Lubelskie doczekało się pieniędzy z Unii po zawirowaniach z uchwałą anty-LGBT. Marszałek "niczego nie żałuje"

Anna Gmiterek-Zabłocka
Lubelszczyzna dostała prawie 26 milionów euro z unijnego programu REACT-EU. Pieniędzy by nie było, gdyby radni sejmiku nie wycofali się z homofobicznej uchwały anty-LGBT. Kilka miesięcy temu przyjęli zmienione stanowisko, już o otwartości i tolerancji. Dzięki temu pieniądze zostały odblokowane i są już pierwsze umowy z przedsiębiorcami.
Zobacz wideo

Komisja Europejska od początku mówiła, że samorządy, które przyjęły uchwały anty-LGBT, nie mają co liczyć na pieniądze z UE. Sejmik województwa lubelskiego swoje homofobiczne stanowisko przyjął w kwietniu 2019 roku. Jednak we wrześniu 2021 roku - po tym, jak z Brukseli zaczęły dochodzić sygnały, że pieniądze mogą być zagrożone - radni stanowisko zmienili, choć formalnie się z niego nie wycofali.

W nowym dokumencie zapisano m.in.: "Popieramy wszelkie postawy dążące do poszukiwania prawdy, przejawiające troskę o rozwój moralny młodego pokolenia, instytucję rodziny oraz szkoły opartych o wartości chrześcijańskie". 

Komisja uznała, że nowa uchwała nie jest precyzyjna i nie wyjaśnia, czy Lubelszczyzna stawia na homofobię, czy na tolerancję i otwartość. W związku z tym 2 listopada 2021 zarząd województwa doprecyzował stanowisko sejmiku. Podkreślił w uchwale, że "zawsze stoi na straży wolności, tolerancji i ochrony przed dyskryminacją (...)". 

Odblokowanie środków i pierwsze umowy

To umożliwiło odblokowanie unijnych funduszy. Dzięki temu możliwe jest podpisywanie umów z przedsiębiorcami, którzy bardzo na te pieniądze czekali. W grę wchodzi kwota łącznie prawie 26 milionów euro. To w głównej mierze pieniądze dla przedsiębiorców, którzy planują budowę lub rozbudowę instalacji służącej do produkcji energii z odnawialnych źródeł, a także termomodernizację budynków.

W środę podpisywano pierwsze umowy. Zapytaliśmy marszałka Lubelszczyzny Jarosława Stawiarskiego, czy nie żałuje, że doszło do uchwalenia kontrowersyjnej uchwały anty-LGBT, a co za tym idzie - do wielomiesięcznych przepychanek z Komisją Europejską.

- Niczego nie żałuję. Każdy ma prawo mówić, co nam się podoba. Wtedy w tym stanowisku takie, a nie inne treści wyartykułowano i wydaje mi się, że na tym polega demokracja, że mówimy to, co chcemy mówić. A to, że ktoś jest obrażony z tego powodu? Trudno. Ale poprawiliśmy stanowisko i jeśli ktoś miał cień wątpliwości, że jesteśmy niedemokratyczni i nie przestrzegamy praw ludzi, no to załatwiliśmy to. I to wszystko - kwituje Stawiarski. 

Przedsiębiorcy się cieszą

Na co pójdą pieniądze z programu REACT-EU? Głównie na instalacje do produkcji OZE. Chodzi o transformację energetyczną, w tym zwiększenie wykorzystywania odnawialnych źródeł energii - szczególnie słonecznej - oraz poprawę efektywności energetycznej w poszczególnych przedsiębiorstwach. Urzędnicy marszałka przekonują, że dzięki tym działaniom uda się zwiększyć moc w firmach zlokalizowanych na terenie województwa lubelskiego i zwiększyć udział energii pochodzącej z OZE w całościowej produkcji energii. 

Pieniądze dostaje m.in. Lubelskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej. - Postanowiliśmy wykorzystać dachy budynków, do których dostarczamy ciepło i obłożyć je instalacją fotowoltaiczną w celu produkcji prądu. Zaplanowaliśmy budowę 13 takich instalacji o łącznej mocy około 340 megawatów - mówi Marek Goluch, prezes LPEC. Cały projekt ma kosztować 1,7 mln zł, z czego pieniądze z UE to ponad 600 tys. zł.  

Pieniądze trafią też do Kodnia. - Pomogą nam w wybudowaniu - szeroko mówiąc - elektrowni, która będzie wykorzystywana do ogrzewana zaplecza naszego domu pielgrzymów. Dziś ogrzewamy go własnym sumptem - chodzi o wodę, światło - za niemałe pieniądze. Ufamy, że ta zmiana zmniejszy koszty - mówi ojciec Krzysztof Borodziej, kustosz Sanktuarium Matki Bożej Kodeńskiej w Kodniu. 

Wśród projektów jest też m.in. instalacja fotowoltaiczna na potrzeby Zakładu Drzewnego pod Biłgorajem, a także fotowoltaika dla jednej z restauracji, PKS-u czy Zamojskiego Szpitala Niepublicznego. - Pomorze ma wiatraki, a my mamy farmy fotowoltaiczne. Stąd decyzja, by te pieniądze z Unii Europejskiej przeznaczyć właśnie m.in. dla przedsiębiorców, którzy budują odnawialne źródła energii. Czyli by budować zielony ład - podaje marszałek Jarosław Stawiarski. 

O dotacje mogły starać się mikro, małe i średnie firmy oraz spółki prawa handlowego z większościowym udziałem jednostek samorządu terytorialnego. Realizacja projektów wspartych z REACT-UE musi zakończyć się do końca 2023 roku. 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny