Byliśmy w składach węgla na Lubelszczyźnie. "Nigdy nie było tak źle jak teraz"

Anna Gmiterek-Zabłocka
Zofia Berbeć od ponad 30 lat prowadzi skład węgla pod Lublinem. Jak mówi, nigdy nie było tak źle jak jest teraz. Na dziś nie ma szans, by kupić u niej węgiel. Nie będzie się też wiązać z Polską Grupą Górniczą, bo "to za dużo biurokracji i nie opłaci się".
Zobacz wideo

W składzie opału w Zakrzówku pod Lublinem na dziś węgla brak. I nic nie zapowiada, że będzie lepiej, bo nie ma od kogo kupić. Teoretycznie skład mógłby zostać tzw. dostawcą kwalifikowanym - wejść we współpracę z Polską Grupą Górniczą i dostarczać węgiel do klientów. Tak się jednak nie stanie. - Po przeanalizowaniu warunków, które oferuje PGG, doszliśmy do wniosku, że to umowa dla nas niekorzystna. Dlatego się na to nie decydujemy - mówi Zofia Berbeć. 

O jakie warunki chodzi? Jak słyszymy od dostawców, są to m.in. wysokie kary finansowe. - Słyszałem o karze za to, że kamera, która ma być zamontowana na składzie, przestanie działać, choćby na jakiś czas. A przecież może się zepsuć i co wtedy? - mówi nam jeden z kontrahentów. 

Zofia Berbeć wskazuje także na inne zapisy - na przykład o tym, że węgiel ma być dostarczony do klienta w ciągu 48 godzin. Często jest jednak tak, że klient nie chce dostawy w środę, bo mu to nie pasuje i woli na przykład w następny poniedziałek. - I ja miałabym robić z tego notatkę służbową, o której godzinie klient dzwonił, z jakiego numeru, wszystko miałabym opisywać i wysyłać do PGG - opisuje Berbeć.

Nie ukrywa, że dla niej taka biurokracja to absurd. Podobnie jest w sytuacji, gdy popsuje się auto dostarczające węgiel. - Załóżmy, że psuje się samochód w trasie. Trzeba to dokumentować, wysyłać notatki, co się stało, gdzie, o której godzinie. Do czego my wracamy? To jest cyrk - irytuje się pani Zofia. - Kolejny warunek: trzeba sobie samemu opłacić platformę internetową do obsługi całego systemu. Uznaliśmy, że nam się to nie opłaca - dodaje nasza rozmówczyni. Dlatego nie będzie rozwozić węgla zamawianego przez klientów w internecie, na stronie PGG. 

Kto może, robi zapasy

Inni jednak wciąż czekają na jakikolwiek kontakt z Polską Grupą Górniczą - tak jak Jacek Krzyżanowski z Lublina, który swój skład opału przy ulicy Nowy Świat też prowadzi od ponad 20 lat. U niego jeszcze węgiel jest, z zapasów. - Jeśli ktoś właśnie wraca z urlopu i chce kupić węgiel na zimę, to u mnie jeszcze to zrobi - przyznaje. Choć nie jest w stanie powiedzieć, na jak długo mu towaru wystarczy. - Coraz więcej osób pyta. Klienci najczęściej kupują małe ilości, bo węgiel jest drogi: 2-3 tysiące złotych za tonę, w zależności od rodzaju. Ale kto ma większy zapas gotówki, robi zapasy na zimę, by potem nie mieć kłopotów - zauważa Krzyżanowski.

Jak mówi, kilka tygodni temu złożył wniosek o to, by zostać tzw. dostawcą kwalifikowanym, ale jak dotąd nie dostał żadnej odpowiedzi od PGG. - Nie otrzymaliśmy ani żadnych warunków, ani żadnej propozycji od PGG czy od innych spółek węglowych. Dlatego na ten moment nie wiemy, co i jak - rozkłada ręce. - W Lublinie jesteśmy jednym z największych składów opału i na dziś nie otrzymaliśmy propozycji. To dość dziwne - przyznaje.

Jak mówi Zofia Berbeć, na przestrzeni 30 lat prowadzenia działalności zdarzały jej się problemy z dostawami węgla, ale nigdy nie było tak źle, jak teraz. - Zdarzało się, że dzieliło się dla klientów to, co mieliśmy. A potem węgiel znów do nas trafiał i ludzie mogli dostać większe ilości. Teraz nie mamy go wcale - stwierdza. Na razie nie myśli, co dalej. Jak podkreśla, zajmuje się handlem także innymi towarami, więc skład na pewno będzie działał - pytanie tylko brzmi: z węglem czy bez węgla? 

- Nie mam pojęcia, jaka będzie forma sprzedaży. Czy w ogóle będziemy mogli kupić węgiel i utrzymać się na rynku. Wiemy jedynie, że w jakiś sposób można kupić na kopalni, ale moim znajomym - nikomu - nie udało się jak na razie w ten sposób tego węgla kupić - dodaje Krzyżanowski. 

Rząd przewidział dopłaty do zakupu węgla - 3 tysiące złotych dla gospodarstwa. Rządzący zapewniają, że "myślą" również o osobach, które swoje domy ogrzewają w inny sposób, bo ich na razie ustawa nie przewiduje. 

Tymczasem od sierpnia cały węgiel opałowy z kopalń Polskiej Grupy Górniczej (PGG) ma być dostępny w sklepie internetowym spółki - poinformował ostatnio prezes PGG Tomasz Rogala. Firma stawia na dystrybucję węgla przez e-sklep. Tyle, że - jak mówią nam sami zainteresowani - dostępne w internecie "magazyny" albo są puste, albo strona przestaje działać. We wtorek wieczorem na stronie sklepu zastaliśmy taką informację: 

Komunikat ze strony https://sklep.pgg.pl/Komunikat ze strony https://sklep.pgg.pl/ Fot. ze strony PGG

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny