Studenci będą latać? Politechnika Lubelska otrzymała nietypową maszynę

Politechnika Lubelska otrzymała niezwykły obiekt od Instytutu Lotnictwa w Warszawie. To poduszkowiec, którego badaniem i odnowieniem zajmą się teraz naukowcy i studenci. W środę zaprezentowano możliwości maszyny.
Zobacz wideo

Maszyna robi sporo hałasu, więc dobrze słychać ją z daleka. Ma silnik z daewoo nubiry, ale żeby zaczęła się poruszać, musi chodzić na znacznie większych obrotach niż tradycyjne auto. Poduszkowca prezentował w środę dr inż. Tomasz Łusiak z Katedry Termodynamiki, Mechaniki Płynów i Napędów Lotniczych Politechniki Lubelskiej. - Maszyna trafiła do Lublina z Instytutu Lotnictwa w Warszawie i zostanie u nas do marca. My popracujemy nad tym, by wstawić jej inny silnik, studenci napiszą prace dyplomowe, a Instytut na wiosnę otrzyma wyremontowaną maszynę - mówił naukowiec.

Bardziej samolot czy samochód?

Pojazd mieści pięć osób, waży tonę i może rozpędzić się do 80 kilometrów na godzinę. W środku panują raczej spartańskie warunki: plastikowe siedzenia, przełączniki z poloneza i sportowa kierownica wyposażona w dodatkowe przyciski. Pod nogami dwa pedały: sprzęgło i gaz.

Dr Łusiak usiadł w fotelu i zapiął pasy. Przekręcił kluczyk i uruchomił motor, po czym zwolnił sprzęgło, co sprawiło, że włączył się wielki wentylator, znajdujący się na ogonie. Gdy dodał gazu, pojazd uniósł się, po czym ruszył. Operator sprawdzał, czy ruchy kierownicy sprawiają, że poruszają się skrzydła za wentylatorem. Nadają one kierunek lotu.

No właśnie - lotu, a nie jazdy. Maszyna - choć ma kierownicę - to unosi się kilkadziesiąt centymetrów nad ziemią. Podczas prezentacji poruszała się po trawie, ale doskonale powinna radzić sobie na każdym podłożu - na wodzie, betonie, w piasku czy na lodzie - ważne, by było równo. 

Pilot włączył koguty ostrzegawcze, dodał gazu i maszyna powoli ruszyła. Silnik wył na wysokich obrotach. Boisko nie było za duże, powoli robił więc małe kółko. W maszynie nie ma trzeciego pedału. Jak się więc zatrzymać? Tu pomagają hamulce aerodynamiczne, czyli specjalne spojlery hamujące pęd powietrza. Można też zwolnić bezwładnościowo, czyli - w skrócie - puścić gaz i czekać, aż poduszkowiec wytraci prędkość.

Dla ekologii, zmiana paliwa

Model, który trafił do Lublina, zużywa od 12 do 16 litrów paliwa na godzinę. To zwykła benzyna. Taka, jaką można dostać na każdej stacji paliw. Jednak na Politechnice już myślą o tym, jak zastosować tam inne rozwiązania. - Napęd elektryczny czy ogniwa wodorowe pomogłyby w spełnieniu współczesnych norm emisji spalin - mówił dr Łusiak.

Zanim poduszkowiec na dobre trafi w ręce naukowców, będą mogli go zobaczyć zwykli lublinianie. Politechnika zaprasza na pokazy maszyny, które odbędą się 14 września. Będzie go można zobaczyć nad Zalewem Zemborzyckim w ramach Lubelskiego Festiwalu Nauki.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny