Lubelskie. To nie koniec sprawy z uchwałami anty-LGBT. Prokuratura złożyła skargi kasacyjne

Anna Gmiterek-Zabłocka
Prokuratura złożyła do Naczelnego Sądu Administracyjnego skargi kasacyjne dotyczące tzw. uchwał anty-LGBT przyjętych na Lubelszczyźnie. Prokurator powołuje się w nich m.in. na "moralność publiczną" oraz prawo radnych do swobodnej wypowiedzi.
Zobacz wideo

Przypomnijmy krótko - w maju Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie unieważnił uchwałę anty-LGBT, którą trzy lata temu przyjęli radni Sejmiku Województwa Lubelskiego oraz powiatu ryckiego. Wydawało się, że to zamyka sprawę, bo samorządowcy podali, że nie będą się od tego wyroku odwoływać. Inną decyzję podjęła natomiast prokuratura. Skargi kasacyjne przygotował Przemysław Ostojski, delegowany do Prokuratury Krajowej. 

W skardze dotyczącej powiatu ryckiego powołuje się m.in. na wolność słowa i przekonuje, że radni mają prawo do swobody wypowiedzi. "Wolność słowa przysługuje (...) każdemu - nie tylko podmiotom 'wyznającym' ideologię LGBT (ideologię gender), lecz również tym osobom, które wyrażają wobec niej sprzeciw" - pisze Ostojski. I dodaje: "Sąd pierwszej instancji ograniczył w sposób bezzasadny wolność Powiatu do wyrażenia poglądów".

Wywód o moralności

W kilkunastostronicowej skardze prokurator odnosi się także do pojęcia "moralności publicznej". Przekonuje, że przyjęcie uchwały anty-LGBT przez radnych z Ryk "stanowiło wyraz troski o sfery życia prywatnego, małżeńskiego, rodzinnego, rodzicielskiego oraz o prawa dzieci - mieszkańców Powiatu Ryckiego".

"(...) nie budzi wątpliwości fakt, że wydając zaskarżoną uchwałę, Rada miała prawo do oceny zagrożeń, jakie niesie za sobą propagowanie i wdrażanie ideologii LGBT (gender) - z punktu widzenia moralności publicznej mierzonej w perspektywie społeczności Powiatu Ryckiego" - pisze Ostojski. Dowodzi, że sąd pierwszej instancji kwestię "moralności publicznej" przemilczał, mimo że - jak pisze - "kwestia ta, niezwykle nieostra i subtelna (...) zasługuje na szczególną ochronę".

- Czym jest ta "publiczna moralność"? Jakie są jej obiektywne cechy? Wysoka liczba zawieranych małżeństw? Niski odsetek rozwodów? Wysoki wskaźnik ludzi uczęszczających do kościoła? Wysoki przyrost naturalny? Niski odsetek przypadków alkoholizmu? Notowanych przypadków przemocy w rodzinie? Policyjnych postępowań w sprawie demoralizacji nieletnich? W jaki sposób lesbijki, geje, osoby biseksualne i transpłciowe swoją obecnością w publicznej przestrzeni oraz postulatami psują te wskaźniki? - pyta retorycznie Kuba Gawron z Atlasu Nienawiści. 

- Prokurator wskazuje, że moralność publiczna jest kwestią nieostrą i subtelną, ale wartą objęcia szczególną ochroną prawną. Czyli szczegółową ustawą? Co konkretnie ta ustawa ma regulować? Ma zakazywać okazywania uczuć osobie tej samej płci? Noszenia ubrań niezgodnych z przypisaną płcią? Noszenia tęczowych elementów ubioru? Trzymania się za ręce przez osoby tej samej płci? - zastanawia się dalej aktywista.

Prokurator przekonuje, że uchwała powiatu ryckiego nie ma charakteru władczego, a sąd dokonał "nieuzasadnionego domniemania istnienia władczych dyrektyw postępowania". - Jeżeli ta uchwała nie jest władcza, to dlaczego ma taki agresywny język? Dlaczego zawiera tyle stanowczych dyrektyw skierowanych do pracowników samorządowych? - pyta Gawron.

W ocenie śledczego, "domniemany charakter" mają również twierdzenia sądu, że uchwała może być dyskryminująca. Prokurator przekonuje, że sąd nie wskazał żadnych naukowych dowodów na to, że "ideologia LGBT" nie istnieje. 

"Sąd, nie posługując się żadnymi instrumentami badawczymi (jak choćby literaturą naukową), arbitralnie przyjął, że ideologia LGBT (gender) nie istnieje. Okoliczność ta powinna zostać wykazana przez Wojewódzki Sąd Administracyjny - tym bardziej, że stanowiła punkt wyjścia do stwierdzenia naruszenia w niniejszej sprawie zakazu dyskryminacji" - dowodzi Przemysław Ostojski. - Ale dlaczego to sąd miałby ustalać, czym jest ta "ideologia"? Dlaczego miałby sam szukać argumentów za jej istnieniem? To prokuratur ma sam wskazać przepisy i fakty pozwalające ją zdefiniować - komentuje aktywista Atlasu Nienawiści.

Zdaniem prokuratora, jeśli sąd założył dyskryminację osób LGBT, to powinien wziąć też pod uwagę uczucia innych mieszkańców powiatu ryckiego. "Przejmując retorykę Sądu, należałoby zwrócić uwagę na równoważne uczucia innych obywateli, którzy obawiają się skutków wdrażania w społeczeństwie lokalnym - w tym w szkołach - ideologii LGBT (gender) i związanych z nią 'Standardów edukacji seksualnej w Europie'. Prawa, na które wskazuje Sąd pierwszej instancji, przysługują wszystkim obywatelom, w tym rodzicom oraz ich dzieciom" - stwierdza prokurator.

Zdaniem Jakuba Gawrona, pytania w sprawie skargi prokuratora Ostojskiego można mnożyć. Aktywista zastanawia się też, w jaki sposób te skargi wpisują się w ustawowe obowiązki prokuratora dotyczące ochrony praworządności, interesu społecznego lub praw obywateli. - Dlaczego prokurator składa je także wbrew woli jednostek samorządu terytorialnego? - pyta.

To nie jest pierwsze wystąpienie prokuratora Ostojskiego w sprawie tzw. uchwał anty-LGBT. Jak pisała w przeszłości "Gazeta Wyborcza", Ostojski reprezentował Prokuraturę Krajową w sprawie uchwał podejmowanych przez radnych Istebnej czy Osieka. Teraz też skargi kasacyjne dotyczą nie tylko powiatu ryckiego i sejmiku województwa lubelskiego. Zostały złożone również w sprawach gminy Niebylec czy powiatu tarnowskiego. Jednocześnie warto przypomnieć, że w kilku innych sprawach są już prawomocne wyroki pokazujące, że uchwały anty-LGBT są wykluczające i dyskryminujące.  

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny