"Po 18 latach pracy zarabiam 3010 złotych". Pracownicy DPS-ów na Lubelszczyźnie walczą o wyższe pensje

Anna Gmiterek-Zabłocka
Pracownicy domów pomocy społecznej protestowali w poniedziałek w kilkunastu miejscach Lubelszczyzny. Domagali się podwyżek płac, by - jak mówili reporterce TOK FM - móc godnie żyć. - Moje wynagrodzenie zasadnicze to najniższa krajowa. Po 18 latach pracy zarabiam 3010 złotych - przyznała jedna z uczestniczek pikiety.
Zobacz wideo

Pani Anna z Domu Pomocy Społecznej w Świdniku pracuje w zawodzie 31 lat. - Nie mogę powiedzieć, że zarabiam najniższą krajową. Bo najniższa krajowa wynosi 3010 zł, a ja dostaję 3100 zł - mówi, nie kryjąc ironii. - Nawet nie myślę o satysfakcji z wypłaty, a jedynie o tym, że chciałabym godnie zarabiać. By nie zastanawiać się, na co w danym miesiącu te pieniądze wydać. Wszystko idzie w górę, a nasze pensje stoją. Nie wiemy, na co nam wystarczy, a na co zabraknie - dodaje. 

Pracownicy DPS-ów walczą o podwyżki płac

Takich osób jak pani Anna jest więcej. Postanowili, że nie będą dłużej czekać i zawalczą o wyższe pensje. Pojawili się m.in. przed lubelskim starostwem powiatowym, by protestować. Mieli ze sobą transparenty z hasłami: "Dajcie nam godnie żyć" czy "Zapomniane domy pomocy społecznej = bieda domy".

- Każdy mówi, że zna nasz problem i rozumie, że za mało zarabiamy, ale od 20 lat nic się nie dzieje - rozkłada ręce pani Anna. Przekonuje, że koniec z obietnicami. Potrzebne są konkretne działania, a nie zasłanianie się pandemią, wojną w Ukrainie czy wysoką inflacją. - Ciągle są jakieś ważniejsze kwestie, a my biedujemy - mówią protestujący. 

Protest pracowników DPS przed Starostwem Powiatowym w LublinieProtest pracowników DPS przed Starostwem Powiatowym w Lublinie Fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ Radio TOK FM

Pani Renata przyjechała na protest z Domu Pomocy Społecznej w Ostrowie Lubelskim, gdzie pracuje jako terapeutka zajęciowa. Prowadzi zajęcia plastyczne i rękodzielnicze. - Bardzo lubię swoją pracę, a moi podopieczni lubią zajęcia ze mną. Niemal zawsze jest pełna frekwencja - mówi z dumą. - Ale moje wynagrodzenie zasadnicze to najniższa krajowa. Po 18 latach pracy w DPS-ie zarabiam 3010 złotych, czyli tyle samo, co pani, która przychodzi sprzątać, a zaczęła pracę dopiero wczoraj. To nie jest normalne - przekonuje.

Nie kryje, że zaczyna myśleć o zmianie pracy. - Mam rodzinę, dzieci. Chcę godnie żyć. Ale z drugiej strony kto nas zastąpi? Młodzi za takie niskie pensje w ogóle nie chcą pracować w DPS-ach. Nawet jak zaczynają, to bardzo szybko odchodzą - zauważa.

Pani Elżbieta od siedmiu lat pracuje jako opiekunka w Domu Pomocy Społecznej w Matczynie pod Lublinem - również za najniższą krajową. - Moja praca jest ciężka i fizycznie, i psychicznie. Miewam myśli "odchodzę", ale zaraz potem mam poczucie winy, że to byłoby tak, jak porzucenie własnych dzieci. Bo my jesteśmy bardzo związani z naszymi podopiecznymi emocjonalnie - przyznaje pani Ela. 

Z kilkudziesięcioma pikietującymi przed starostwem w Lublinie spotkał się wicestarosta Andrzej Chrząstowski. Przekonywał, że urząd ma związane ręce, bo nie ma pieniędzy na podwyżki. Może zarządzać tylko tymi finansami, które dostaje od rządu. 

Protestujący wytknęli staroście, że w jego urzędzie - również dla niego - pieniądze na podwyżki się znalazły. - Jeśli zarzucacie mi, że za dużo zarabiam, możecie wysłać pisma do rządu, żeby mi obniżyli [pensję] - odpowiedział starosta. - To nie o to chodzi. My tylko też chcemy godnie zarabiać za wykonywaną przez nas dobrą pracę - mówili protestujący. 

Podwyżka o tysiąc zł dla każdego pracownika DPS?

Wśród postulatów pracowników DPS jest m.in. podwyżka płacy zasadniczej dla każdego pracownika o tysiąc złotych i dostosowanie poziomu płac w DPS-ach do wysokości średniej płacy w gospodarce narodowej.

"Wieloletnie minimalne wzrosty płac zepchnęły pracowników DPS na margines zawodowy. Wiele grup zawodowych odjechało z płacami do przodu, nas skutecznie zatrzymano. Wzrost płac to godne życie, to satysfakcja z pracy dla drugiego człowieka" - napisano w ulotkach, które rozdawali pikietujący. 

Jednym z postulatów jest też wyłączenie mechanizmu wynagradzania pracowników domów pomocy społecznej z przepisów ustawy z dnia 21 listopada 2008 roku o pracownikach samorządowych, określającej zasady wynagradzania tej grupy zawodowej. Pracownicy DPS-ów chcą być wynagradzani na podobnych zasadach jak opiekunowie np. w szpitalach. - Różnica w zarobkach pielęgniarek pracujących z jednej strony w DPS-ie, a z drugiej w szpitalu to nawet tysiąc złotych. Tak nie może być - przekonują protestujący. 

Na wtorek zaplanowali pikiety przed starostwami w Chełmie, Krasnymstawie, Zamościu i Biłgoraju

Czy wiesz, że możesz słuchać TOK FM przez internet bez reklam? W Radiu TOK + Muzyka zamiast reklam usłyszysz muzykę. Kup TOK FM Premium w promocyjnej cenie 1 zł za pierwszy miesiąc, później 13,99 zł za każdy kolejny.

Nie czekaj, wypróbuj Radio TOK FM bez reklam!

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny