Sędzia pisze do Ziobry, by się za nim wstawił. "To nie buduje autorytetu, a wywołuje śmieszność"

Anna Gmiterek-Zabłocka
Prezes Sądu Apelacyjnego w Lublinie Jerzy Daniluk napisał list do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, by ten złożył skargę nadzwyczajną na rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego w jego sprawie.
Zobacz wideo

Prezes Sądu Apelacyjnego w Lublinie Jerzy Daniluk - zdaniem Sądu Najwyższego - nie spełnia wymagań dotyczących niezależności. Dlatego wyrok wydany z jego udziałem został uchylony, a sprawa, w której orzekał, została skierowana do ponownego rozpatrzenia. To był pierwszy test niezależności sędziego sądu powszechnego zakończony w Sądzie Najwyższym - sprawę relacjonowaliśmy na naszym portalu.

Prośba do ministra

Rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego, który orzekał w składzie: Włodzimierz Wróbel, Jarosław Matras i Małgorzata Wąsek-Wiaderek, jest prawomocne i ostateczne. Niemniej jednak sędzia Daniluk postanowił spróbować jeszcze jednej drogi - do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. 

Na stronie Sądu Apelacyjnego w Lublinie sędzia Daniluk zamieścił komunikat, w którym poinformował, że napisał list do ministra sprawiedliwości. Samo pismo również zostało udostępnione. Sędzia apeluje m.in. o to, by minister złożył skargę nadzwyczajną od wyżej wspomnianego wyroku Sądu Najwyższego (tego, przy którym przeprowadzony był test niezależności)

Sędzia Daniluk dowodzi, że złożenie skargi nadzwyczajnej "jest niezbędne dla zapewnienia zgodności porządku orzeczniczego z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej".

"Wskazane orzeczenie podważa bowiem status osoby powołanej do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego, która wydała orzeczenie w sprawie. Jednocześnie narusza ono zasady oraz wolności i prawa człowieka i obywatela określone w Konstytucji" - pisze dalej sędzia. I przekonuje, że wniesienie skargi nadzwyczajnej jest konieczne, "ponieważ przedmiotowy wyrok nie może być już uchylony lub zmieniony w trybie innych nadzwyczajnych środków zaskarżenia". 

W liście do szefa resortu sprawiedliwości sędzia wnosi również o wszczęcie postępowania karnego "z uwagi na uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstw w postępowaniu sądowym przez sędziów SN: Jarosława Matrasa, Małgorzatę Wąsek-Wiaderek i Włodzimierza Wróbla".

Jakie przestępstwa ma na myśli? Chodzi między innymi o art. 231 Kodeksu karnego, czyli przekroczenie uprawnień. Jak dowodzi Daniluk, dopuścili się tego "w ten sposób, iż podważyli status osoby powołanej do pełnienia urzędu sędziego, godząc przez to w konstytucyjny porządek prawny Rzeczpospolitej Polskiej, jednocześnie naruszyli dobra osobiste sędziego Jerzego Piotra Daniluka w postaci dobrego imienia i godności osobistej, działając w sposób oczywisty na szkodę interesu publicznego i prywatnego". Jerzy Daniluk chce także, by sprawę zbadał rzecznik dyscyplinarny. 

"Gdzie tu bezstronność sędziego?"

- Jeśli sędzia dąży do zakwestionowania orzeczenia rozpoznającego środek zaskarżenia od orzeczenia sądu, w składzie którego zasiadał, to jest to dla mnie niewyobrażalne. Nie wyobrażam sobie, abym mógł podejmować jakiekolwiek kroki w kierunku wzruszenia takiego orzeczenia, "bo się z nim nie zgadzam" - mówi nam sędzia Michał Bober z Forum Współpracy Sędziów. - Poza tym pan sędzia Daniluk, nie zgadzając się z orzeczeniem, zwrócił się do strony procesowej - minister sprawiedliwości jest bowiem prokuratorem generalnym, a w sprawie brał udział prokurator z Prokuratury Krajowej - o podjęcie inicjatywy w kierunku wzruszenia orzeczenia. Gdzie tu zatem bezstronność sędziego? - zastanawia się sędzia Bober.

Jak dodaje, niezrozumiały jest również wniosek do ministra sprawiedliwości o wszczęcie postępowania karnego wobec sędziów Sądu Najwyższego. - Rozumiem, że wyrok może się komuś nie podobać. Ale prawnik, a zwłaszcza sędzia, doskonale zdaje sobie sprawę, że od "niepodobania się" do przestępstwa, droga jest daleka. Zaś zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, którego nie popełniono, samo stanowi przestępstwo - tłumaczy sędzia Bober.

W podobnym tonie wypowiadają się inni sędziowie. - Stanowiska pana Jerzego Daniluka po prostu nie da się skomentować - mówi TOK FM sędzia Agnieszka Niklas-Bibik z Sądu Okręgowego w Słupsku. - Ono wymyka się ramom proceduralnym i racjonalnym, a przede wszystkim zwyczajnie jest nieprzyzwoite. Czytając sam wniosek i jego uzasadnienie, odczuwałam wręcz zażenowanie. Zaczynając od tego, że przecież ani sędzia, ani prezes sądu nie mają takich kompetencji, by występować bezpośrednio do ministra sprawiedliwości w takich sprawach, to jeszcze z "prośbą" o podjęcie określonego działania wobec innych sędziów czy kwestionując wydane przez Sąd Rzeczypospolitej Polskiej i to Sąd w tym państwie Najwyższy orzeczenia - dziwi się pani sędzia. 

- Takie wystąpienie nie buduje autorytetu wymiaru sprawiedliwości, a wywołuje śmieszność. Zatraca się przy tym cel postępowania karnego, czy - jak w tym wypadku - odszkodowawczego. Gdzie w tym wszystkim jest człowiek, którego sprawa miała być rzetelnie obsadzona? Znika w obliczu frustracji i urażonej dumy sędziego, któremu powiedziano, że utracił przymiot bezstronności i niezależności, rękojmię do sądzenia zwykłych ludzkich spraw. A przecież o tym wiedział, przystępując do konkursów, awansów czy obejmując stanowiska, znał i liczył się z konsekwencjami. Na szczęście na 10 tysięcy sędziów taką świadomość ma zdecydowana większość z ich - dodaje sędzia Niklas-Bibik. 

"Jest to działanie bez precedensu"

- Sędzia nie może podejmować tego rodzaju czynności w związku z wydanym przez siebie orzeczeniem. Sędzia nie może zastępować stron procesu, który prowadził, a także działać wbrew ich woli i interesom. W tym przypadku istotna jest motywacja, którą kieruje się ten sędzia. W mojej ocenie nie ma to nic wspólnego z wspomnianą przez niego zasadą demokratycznego państwa prawnego, a zmierza wyłącznie do utrzymania awansu zawodowego uzyskanego przez niego przy udziale neo-KRS w ramach tzw. "dobrej zmiany" w wymiarze sprawiedliwości - tłumaczy z kolei sędzia Bartłomiej Starosta, przewodniczący Forum Współpracy Sędziów.

I dodaje, że z orzeczeń europejskich trybunałów jasno wynika, że neo-KRS została powołana przez polityków jako jeden z kilku istotnych organów, których efektem działalności miała być wymiana kadrowa w sądownictwie, a przez to ostateczny wpływ na wyroki.

"Najcięższe działa"

Prokurator Katarzyna Szeska ze Stowarzyszenia Lex Super Omnia zwraca uwagę, że sędzia Daniluk wytacza "najcięższe działa" przewidziane przez polskie prawo karne. - Sam, będąc sędzią, powinien wiedzieć i powinien bardzo uważać na to, by władza sądownicza, która jest władza niezależną i odrębną od innych władz nie podlegała władzy wykonawczej. Natomiast on chce, by przedstawiciel władzy wykonawczej - minister sprawiedliwości - zaingerował w orzecznictwo sądowe. Jeżeli sędzia Jerzy Daniluk uważa, że naruszone zostały jego prawa obywatelskie, to dlaczego nie zwraca się chociażby do Rzecznika Praw Obywatelskich? - pyta Katarzyna Szeska. 

- Pan sędzia Daniluk tym, co zrobił, jednoznacznie może potwierdzić, że ocena Sądu Najwyższego w zakresie jego niezależności, była prawidłowa - mówi Szeska. W jej ocenie list Jerzego Daniluka do ministra Ziobry to próba schronienia się pod parasolem szefa resortu sprawiedliwości. 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny