Byliśmy w statystycznie najbiedniejszej gminie w kraju. "Ale my tutaj tego naprawdę nie odczuwamy"

Anna Gmiterek-Zabłocka
- Wiem, że ze statystyk wynika, że nasza gmina jest najbiedniejsza w Polsce, ale powiem szczerze, że ludziom żyje się tu tak, jak w innych gminach czy miastach. Może biedniej, ale na pewno bezpieczniej - mówi pani Teresa, mieszkanka Potoku Górnego. Statystycznie to najbiedniejsza gmina w Polsce. Lokalna społeczność kręci jednak głową: "To tylko statystyka".
Zobacz wideo

Ministerstwo Finansów co roku liczy, które samorządy radzą sobie finansowo najlepiej, a której najgorzej. Na tej podstawie powstaje ranking najbiedniejszych i najbogatszych gmin. Obliczeń dokonuje się w oparciu o dochody gminy w przeliczeniu na mieszkańca. Potok Górny (Lubelskie) od kilku lat wypada najgorzej. - Bo nie podnosimy podatku rolnego i dlatego mamy małe wpływy do budżetu - mówią nam lokalni urzędnicy. 

W Potoku dochody podatkowe gminy w podziale na mieszkańców wynoszą niecałe 524 zł na osobę, podczas gdy w najbogatszej gminie Kleszczów (Łódzkie) - 29704,36 zł.

- Ale my tego naprawdę nie odczuwamy - mówi wójt Potoku Górnego Stanisław Dyjak. Sam w Potoku nie mieszka, dojeżdża z Biłgora. Sprawuje swój urząd pierwszą kadencję. Został wybrany z list Prawa i Sprawiedliwości. 

"Jest ciężko, nie ma co ukrywać"

Potok Górny to gmina typowo rolnicza. Ludzie uprawiają m.in. tytoń i zioła. Do sklepu, szkoły czy ośrodka zdrowia jeżdżą najczęściej na rowerze, bo wszędzie jest blisko. Przedsiębiorców jest tu jak na lekarstwo. Wkoło tylko pola i lasy.

- Jest ciężko, nie ma co ukrywać. Teraz wszystkie rachunki idą w górę, a nasze dochody stoją w miejscu. Ale żyć trzeba. Czasami w sklepie coś się weźmie "na zeszyt", potem się ten dług odda i tak się żyje z miesiąca na miesiąc - mówi pan Jan, mieszkaniec gminy. W całej gminie mieszka nieco ponad 5 tysięcy osób. 

- Kryzys jest, oczywiście, wszyscy go odczuwamy. Ceny wszystkiego cały czas idą w górę, ale na razie nie zauważyłam wzrostu liczby osób, które zgłaszałyby się do nas po pomoc społeczną - mówi TOK FM kierowniczka Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej Grażyna Krzeszowiec.

Potok GórnyPotok Górny Fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ Radio TOK FM

Sporo osób pali tu węglem czy drzewem, stąd bardzo duże zainteresowanie dodatkiem węglowym i na zakup drewna. - Nie mam węgla na zimę. Czekam, bo są informacje z gminy, że będzie. Choć nie wiem na razie, w jakiej cenie. Wziąłem pieniądze z banku i pozostaje być cierpliwym. Na razie, na szczęście, nie ma mrozu. Palę drewnem, który miałem w zapasie - opowiada pan Adam, mieszkaniec. 

W gminie słyszymy, że węgiel będzie - jego dystrybucją zajmie się miejscowy skład węgla i materiałów budowlanych. - Mieszkańcy złożyli wnioski na zakup 325 ton - informuje wójt. - Muszę podkreślić, że w naszej gminie mamy sieć gazowniczą i część domów była ogrzewana gazem. Ale mieszkańcy z tego rezygnują w tym sezonie ze względu na koszty - dodaje Dyjak. 

Wyjeżdżają, by zarobić na dom

Przejeżdżając przez gminę widać nowe, niedawno pobudowane domy. Jak słyszymy od wójta, wielu mężczyzn - na kilka miesięcy w roku - jeździ do pracy za granicę, w tym do Niemiec. Dzięki temu rodziny mają pieniądze na budowę. - To jest taki trudny wybór: jedziesz i zarabiasz, ale z drugiej strony nie masz kontaktu z rodziną, dzieci tęsknią - mówi wójt, który przed laty też wyjeżdżał w takim celu. 

W Potoku Górnym jest wiele solarów i instalacji fotowoltaicznych. - Cały czas zgłaszają się do mnie mieszkańcy, że chcieliby u siebie montować panele. Mówię, że jak tylko będzie uruchomiony kolejny nabór, kolejne dofinansowanie, będziemy przyjmować wnioski - zapowiada samorządowiec.

Gdy pytamy o oszczędności - bo przecież jesteśmy w trudnym czasie - wójt odpowiada, że na pewno nie wyłączy ulicznego oświetlenia. - Mamy oświetlenie ledowe, świeci się całą noc i nie zamierzam na tym oszczędzać, bo dla mnie najważniejsze jest bezpieczeństwo mieszkańców. A gdy latarnie się nie świecą, łatwo na przykład o wypadek - tłumaczy Dyjak. Na razie - w przeciwieństwie do innych samorządowców - nie odczuł jeszcze podwyżek cen energii, bo ma umowę na dostawy prądu do końca 2023 roku. 

"Nie musimy się zadłużać"

Podczas gdy inne samorządy borykają się z długiem i z wysokimi kosztami jego obsłużenia, gmina Potok Górny w ogóle nie ma długu. - Z tego jestem najbardziej dumny. Pozyskujemy dużo środków zewnętrznych, m.in. z programów rządowych, gmina się rozwija, ale nie musimy się zadłużać - tłumaczy. Wielokrotnie w trakcie rozmowy powołuje się na pieniądze z Polskiego Ładu. Podczas gdy inni narzekają, że z tego programu nie dostają nic albo dostają grosze, wójt z PiS nie kryje, że wsparcie od rządu ma duże. Buduje drogi czy halę gimnastyczną przy jednej ze szkół. 

Mieszkańcy gminy korzystają w GOPS-ie z zasiłków okresowych i specjalnych, np. na pokrycie kosztów leczenia. GOPS finansuje też obiady sporej grupie dzieci w pięciu gminnych szkołach. - Mamy rodziny wielodzietne, ale tragedii nie ma. Dostają sporo pomocy od państwa. Gorzej jest u samotnych emerytów, gdzie renta rolnicza wynosi 1200-1500 złotych i musi się z tego utrzymać, kupić leki, ale też opał na zimę. Wtedy jest trudno. Staramy się pomagać - mówi kierowniczka GOPS. 

Szkoła w Potoku GórnymSzkoła w Potoku Górnym Fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ Radio TOK FM

Odwiedzamy jedną z gminnych podstawówek - w Szyszkowie. Uczy się tu około 150 dzieci. Widać, że budynek od lat nie był remontowany. Z zewnątrz woła o pomstę do nieba. Przypomina czasy głębokiego PRL-u.

- Wójt stara się nam pomagać, jak może, choć wiadomo, że pieniędzy jest mało. Czekamy na remont elewacji, ale najpierw musimy zmienić stropodach, bo ciągle nam przecieka. Czasami brakuje też pieniędzy na pomoce dydaktyczne i na różne inne wydatki - mówi dyrektorka szkoły Bożena Kozak. Jak podkreśla, wśród dzieci biedy nie widać, choć są rodziny wielodzietne, które potrzebują wsparcia. - Są rodziny, w których rodzice nie pracują, utrzymują się z pracy na roli i tam jest najtrudniej - dodaje dyrektorka. 

- Wiem, że ze statystyk wynika, że gmina jest najbiedniejsza w Polsce, ale powiem szczerze, że ludziom żyje się tu tak, jak w innych gminach czy miastach. Może biedniej, ale na pewno bezpieczniej - mówi nauczycielka Teresa Leniart. Plusy mieszkania w Potoku? - Wszędzie jest blisko. W szkole są małe klasy, można efektywniej pracować z dziećmi, wszyscy się znają, można na siebie liczyć - mówią mieszkańcy. - A rankingi? To tylko liczby - przekonują w rozmowie z TOK FM. 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny