"Jeśli zabraknie gazu, nie upieczemy chleba". Najstarsza piekarnia w Lublinie znowu ma kłopoty

Anna Gmiterek-Zabłocka
Najstarsza lubelska Piekarnia Kuźmiuk już wie, że będzie musiała podnieść ceny. Jej właściciele właśnie dostali informację, że opłaty za prąd wzrastają im sześciokrotnie. Piekarnia - z prawie 80-letnią tradycją - działa na granicy opłacalności.
Zobacz wideo

O Piekarni Kuźmiuk pisaliśmy na tokfm.pl w styczniu. Znana i lubiana, najstarsza piekarnia w mieście, otrzymała wówczas gigantyczną (blisko 900 procent) podwyżkę rachunków za gaz. Właściciele obawiali się, że nie dadzą rady i będą musieli zamknąć wieloletni rodzinny interes. Mimo trudności - przetrwali. Gdy odwiedzamy ich dziewięć miesięcy później, słyszymy jednak, że kolorowo nie jest, a nad firmą znów wiszą ciemne chmury. 

Katarzyna Goławska - właścicielka piekarni - mówi TOK FM, że od stycznia w górę poszło niemal wszystko. - Naszym podstawowym surowcem jest mąka. Porównałam ceny z 2021 roku i z dziś. Dla przykładu: mąka pszenna - dziś to 180 procent ceny sprzed półtora roku. Mąka żytnia chlebowa - 200 procent, mąka sitkowa żytnia - 188 procent. A to tylko mąka - rozkłada ręce pani Katarzyna. I wylicza, że drastycznie podrożał też cukier, olej czy margaryna. 

Już kilka miesięcy temu piekarnia także zdecydowała się podnieść ceny pieczywa. Najbardziej popularny chleb razowy zdrożał o 38 procent, a chleb firmowy o 40 procent. Goławska zaznacza, że - chcąc nadrobić straty - podwyżki powinny być jeszcze bardziej znaczące. Nie są, bo przedsiębiorcy obawiają się, że na tak drogie pieczywo nie byłoby stać ich klientów. 

Nowy rachunek

Wszystko wskazuje jednak na to, że drożej i tak będzie, bo piekarnia właśnie dostała informację o nowym rachunku za prąd. Ma być sześć razy wyższy. Obok gazu, którym opalany jest piec do pieczenia chleba, właśnie na prąd jest tu większość maszyn. - Mamy dzielarki, mieszarki, jest tego trochę. Wszystkie maszyny, które pomagają piekarzom - pokazuje Goławska. 

Jak dodaje, firma balansuje na granicy tego, co klient jeszcze wytrzyma. - Staramy się i robimy wszystko, by przetrwać. Na pewno podwyżki cen pieczywa będą musiały mieć miejsce, ale za wcześnie, by mówić o szczegółach. Chcemy to dokładnie przekalkulować. Nam chodzi teraz tylko i wyłącznie o przetrwanie - mówi właścicielka piekarni Kuźmiuk. 

Gdy pytamy, czego obawia się najbardziej, bez chwili zastanowienia odpowiada: "że zabraknie gazu". - Nie wierzymy w to, co się mówi o zapasach. Nie trafiają do nas te zapewnienia, dlatego to najbardziej czarny scenariusz. Jeśli zabraknie gazu, to w naszym przypadku oznacza, że nie będziemy mieli jak upiec chleba. Możemy zrobić ciasto, ale chleba nie upieczemy - dodaje nasza rozmówczyni. 

Na razie piekarnia zmniejszyła liczbę swoich sklepów firmowych. Mniejsza jest też załoga. Nie było zwolnień, ale część osób sama odeszła, a na ich miejsce nie przyjmowano nikogo nowego. 

Mimo ogromnych problemów, piekarnia stara się pomagać. Tuż po wybuchu wojny w Ukrainie zatrudniła parę uchodźców. - Kobieta, jak się okazało, była w Ukrainie adwokatką, a tu chciała pracować jako ekspedientka. Bardzo jej na tej pracy zależało. Zatrudniliśmy ją. Jej partner z kolei jeździł u nas jako kierowca. Dziś się już usamodzielnili, odeszli z piekarni, bardzo miło ich wspominamy - mówi pani Katarzyna. 

Piekarnię Kuźmiuk prowadzi Goławska wraz z mężem. - Założył ją mój dziadek, przez 50 lat prowadził mój tata, a my prowadzimy ją jako trzecie pokolenie. W 2024 roku będziemy obchodzić nasze 80-lecie, jeśli będziemy jeszcze istnieć - podsumowuje. 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny