Elektryczne autobusy i produkcja energii nad Łabuńką. Zamość szykuje przewrót w komunikacji miejskiej

Zamość podpisuje właśnie umowę na zakup kilkunastu autobusów elektrycznych. Czy to rozsądne, przy szybujących cenach za prąd? Miasto przekonuje, że tak. A żeby nie mieć dylematów, MZK przygotowuje się do budowy ogromnej farmy fotowoltaicznej przy rzece Łabuńce. I ma to być tylko wstęp do większych planów komunikacyjnych.
Zobacz wideo

Jeszcze przed wojną w Ukrainie, gdy rynek energii był zdecydowanie bardziej stabilny, autobusy elektryczne - poza ekologią - dawały szansę na duże oszczędności. Jak słyszymy w Zamościu, te korzyści ciągle są realne. Zdecydowanie większe były jednak na początku tego roku, gdy miasto przygotowywało się do podpisania umowy z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej na sfinansowanie - w około 90 procentach - zakupu elektrycznych autobusów. Wtedy Krzysztof Szmit, prezes Miejskiego Zakładu Komunikacji w Zamościu, uważnie przyglądał się testom takich pojazdów na ulicach Zamościa i przedstawił nam precyzyjne wyliczenie.

- Na paliwie dieslowskim przejechanie 100 kilometrów kosztowało nas około 170 złotych. Ten sam dystans na energii elektrycznej, po cenie zakupu od dystrybutora energii, kosztował 60 złotych. Zestawiając to z ilością 1,7 mln wozokilometrów, które wykonujemy w ciągu roku, są to bardzo istotne różnice - tłumaczył prezes Szmit. Zaznaczał jednak, że to po cenie paliw i prądu sprzed wojny w Ukrainie.

A jak to wygląda dzisiaj? Czy zielony transport nie zrujnuje budżetu miasta? O to zapytaliśmy Andrzeja Wnuka, prezydenta Zamościa, który zapewnia, że miasto nadal liczy koszty i ciągle widzi dużą korzyść w planowanych zakupach. - Jeśli cena energii elektrycznej wzrośnie dwukrotnie - do poziomu, który znalazł się w ustawie, czyli 790 złotych za megawatogodzinę - to nadal będzie około 120-130 złotych za 100 kilometrów przejechanych autobusem elektrycznym. Biorąc pod uwagę obecne ceny diesla, to jest około 40 procent taniej niż w dieslu - mówi prezydent Wnuk.

Ambitne plany

Prezydent dodaje, że przy aktualnych - dość wysokich - cenach energii elektrycznej miasto jest w stanie zaoszczędzić 40 procent kosztów w stosunku do oleju napędowego, bo olej - jak mówi Wnuk - również drożeje. To realia, z którymi aktualnie należy się mierzyć i w nich cały plan ciągle się opłaca.

W związku z tym już w piątek (2 grudnia) Miejski Zakład Komunikacji podpisuje umowę z firmą MAN na zakup 14 autobusów oraz urządzeń, które je naładują. Pierwsze MANy elektryczne wyjadą na ulice miasta najwcześniej za rok i to czas, którego spółka odpowiedzialna za komunikację miejską nie chce zmarnować. - Chcemy zagospodarować brzegi Łabuńki przy zajezdni MZK i tam mamy możliwość zbudowania farmy fotowoltaicznej. Gdy będziemy mieć własny prąd, jazda będzie jeszcze tańsza. Projektujemy koncepcję i rozmawiamy z PGE o przyłączu. Nie mamy obawy co do terenu i naszych możliwości. Bardziej mamy obawy co do tego, czy znajdziemy finansowanie na takim poziomie, który nas będzie satysfakcjonował - tłumaczy Andrzej Wnuk.

O tym, że samowystarczalność w zakresie energii to podstawa, Zamość przekonał się całkiem niedawno, przy opodatkowaniu przez rząd gazu CNG. Zamość miał największą flotę autobusów zasilanych tym gazem w całym regionie. Wysoka akcyza sprawiła, że autobusy musiały zostać w zajezdni, bo bardziej opłacalne stały się diesle.

Hub zielonej energii dla całego Roztocza

Autobusy elektryczne w Zamościu mogą niebawem mocno zmienić model komunikacyjny nie tylko w mieście, ale i na Roztoczu. Pasażerowie już za rok odczują zmiany, bo nowością będą autobusy przegubowe. - Obserwujemy wzmożone obciążenie linii obsługujących przede wszystkim szczyty poranne i popołudniowe, związane z obsługą tzw. kursów szkolnych. I tutaj dostrzegamy potrzebę wprowadzenia bardziej pojemnych autobusów - mówi Krzysztof Szmit, prezes MZK.

Kolejnym krokiem ma być możliwość wypożyczania w Zamościu samochodów albo skuterów elektrycznych, którymi można będzie pojechać np. na Roztocze. Turyści często wspominają w badaniach, że problemem nadal jest mała dostępność komunikacyjna roztoczańskich miejscowości. Pojawiła się w związku z tym koncepcja, by np. MZK stworzył taką wypożyczalnię. Pracownicy systemu ładowaliby pojazdy prądem z własnej farmy fotowoltaicznej, zwożąc je z Roztocza dla kolejnych turystów.

- W strategii województwa lubelskiego, która została uchwalona w ubiegłym roku, bardzo dużo pracowaliśmy z marszałkiem Michałem Mulawą nad tym, żeby w Zamościu powstało centrum, hub zielonej energii dla całego Roztocza. Energię będziemy produkować w mieście i wykorzystywać do celów komunikacji publicznej, ale także do celów komunikacji zindywidualizowanej. Jeśli oczywiście będzie to opłacalne - tłumaczy prezydent Wnuk.

Pierwszym krokiem do realizacji tych planów jest wyznaczenie wstępnych lokalizacji do budowy farm fotowoltaicznych. Jedna z nich, jak usłyszeliśmy w Urzędzie Miasta w Zamościu, jest przy oczyszczalni ścieków. W tej sprawie PGE wydało już wstępne warunki i urzędnicy miejscy przygotowują aktualnie dokumentację techniczną, która ma być gotowa najpóźniej w przyszłym roku.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny