Lublin. Uczniowie z Ukrainy też dostaną świadectwa. "Są takie dzieci, które nie opuściły żadnej lekcji"

Dzieci z Ukrainy, które uczą się w lubelskich szkołach, dostaną na koniec roku normalne świadectwa i będą klasyfikowani do wyższej klasy. Niektórym nauczyciele już wystawili pierwsze oceny. - Pewnie, że nie jest to proste. Chodzi też o to, żeby nikogo nie skrzywdzić - mówi nam nauczycielka jednej ze szkół w Lublinie.
Zobacz wideo

W Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 4 w Lublinie nie ma oddziałów przygotowawczych, w których uczyliby się wyłącznie uczniowie z Ukrainy. Ci, którzy są w tej placówce, dołączyli do już istniejących (polskich) klas. - Będą normalnie klasyfikowani na podstawie tych ocen, które otrzymują na bieżąco. Na początku rzeczywiście nie stawialiśmy stopni, bo chodziło o integrację i odnalezienie się w naszej szkole, ale powoli oceny zaczęły się pojawiać. Najpierw za prace dla chętnych czy udział w projekcie, a dziś już zaczynamy oceniać ich za to, czego mogli się nauczyć ze swoimi polskimi kolegami - mówi dyrektor placówki Krzysztof Szulej. 

Podkreśla, że zdecydowana większość uczniów chętnie przychodzi do szkoły. Mają dobre stopnie, zawiązują się przyjaźnie. - W tej chwili mają po sześć godzin języka polskiego. To dużo, bo wcześniej były to tylko dwie godziny. Uczą ich nasze nauczycielki, polonistki - opowiada dalej Szulej. Przyznaje, że z językiem polskim był największy problem, bo trudno tak szybko przyswoić polską gramatykę czy przeczytać wszystkie wymagane lektury.

Nie będzie powtarzania klasy

W Szkole Podstawowej nr 51 w Lublinie, gdzie uczy się ponad 60 uczniów i uczennic z Ukrainy, wystawiono już propozycje ocen końcowych, również uchodźcom. - Przyjęliśmy taką zasadę, że jako szkoła zrobimy wszystko, aby te dzieci otrzymały promocję do klasy wyższej. W naszej szkole miesiąc przed klasyfikacją proponujemy oceny na koniec roku i z informacji, które zebrałem, nie ma sytuacji, by którykolwiek z uczniów był zagrożony pozostaniem w tej samej klasie - informuje dyrektor SP51 Marek Krukowski. 

Dyrektor również przyznaje, że największy problem jest z językiem polskim. - Przejrzałem proponowane uczniom oceny. Są i czwórki, i trójki, ale zdarzają się też oceny dopuszczające - podaje nasz rozmówca. Podkreśla jednak, że oceny nie są najważniejsze. - Najważniejszy jest sygnał, że my w tych dzieciakach dostrzegamy potencjał. Są one w zdecydowanej większości bardzo ambitne - mówi Krukowski. 

- Tym dzieciom, jeśli chodzi o naukę języka polskiego, jest naprawdę trudno. Są w Polsce dopiero dwa czy trzy miesiące. Trudno, by mówiły w pełni poprawnie i by miały wiedzę dotyczącą na przykład rozbioru zdań czy analizy wiersza. To wymaga czasu. Ale naprawdę u większości widać, że bardzo się starają. Są takie, które nie opuściły dotąd żadnej lekcji polskiego, mimo że część tych godzin jest już po ich zajęciach. Muszą przychodzić dodatkowo - mówi nam pani Ewa, polonistka z jednej z podstawówek. Ukraińscy uczniowie jeżdżą już też na konkursy czy na przykład zawody sportowe i - wspólnie z polskimi kolegami - reprezentują nowe szkoły. 

Co z egzaminem ósmoklasisty? 

W przyszłym tygodniu duże wyzwanie przed ósmoklasistami. We wtorek, środę i czwartek będzie się odbywał egzamin ósmoklasisty. - Nie stresuję się za bardzo. Po prostu muszę do tego testu podejść, ale wiem, że tego egzaminu nie można nie zdać - mówi Nastka, która przyjechała do Polski z Równego. - Matematyki się nie boję, angielskiego też nie bardzo. Najgorzej może być z językiem polskim, ale spróbuję. Dwie lektury już przeczytałam: "Pana Tadeusza" i "Quo vadis". Co będzie, to będzie - dodaje Ukrainka. 

Nastka, podobnie jak rzesza innych dzieci z Ukrainy, uczy się w polskiej szkole, ale jednocześnie - on-line - odrabia też lekcje w szkole ukraińskiej. Ma stały kontakt z nauczycielami, którzy zadają jej prace do wykonania. Tam również ma otrzymać szkolne świadectwo. - Nie wiem, co będzie, gdzie będę się dalej uczyć. Ale chciałabym również w Polsce - mówi. 

Przed ósmoklasistami z Ukrainy - oprócz egzaminu - jeszcze jedno wyzwanie. Będą musieli zaliczyć muzykę i plastykę, choć normalnie w planie zajęć tych zajęć już nie było - ósmoklasiści mieli je we wcześniejszych latach i mają przepisane oceny na świadectwo z ósmej klasy. - Ale to są zajęcia praktyczne, więc i zaliczą praktycznie. Wykonają jakieś prace, zaśpiewają coś, pokażą, co potrafią. Nikt nie będzie ich odpytywał z wiedzy. Chodzi bardziej o to, by dać im możliwość wykazania się. Przecież my wiemy, w jakiej sytuacji się znaleźli. Wiemy, że część z nich jest w traumie - mówią nam nauczyciele. 

Dyrektorzy podkreślają, że ogromnym wsparciem dla uchodźców są zatrudnieni w szkołach nauczyciele z Ukrainy. - Pomagają w kontakcie z uczniami, z ich rodzicami, wspierają nas - mówi dyrektor Marek Krukowski. Jedna z nauczycielek, która w Ukrainie uczyła muzyki, przygotowuje nawet Dzień Matki dla ukraińskich mam. 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny