''Siedzimy z księgową i wszystko przeliczamy". Lubelska kultura w dobie kryzysu

Anna Gmiterek-Zabłocka
Władze Lublina mówią, że nie planują oszczędzać na kulturze mimo kryzysu i wysokiej inflacji. Duże festiwale, wcześniej zaplanowane spektakle czy wystawy mają się odbyć. Jednocześnie poszczególne instytucje kultury przyznają, że bez oszczędności nie da się przeżyć kolejnego roku. - Siedzimy z księgową i wszystko przeliczamy - słyszymy.
Zobacz wideo

Karolina Rozwód, dyrektorka Teatru Starego w Lublinie, który w tym roku obchodzić będzie 200 lat istnienia - zapowiada, że cen biletów nie podniesie. - Bardzo nie chciałabym, żeby mieszkańcy, dokonując wyborów związanych z inflacją, rezygnowali z teatru. Dlatego za wszelką cenę będziemy chcieli utrzymać te ceny biletów, które są. Być może odbędzie się to kosztem liczby wydarzeń, które się odbędą - zapowiada. 

Przyznaje, że już z części rzeczy zrezygnowano. - Staramy się robić to, co jest możliwe. Bardzo ostrożnie przygotowujemy repertuar na nowy sezon artystyczny. Plany dotyczące naszego jubileuszu, 200-lecia istnienia teatru, były trochę większe, ale rzeczywistość jest taka, jaka jest i musimy się do niej dostosować - mówi dyrektorka Teatru Starego. 

"Siedzimy i liczymy"

Oszczędności szuka też dyrektor Centrum Kultury w Lublinie Rafał Koziński. - Siedzimy z księgową i wszystko przeliczamy. Ale na pewno w miesiącach zimowych - grudzień, styczeń - wydarzeń w Centrum Kultury będzie mniej. Część pomieszczeń, w tym sale wystawowe, zostanie wyłączonych z użytkowania tak, aby nie trzeba było ich w pełni ogrzewać. Prawdopodobnie wyłączymy też ogrzewanie korytarzy - mówi dyrektor. W tej chwili trwają szczegółowe uzgodnienia z fachowcem od ogrzewania - chodzi o to, by temperatura w pomieszczeniach nie spowodowała np. zamarzania urządzeń czy grzyba na ścianach. 

Koziński wskazuje, że już dostał o 200 procent wyższe rachunki za prąd, ogrzewanie też na pewno będzie bardzo kosztowne. - Powiem tak obrazowo: nasz obiekt to mniej więcej 10 tysięcy metrów kwadratowych. To są korytarze, biura, sale wystawowe, sale warsztatowe, sala kinowa, sala widowiskowa - gdyby wszystko działało pełną parą, to nasze rachunki za część wspólną - biurową - już dziś byłyby dziennie o 500 złotych wyższe. Do tego, jeśli pełną parą działałoby specjalistyczne światło teatralne na sali widowiskowej, to kolejne 500 złotych podwyżki dziennie. Nie stać nas na to, dlatego musimy oszczędzać - stwierdza. W przyszłym tygodniu ma rozmawiać z dyrektorami instytucji kultury w całej Polsce, by wspólnie szukać dobrych rozwiązań na czasy kryzysu. 

Oszczędności szuka też zarządzane przez marszałka województwa Centrum Spotkania Kultur - największa instytucja kultury w Lublinie. "W związku z rosnącymi cenami energii w ostatnim czasie w CSK została zlecona analiza ustawień automatyki sterującej zużyciem energii elektrycznej i cieplnej w celu optymalizacji jej działania, wszystkie zalecenia zostały wdrożone" - przekazał nam rzecznik centrum Andrzej Goliszek. I dodał, że dyrekcja zobligowała też pracowników do zwracania szczególnej uwagi na wyłączenie zbędnego światła czy też nieużywanych komputerów. "Obecnie nie planujemy wprowadzania ograniczeń dla odwiedzających. Temat cały czas jest monitorowany" - napisał Goliszek. 

Inne instytucje kultury - w ramach oszczędności - myślą choćby o wyłączaniu jak największej liczby żarówek po godzinach pracy czy wyłączaniu komputerów na noc. Mowa jest również o ograniczaniu ogrzewania w nocy czy w weekendy i święta, gdy nie ma widzów, słuchaczy czy np. czytelników w bibliotekach. 

Miasto nie chce oszczędzać na kulturze

Prezydent Lublina zapowiada, że miasto nie zamierza na kulturze jako takiej oszczędzać. Tym bardziej, że przyszły rok to dla Lublina ważne wydarzenie, czyli Europejska Stolica Młodzieży. Dlatego duże lubelskie festiwale, np. Carnaval Sztukmistrzów, wcześniej zaplanowane wystawy czy spektakle na pewno się odbędą.

Nie zabraknie też świątecznej iluminacji w mieście. - Nie wyobrażam sobie bez niej, zapewne tak jak wielu lublinian, świąt Bożego Narodzenia - mówi prezydent Krzysztof Żuk. I zapowiada, że iluminacja rozbłyśnie, choć np. o północy może być wyłączana, w ramach oszczędzania energii. 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny