W dobie podwyżek cen energii rośnie zainteresowanie panelami fotowoltaicznymi. "Ludzie boją się o swoje rachunki''

Anna Gmiterek-Zabłocka
Coraz więcej osób pyta o możliwość zakupu instalacji fotowoltaicznych. Po tym, jak od kwietnia zmieniły się zasady, zainteresowanie fotowoltaiką drastycznie spadło. Teraz - przy stale rosnących cenach energii - znów rośnie. - Ludzie zastanawiają się, co zrobić, by jak najmniej płacić za prąd. Dlatego telefonów do nas jest coraz więcej - mówi Rafał Zwolak z zamojskiej firmy Energoton.
Zobacz wideo

Od 1 kwietnia zmieniły się zasady dotyczące rozliczeń dla prosumentów, czyli osób, które jednocześnie wytwarzają energię elektryczną i ją zużywają. Obowiązujący do tej pory system tzw. opustów został zastąpiony przez net-billing. Nowa formuła polega na wartościowym - a nie ilościowym - rozliczaniu wytwarzania energii. W efekcie, prosument sprzedaje nadwyżki po określonej cenie, natomiast za prąd płaci jak inni odbiorcy, wraz z opłatami dystrybucyjnymi. To spowodowało spadek zainteresowania fotowoltaiką nawet o 90 procent. 

Zgodnie z danymi PGE Dystrybucja w kwietniu 2022 roku firma miała tylko 648 zgłoszeń dotyczących nowych mikroinstalacji fotowoltaicznych. To zupełnie inaczej niż np. w marcu 2022 roku, kiedy PGE Dystrybucja S.A. otrzymała ponad 40 tysięcy zgłoszeń.

Znów zainteresowanie panelami

W tej chwili sytuacja zaczyna się jednak zmieniać. Właściciele domów widzą, jak szybko rosną ceny energii. I zdają sobie sprawę, że perspektyw na to, że ceny się ustabilizują - brak. Stąd ponowne zainteresowanie panelami. - Oczywiste jest, że mieszkańcy boją się o swoją przyszłość i swoje rachunki. Zastanawiają się, jak będą ogrzewać swoje domy, czy będzie ich stać na opłaty. Drożeje również energia elektryczna, więc trzeba zrobić wszystko, by za prąd płacić jak najmniej - mówi Rafał Zwolak, który montuje panele fotowoltaiczne. 

- Od 1 kwietnia rzeczywiście przepisy zmieniły się na trochę mniej korzystne niż stare zasady, ale są wciąż na tyle korzystne, że fotowoltaika nam się dalej opłaci. Dlatego dostajemy coraz więcej telefonów z pytaniami o instalacje - mówi Zwolak. 

Nasz rozmówca ma panele na swoim domu. - Rocznie za prąd płaciłem trzy i pół tysiąca złotych. Też się zastanawiałem nad instalacją fotowoltaiczną. Miałem wątpliwości, bo to jednak wydatek ponad 20 tysięcy złotych. Ostatecznie się zdecydowałem. Założyłem instalację na sześć kilowatów i w zeszłym roku za prąd nie zapłaciłem nic. Rachunki miałem jedynie za przesył i abonament - opowiada. I dodaje, że instalacja na jeden kilowat kosztuje od czterech do pięciu tysięcy złotych. Najczęściej potrzebnych jest kilka takich paneli. 

- Instalacja będzie tym bardziej sprawna i wydajna, im bardziej panele będą eksponowane na południe. Wtedy jest najlepiej. Ale jeśli mamy dach wschód - zachód, też takie instalacje się wykonuje i to też się opłaca - zapewnia nasz rozmówca. I dodaje, że przy instalacjach fotowoltaicznych można skorzystać z dofinansowania ze strony państwa, jest to m.in. program "Mój prąd" (cztery tysiące zł na jedną instalację) albo "Czyste powietrze". 

Energię ze słońca będzie też produkować Lubelskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej. Spółka -najpóźniej do końca 2023 roku - zamontuje na dachach swoich budynków panele fotowoltaiczne. Będą one produkować prąd na potrzeby spółki, a jednocześnie niewykorzystana energia zostanie odprowadzona do sieci operatora systemu dystrybucyjnego (OSD). 

Panele zostaną zamontowane na 13 budynkach technicznych LPEC, w których znajdują się węzły cieplne dostarczające ciepło i ciepłą wodę do 304 domów i bloków w dzielnicach: Czechów Północny, Czuby Północne, Konstantynów, Rury, Wieniawa i Wrotków. Energia słoneczna w ciągu roku umożliwi produkcję około 306 MWh (megawatogodzin) energii elektrycznej.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny