W Warszawie stworzyli Centrum Społeczności Romskich. "Nie ma żadnego wsparcia ani nawet dialogu ze strony rządu"

Fundacja w Stronę Dialogu stworzyła w Warszawie Centrum Społeczności Romskich. To miejsce dla dzieci i dorosłych, gdzie mogą spędzić czas, porozmawiać i pobyć ze sobą. Bo Romom, jak mówią aktywiści, w Polsce nie jest łatwo. - Mamy wsparcie ze strony samorządu. Natomiast kompletnie nie ma wsparcia ze strony rządu - twierdzi prezeska fundacji Joanna Talewicz.
Zobacz wideo

Centrum Społeczności Romskich to miejsce stworzone przez Fundację w Stronę Dialogu, która od 10 lat działa na rzecz Romów w Polsce. Po 24 lutego organizacja skupia się głównie na pomaganiu romskim uchodźcom z Ukrainy. Jest ich w Warszawie blisko tysiąc, w tym kilkaset osób w wielkiej hali w Nadarzynie. - To nie jest miejsce do mieszkania na dłużej, a oni tkwią tam miesiącami. Ale nie ma gdzie ich przenieść - słyszymy w fundacji. 

Część romskich rodzin trafiła też do ośrodków prowadzonych przez stołeczny ratusz. - Nasza współpraca z miastem układa się bardzo dobrze. Muszę powiedzieć, że mamy wsparcie ze strony samorządu. Natomiast kompletnie nie ma wsparcia ze strony rządu - mówi prezeska Fundacji w Stronę Dialogu Joanna Talewicz.  Jak dodaje, były próby rozmowy z przedstawicielami rządu, ale bezskuteczne. - A my mamy wypracowane gotowe rozwiązania, jak pracować ze społecznością romską i jak ją integrować - przekonuje.

Centrum Społeczności Romskich powstało dzięki pieniądzom z projektów, finansowanych przez  międzynarodowe organizacje. Można było wynająć duży lokal w okolicy Wilanowa, gdzie odbywają się m.in. lekcje języka polskiego, ale też angielskiego i ukraińskiego. Do tego zajęcia artystyczne i integracyjne dla dzieci. - One cały czas mówią, że bardzo chciałyby wrócić do domu, na Ukrainę. Cały czas malują ukraińskie flagi. Śmiejemy się w fundacji, że mamy deficyt żółto-niebieskich kredek. Ale to nasze miejsce to także miejsce spotkań przy kawie dla ich mam czy babć - mówi pani Joanna. - Zależało nam na tym i tak się dzieje. Są dni, że trudno do nas wejść, bo tyle jest dzieci - opowiada Talewicz. 

- Wsparcie, które otrzymujemy i dzięki któremu nasze centrum może działać, jest wsparciem międzynarodowym. Jest to też wsparcie z Polski, ale nie od organów rządowych, ale choćby od Fundacji Batorego, Funduszu Feministycznego czy nawet od Kampanii Przeciw Homofobii, która też nas wspiera. Natomiast nie mamy żadnego wsparcia - co więcej, nie mamy nawet dialogu - ze strony polskiego rządu, pomimo, że próby z naszej strony były podejmowane - tłumaczy nasza rozmówczyni. 

Opublikowany w październiku raport "Prawa człowieka, potrzeby i dyskryminacja - sytuacja romskich uchodźców z Ukrainy w Polsce" pokazuje, że w sprawie integracji Romów w naszym kraju wiele jest do zrobienia. "System pomocy pozarządowej, lokalnej i centralnej dla romskich uchodźców z Ukrainy praktycznie nie istnieje. W wyniku intensywnych działań romskich aktywistów na tym polu można dostrzec pewne oznaki zmian, ale wciąż brakuje konkretnych rozwiązań czy strategii" - piszą autorki raportu.

I wskazują na liczne przypadki dyskryminacji. "Spotkałyśmy się jednak z kilkoma przypadkami odmowy wjazdu/przyjęcia dla kilku grup romskich do ośrodków recepcyjnych w Warszawie. Ośrodki te są zarządzane przez województwo mazowieckie. Wolontariusze udzielający wsparcia tym grupom byli informowani przez personel ośrodka o rzekomych przestępstwach popełnionych przez Romów i dlatego Romowie nie są mile widziani. Musiało interweniować Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich" - piszą w dokumencie.

Autorki raportu opisują też, że Romowie mają bardziej ograniczone możliwości uzyskania w Polsce najróżniejszych informacji, znalezienia mieszkania, pracy i lekarzy, co tylko zwiększa ich poczucie marginalizacji i izolacji. "W grupach rodzinnych dominują dzieci, osoby starsze i kobiety, często po traumatycznych przeżyciach, o których często nie chcą mówić. Istnieje silny brak zaufania do instytucji, zarówno polskich, jak i ukraińskich. Podobnie jest z edukacją dzieci, z których zdecydowana większość nie została oficjalnie włączona do polskiego systemu edukacji" - czytamy w analizie. 

By pomóc romskim rodzinom odnaleźć się w nowej rzeczywistości, powstało warszawskie Centrum Społeczności Romskich. - Wiemy, że do Polski jadą kolejne grupy, przed nami zima, uchodźców może być więcej. A polski rząd zapowiada, że teraz będą musieli współpłacić za swój pobyt w miejscach zbiorowego pobytu. Nie wyobrażam sobie tego w ogóle. Wydaje mi się, że jest to równoznaczne z decyzją, że wysyłamy ludzi na ulicę - mówi Joanna Talewicz.

Centrum Społeczności Romskich w WarszawieCentrum Społeczności Romskich w Warszawie Fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ Radio TOK FM

- Pewnie będziemy mieć prowizoryczne miejsca, w których ci uchodźcy będą mieszkać. Być może jest tak, że rząd myśli, że my - jako organizacje - zapłacimy za pobyt uchodźców na halach, bo przecież rządzący doskonale wiedzą, że mamy duże wsparcie finansowe z organizacji międzynarodowych. Tyle, że jeśli je wydamy, zabraknie na inną działalność - mówi Talewicz. I podkreśla, że założone przez fundację centrum integracyjne jest finansowane z projektu. Nie wiadomo, co będzie, gdy projekt się skończy. - Cały czas o tym myślę. Wiemy, jak bardzo jest to miejsce potrzebne, widzimy to na co dzień. Nie wiem, co będzie dalej. Projekty mają to do siebie, że kiedyś się niestety kończą - dodaje prezeska Fundacji w Stronę Dialogu. 

Dziś w Centrum Społeczności Romskich jest m.in. kilka grup uczących się języka polskiego, na różnym poziomie zaawansowania. - Są to między innymi zajęcia dla osób, które nie potrafią czytać i pisać. Są wśród nich osoby starsze, dotknięte problemem analfabetyzmu. Pracujemy z różnymi organizacjami, które wspierają nas organizacyjnie i edukacyjnie. I widzimy na co dzień, że Romowie to nasze miejsce lubią. Lubią tu przebywać, dlatego tak bardzo się boję, co będzie, jeśli tego miejsca zabraknie - tłumaczy Joanna Talewicz. 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny