Posłanki PO z kontrolą w puławskich Azotach: Zakłady pracują tylko na 10 procent możliwości

Anna Gmiterek-Zabłocka
- Puławskie Azoty pracują tylko na 10 procent swoich możliwości - przekazały polityczki Platformy Obywatelskiej, które weszły do Zakładów Azotowych z kontrolą poselską. Chciały wiedzieć m.in., czy o ograniczeniu produkcji wiedział premier Mateusz Morawiecki.
Zobacz wideo

Kilka tygodni temu puławskie Azoty poinformowały o wstrzymaniu produkcji ze względu na bardzo wysokie ceny gazu. Chodziło o produkcję nawozów, ale również dwutlenku węgla, potrzebnego m.in. w ubojniach, mleczarniach czy browarach. Ostatecznie produkcję CO2 wznowiono, podobnie jak nawozów. Aby uzyskać w tej sprawie więcej informacji, posłanki Platformy Obywatelskiej - Marta Wcisło i Dorota Niedziela - udały się do spółki z kontrolą poselską. 

- Dziś Zakłady Azotowe pracują na 10 procent swoich możliwości. Dostałyśmy jedynie zapewnienie, że nie będzie zwolnień grupowych - mówiła po kontroli Marta Wcisło, posłanka PO z Lublina. Jak dodała, na pytanie, kiedy produkcja zostanie wznowiona na szerszą skalę, prezes odpowiedział enigmatycznie: "niezwłocznie".

- Prezes Zakładów Azotowych w Puławach poinformował nas, że nie wstrzymano produkcji, ale zmniejszono ją o 90 procent - mówiła posłanka Niedziela. - Jak zwał, tak zwał. W praktyce oznacza to, że linie produkcyjne są utrzymywane w gotowości do pracy - dodała. I stawiała pytanie, czy premier Mateusz Morawiecki, ale też odpowiedzialny za spółki Skarbu Państwa minister Jacek Sasin, wiedzieli, że Grupa Azoty wstrzymuje produkcję. - Nie dostałyśmy odpowiedzi na to pytanie. Zasłaniano się tajemnicą firmy - powiedziały posłanki. 

- Wydaje się, że najważniejszą rzeczą jest teraz to, aby minister Sasin, wspólnie z puławskimi Azotami i z PGNiG, znalazł drogę pomocy tym dużym zakładom tak, aby nie musiały przerywać produkcji. Bo co będzie na wiosnę z nawozami dla rolników? Wiosna może być naprawdę trudna - przekonywała Niedziela. Jeśli bowiem nie będzie produkcji, będzie mniej nawozów na rynku, a w efekcie ich ceny dalej mogą iść w górę. 

Posłanki pytały również o produkcję dwutlenku węgla. Przy jej wstrzymaniu istniało ryzyko, że poszczególne branże też będą musiały się zamknąć. Na dziś produkcja dwutlenku węgla nie jest zagrożona. - Usłyszałyśmy od prezesa, że Azoty Puławy mają osobną instalację, która nie jest zależna w 100 procentach od produkcji nawozów. Także oni cały czas produkują mniej więcej na podobnym poziomie i wszystkich swoich kontrahentów zaopatrują, natomiast nie przyjmują nowych zleceń - mówiła posłanka Niedziela. 

Zarząd nie planuje zwolnień

Polityczki pytały również o premie i podwyżki dla zarządu. Dotarły do nich bowiem informacje, że dwa dni przed wstrzymaniem produkcji prezes miał dostać wysokie wynagrodzenie bądź premię. - Z informacji przekazanych przez związki zawodowe wynika, że chodzi o blisko 500 tysięcy złotych. Pytałam o to, ale nie uzyskałam informacji, czy jest to prawda, czy też nie. Zarząd zasłaniał się tajemnicą firmy - mówiła Marta Wcisło. I dodała, że pewne jest jedno: "zarząd poinformował, że nie planuje zwolnień pracowników".

Radio TOK FM od dwóch tygodni zabiega o możliwość rozmowy z prezesem lub wiceprezesem puławskich Azotów. Nasze prośby do poniedziałku pozostawały bez odpowiedzi. W poniedziałek rzecznik spółki przekazał, że postara się, by do rozmowy doszło w tym tygodniu. 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Najnowsze podcasty

Więcej podcastów