"Wakacje jednego dnia", by seniorzy nie zapadali się w domach. Pomagają wolontariusze

Anna Gmiterek-Zabłocka
"Wakacje jednego dnia" to akcja, która ma wyrwać seniorów z Lublina i Świdnika na krótki wypad za miasto. Wycieczki m.in. do Nałęczowa i Kozłówki organizują wolontariusze ze Stowarzyszenia Mali Bracia Ubogich.
Zobacz wideo

Najmłodsi mają 18 lat, ale w gronie wolontariuszy jest również 75-latka. Ich celem jest wyrwanie pani Eugenii czy pana Stanisława z domu choć na jeden dzień. Wycieczki, na które wyruszają seniorzy, są z nimi wcześniej starannie omówione i zaplanowane. Na wyprawę starsza osoba jedzie wraz z wolontariuszem. Możliwe są również podróże w grupach, maksymalnie czteroosobowych.

- Wyjeżdżają rano np. do Nałęczowa albo Kozłówki. Jest wspólne zwiedzanie, na ile to możliwe, spacer, obiad. Są oczywiście zdjęcia, do których potem często się wraca - opowiada Agnieszka Kozak, koordynatorka ze Stowarzyszenia Mali Bracia Ubogich. - Nasi podopieczni bardzo czekają na te "Wakacje Jednego Dnia". Niektórzy byli już wcześniej, wiedzą, na co mogą liczyć. To jest wyjątkowy czas, czas poświęcony tylko im, kiedy wychodzą z domu - opowiada. 

Jak słyszymy, zdarza się, że w relacji wolontariusz - senior zawiązują się przyjaźnie. - Często są ze sobą w relacji niczym jak w rodzinie. Zapraszają się na święta, imieniny, urodziny, więc przyjaźnie są, owszem, ale nieraz jest to coś więcej - dodaje Kozak. 

Koszt wyjazdu w ramach "Wakacji Jednego Dnia" dla jednego seniora to 100 zł - pokrywa transport, posiłek i ubezpieczenie. Akcję może wesprzeć każdy z nas. 

Starsi zapadają się w swoich domach

Nie jest to jedyna działalność stowarzyszenia, ponieważ prowadzi ono również tzw. wolontariat towarzyszący, który opiera się na idei regularnej obecności wolontariusza w życiu starszej osoby. - Osamotnienie sprawia, że seniorzy zamykają się w swoich domach. Świat zewnętrzny przestaje być dla nich interesujący, bo nie mają z kim się nim dzielić - tłumaczy Agnieszka Kozak. Jak dodaje, w działaniu wolontariuszy chodzi o nawiązanie relacji. 

- Rozmów jest bardzo dużo, bo seniorzy lubią mówić, jeśli chce się ich słuchać. Słuchanie seniorów uczy nas pokory - zastanawiamy się nad tym, jak nasze życie może wyglądać kiedyś, gdy znajdziemy się w takiej sytuacji, w jakiej są dziś oni - dodaje nasza rozmówczyni. W Lublinie działa stu takich wolontariuszy, w podlubelskim Świdniku - trzydziestu kolejnych.

Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, liczba seniorów w Polsce regularnie rośnie. W raporcie opublikowanym pod koniec 2021 roku czytamy m.in.: "W 2020 r., podobnie jak w latach poprzednich, nastąpił wzrost liczby mieszkańców Polski w wieku 60 lat i więcej. (...) Od 2006 r. obserwuje się stały wzrost udziału osób starszych w populacji Polski. W 2005 r. udział ten wyniósł 17,2 proc., w 2015 r. wzrósł do poziomu 22,9 proc., a w 2020 r. ukształtował się na poziomie 25,6 proc.".

Wielu seniorów to osoby samotne, których kontakt z rodziną niejednokrotnie ogranicza się do sporadycznych wizyt, a nieraz jedynie do rozmów telefonicznych. Bo córka, wnuk czy wnuczka mieszkają daleko, w innym mieście, a nawet innym kraju. 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny