Największe uczelnie w Lublinie rezygnują ze studenckich imprez w związku z wojną. Wyłamuje się KUL

Cztery największe lubelskie uczelnie zrezygnowały z tradycyjnych Dni Kultury Studenckiej. Uznano, że wojna u naszych sąsiadów to nie jest czas, w którym powinny odbywać się koncerty i zabawy. Wyłamał się Katolicki Uniwersytet Lubelski - tu KULturalia zostaną zorganizowane pod hasłem "Solidarni z Ukrainą".
Zobacz wideo

"Lubelskie Dni Kultury Studenckiej w tradycyjnej formie, w maju bieżącego roku, nie odbędą się" - napisali we wspólnym oświadczeniu rektorzy uczelni skupionych w Związku Uczelni Lubelskich. To rektor Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej prof. Radosław Dobrowolski, rektor Politechniki Lubelskiej prof. Zbigniew Pater, rektor Uniwersytetu Medycznego prof. Wojciech Załuska oraz rektor Uniwersytetu Przyrodniczego prof. Krzysztof Kowalczyk. 

W oświadczeniu wskazano, że decyzję podjęto w geście solidarności oraz z szacunku do ukraińskich studentów i ich rodzin w obliczu wojny w Ukrainie. Uznano, że to nie jest czas na duże koncerty i studencką zabawę. "Przekładamy organizację masowych imprez odbywających się w ramach Lubelskich Dni Kultury Studenckiej. Ich termin i formuła zostanie skonsultowana z przedstawicielami samorządów studenckich poszczególnych uczelni" - poinformowano. Jakieś niewielkie spotkania czy wystawy mogą się obyć, ale dużych koncertów nie będzie. 

KUL koncerty organizuje

Zupełnie inaczej zdecydował Katolicki Uniwersytet Lubelski. KULturalia - po dwóch latach przerwy związanej z pandemią - odbędą się. Zaplanowano je na 13 i 14 maja. Koncerty, w których ma wziąć udział 999 osób, odbędą się na dziedzińcu KUL przy Alejach Racławickich. Bilety studenckie na jeden koncert mają kosztować 50 zł, a normalne - 70 zł. Przewidziano też sprzedaż w pakietach. 

Uczelnia podkreśla, że wydarzenie ma się odbywać pod hasłem "Solidarni z Ukrainą", a 30 procent dochodu z biletów będzie przeznaczone na wsparcie uchodźców. Na koncertach wystąpią: pierwszego dnia - Ania Dąbrowska i Daria Zawiałow, a drugiego - Piotr Cugowski oraz zespół IRA. 

 

Prorektor KUL do spraw studentów, doktorantów i rozwoju prof. Beata Piskorska przyznaje, że przez chwilę były wątpliwości, czy imprezę organizować. - Pojawiły się w momencie, kiedy dochodziły do nas wieści o zamykaniu tego typu wydarzeń przez uniwersytety. Natomiast ze względu na to, że możemy sobie pozwolić na organizację tego wydarzenia o mniejszej skali, na dziedzińcu KUL, władze Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego podjęły decyzję o mniejszym zasięgu, przy zwiększonych środkach bezpieczeństwa - mówi pani prorektor. I dodaje, że oprócz koncertów będą też organizowane inne wydarzenia, o mniejszej skali - kulturalne, sportowe czy w zakresie szkoleń z bezpieczeństwa kryzysowego. 

- Przewidzieliśmy liczbę 999 biletów dla studentów. Skąd ta liczba? Chodzi o to, by nie wchodzić w przepisy Ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych - mówi Paweł Robak z Samorządu Doktorantów KUL. 

Prorektor uczelni przekonuje, że KULturalia od lat charakteryzują się wysoką kulturą studencką. - Mają na celu integrację społeczności akademickiej naszego uniwersytetu, natomiast w miarę możliwości jesteśmy też otwarci dla środowiska akademickiego również innych lubelskich uczelni - mówi prof. Piskorska.

Jak dodaje, głównym celem koncertów będzie podziękowanie dla osób pomagających Ukrainkom i Ukraińcom na KUL. - W zasadzie od początku wojny społeczność uczelni organizuje różnego typu wsparcie. Począwszy od infolinii po noclegi dla rodzin z Ukrainy, ale też wsparcie językowe i psychologiczne. Dlatego wydarzenie będzie poświęcone właśnie podziękowaniu oraz uhonorowaniu wszystkich osób, które wspomagały KUL w solidarności z Ukrainą - mówi pani prorektor. 

Prezes zarządu Fundacji Rozwoju KUL Tomasz Tokarski dodaje, że KULturalia wracają do życia po dwóch latach pandemii. - Bardzo się z tego cieszę. Pandemia COVID-19 bardzo skutecznie uniemożliwiła organizację tego typu wydarzeń w latach poprzednich. Ale obecnie mamy możliwość zorganizowania tego wydarzenia i podejmujemy się tego działania - mówi Tokarski. - Mamy świadomość tego, że nasz wschodni sąsiad zmaga się z rosyjską inwazją i chcemy - nie tylko w symboliczny sposób - wesprzeć ukraińskich braci. Dlatego część dochodu z biletów będzie przeznaczony na wsparcie uchodźców z Ukrainy - dodaje prezes fundacji. 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny