Opole. Studenci pomagają uciekającym przed wojną matkom z dziećmi. "Mamy u siebie trzy niemowlaczki"

Uniwersytet Opolski udostępnił około 60 pokoi uchodźcom w swoim miasteczku akademickim. Zostały w pełni wyposażone w środki higieniczne, jedzenie, naczynia. Są już też pierwsi goście. - Matka z dwójką dzieci, w tym jedno niemowlę, zapukała do naszego akademika. Ktoś powiedział jej, że tutaj może znaleźć miejsce, i znalazła je - mówi rzecznik uczelni.
Zobacz wideo

- Mamy u siebie trzy niemowlaczki, potrzebne były więc łóżeczka, przewijaki, pieluchy, śpioszki i to wszystko pojawiało się u nas w ciągu kilku minut - mówi Maciej Kochański, rzecznik Uniwersytetu Opolskiego. - Otworzyliśmy specjalny kanał na naszych mediach społecznościowych, gdzie zgłaszaliśmy potrzeby i część rzeczy, które otrzymaliśmy od naszej społeczności, mogliśmy posłać dalej, tak duży był odzew - dodaje.

Do pokoi w akademikach kierowane są osoby, które wysiadają na dworcu PKP bądź w innych miejscach w Opolu i nie mają gdzie się podziać. - Coś, co mnie mocno uderzyło: matka z dwójką dzieci, w tym jedno niemowlę, zapukała do naszego akademika. Ktoś powiedział jej, że tutaj może znaleźć miejsce, i znalazła je. Dziesięć minut później już była w pokoju, dziecko było na przewijaku, a ona dziękowała nam, Polakom, za to, że jej pomogliśmy - mówi dalej Kochański

Pomoc niosą studenci różnych narodowości

Przez głośniki, które znajdują się w każdym pokoju w akademiku, poszła informacja, że potrzebna jest pomoc. W ciągu pół godziny, w umówionym miejscu, pojawiło się około 100 osób - studentów Uniwersytetu Opolskiego różnej narodowości, także z Chin czy Tajwanu. - Z pomocą przyszli też studenci z Afganistanu, których parę miesięcy temu wyciągnęliśmy z piekła wojny. Mówili, że są dumni z tego, że mogą teraz pomóc komuś, kto znajduje się w podobnej sytuacji, co oni kiedyś - mówi rzecznik UO.

Na Uniwersytecie Opolskim studiuje prawie pięciuset Ukraińców. Część z nich zaraz po napaści Rosjan na Ukrainę wyjechała do swojej ojczyzny, żeby bronić jej przed wrogiem. Przed wyjazdem poprosili, żeby ich pokoje w akademiku przeznaczyć dla ukraińskich matek z dziećmi uciekających przed wojną. - Wychodzimy naprzeciw tym studentom, udzielamy im urlopów dziekańskich, przygotowujemy dla nich system zapomóg, system stypendialny. To są ludzie, którzy z dnia na dzień zostali pozbawieni dostępu do kont - wyjaśnia Kochański.

Studenci UO z Rosji pomagają uchodźcom z Ukrainy

- Wśród naszych studentów mamy też Rosjan. Zaopiekowaliśmy się nimi pod kątem psychologicznym, ale wyszliśmy także z taką akcją społeczną mówiącą o tym, że te osoby są zdecydowanie przeciwne tej wojnie. Oni się pod tym nie podpisują, a to, że w ich dowodzie jest wpisane takie pochodzenie, wcale nie oznacza, że legitymizują tę wojnę - podkreśla nasz rozmówca.

Studenci z Rosji również zaangażowali się w pomoc uchodźcom z Ukrainy. Rzecznik UO dodaje, że to nie jest wojna tych młodych osób. To często są ludzie, którzy uciekli z Rosji i szukały nowego, lepszego życia w lepszym świecie.

 - Zaraz po wybuchu wojny w wielu z nas pojawiła się złość, wściekłość. Na szczęście nie została ona skanalizowana w kierunku naszych rosyjskich studentów. Oczywiście ich flaga jest teraz czymś, co kłuje w oczy, ale to członkowie naszej społeczności akademickiej, siedzą razem ze studentami innych narodowości w jednej ławce. Jestem głęboko przekonany, że to osoby takie same, jak każde inne, chcące także w tej chwili pomóc i mocno odcinające się od tego, co w tej chwili się dzieje w Ukrainie - podsumowuje Kochański.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny