Opole. Zniszczyli wystawę ze zdjęciami ze strajku kobiet. "Takiej reakcji się nie spodziewałyśmy"

- Wiedzieliśmy, że może być różny odbiór tej wystawy, ale takiej reakcji się nie spodziewałyśmy - mówi Iwona Kirstein z Fundacji im. Romana Kirsteina. Część plenerowej wystawy "Aktywizm Kobiecy", którą w ubiegłym tygodniu otwarto na ulicy Krakowskiej w Opolu, została zniszczona.
Zobacz wideo

- Jedną z tablic połamano na kawałki, które zostały porozrzucane. Druga została złamana i wypadła z prowadnic, a tablica z nazwą wystawy została opluta - opisuje Iwona Kirstein. - Ktoś z przechodniów pozbierał kawałki połamanej tablicy i, jak puzzle, poukładał w jeden obraz. Taki miły gest - dopowiada Agnieszka Rybka, inna przedstawicielka Fundacji im. Romana Kirsteina, która organizowała wystawę.

Zdjęcia dokumentują strajki kobiet

Czy to zwykły akt wandalizmu, czy sprzeciw wobec samej ekspozycji i tego, co przedstawiała - na razie nie wiadomo. Wystawa zawierała zdjęcia pokazujące różny wymiar kobiecej aktywności. Były tam również fotografie z protestów kobiet przeciwko zaostrzaniu aborcji. Między innymi na nich wandale ponaklejali wlepki z hasłem: #WspieramyPolskę. Orlen.

- To, że wystawa będzie wzbudzała emocje, wiedziałyśmy już na samym etapie tworzenia jej, bo same strajki kobiet wzbudzały różne emocje - od poparcia po negację - przyznaje Agnieszka Rybka. - Natomiast jest tyle sposobów na demonstrowanie swojego sprzeciwu i nie spodziewałyśmy się tego, że to będzie ta najprostsza, najbardziej kosztowna i najgorsza droga, czyli po prostu demolowanie wystawy - dodaje.

"Nie chciałyśmy zamazywać niecenzuralnych napisów"

- Decydując się na pokazanie aktywizmu społecznego kobiet, w ogóle nie brałyśmy pod uwagę, aby nie pokazać demonstracji, jakie miały miejsce w 2020 i 2021 roku. Były to tak naprawdę największe demonstracje w Polsce po 1989 roku - wyjaśnia Iwona Kirstein. - Ich ładunek emocjonalny, taki gniew wyrażony poprzez transparenty, okrzyki, hasła, śpiewy… Nie sposób mówić o sile kobiet pomijając te wydarzenia - dodaje.

Na połamanej tablicy był sfotografowany tłum razem z transparentami niesionymi przez kobiety. - Oczywiście są tam niecenzuralne hasła, ale pokazujemy ten aktywizm kobiecy od strony gniewu, gdy zabiera im się prawa, nie dyskutując z nimi (...). Zdjęcia są po prostu dokumentacją tych wydarzeń i nie uzurpujemy sobie prawa do cenzurowania ich. Nie chcieliśmy zamazywać napisów, które stały się symbolami tych protestów - podkreśla Agnieszka Rybka.

Organizatorki wystawy zachęcają do zobaczenia ekspozycji, wyrobienia sobie własnego zdania na jej temat. Oprócz części ukazującej protesty kobiet, jest również ta poświęcona sylwetkom kobiet, które są bardzo aktywne społecznie i działają na różnych polach. Organizatorki wystawy deklarują też, że zniszczenia zostaną naprawione, a wystawę będzie można oglądać na ulicy Krakowskiej w niezmienionej formie.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny