięć lat, we współpracy z szefem kuchni Kamilem Klekowskim, udało im się przygotować niezliczoną ilość najróżniejszych potraw.

- Na warsztatach i pokazach często znajduje się grupa osób, które twierdzą, że karp to ryba "śmierdząca mułem". To nieprawdziwy i krzywdzący stereotyp, z którym walczymy - mówi Czerkawska. Jak dodaje, takie twierdzenia łatwo obalić - po prostu trzeba karpia odpowiednio przygotować. - Te same osoby często przychodzą do nas po warsztatach, zachwycone i zaskoczone smakiem potrawy, którą właśnie spróbowali - opowiada nasza rozmówczyni.

Kolejnym argumentem za jedzeniem karpia są jego wartości odżywcze, m.in. obecność zdrowych kwasów tłuszczowych. Jak podają organizacje zrzeszające hodowców - udział najcenniejszych żywieniowo wielonienasyconych kwasów tłuszczowych (PUFA) w mięsie karpia może wynieść nawet 32 proc.

Ekologicznie, tak samo od wieków

- Większość marketów odeszło od sprzedaży żywych karpi, natomiast w asortymencie znajdują się filety, tusze czy nawet gotowe potrawy z karpia - mówi dyrektorka biura Grupy Rybackiej Opolszczyzna. Zachęca zarazem do kupowania ryb bezpośrednio w gospodarstwach rybackich, gdzie karpie karmione są polskim zbożem i hodowane podobnie jak wieki temu. - Ryba rośnie tu przez trzy lata, bez przyspieszaczy wzrostu i antybiotyków. Każdy, kto przyjedzie, ma gwarancję jej pochodzenia - zachęca Aleksandra Czerkawska. 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny