Malowanie, gra na pianinie albo balet. W Lublinie Ukraińcy dostaną stypendia na spełnianie swoich pasji

Stowarzyszenie Homo Faber proponuje stypendia dla Ukrainek i Ukraińców, młodszych i starszych, którzy chcą w Lublinie relizować pasje i kontynuować zajęcia, na jakie uczestniczyli w swoim kraju. Ruszyły też kursy językowe. Tym razem jednak wcale nie chodzi o naukę polskiego.
Zobacz wideo

To ma być dla Ukraińców namiastka normalności. Po stypendium zgłosić się mogą zarówno dzieci (dzięki pomocy rodziców), jak i osoby starsze. Zresztą, jak słyszymy, już to robią, bo zainteresowanie projektem jest niemałe. - W większości są to zgłoszenia bardzo utalentowanych ludzi, którzy grali na jakichś instrumentach u siebie, w Ukrainie. Albo potrzebują tych instrumentów, bo nie zdołali ich zabrać. Są też na przykład dzieci, które tańczyły w balecie albo jakiś taniec nowoczesny - opowiada Anna Dąbrowska ze Stowarzyszenia Homo Faber. 

Pieniądze na stypendia pochodzą od prywatnych darczyńców, a wszystkim zawiaduje właśnie stowarzyszenie. Już wpłynęło kilkadziesiąt zgłoszeń od chętnych Ukraińców. Aby dołączyć do programu, wystarczy wejść na profil Homo Faber na Facebooku i znaleźć tam specjalny formularz do wypełnienia. 

"Naszym celem jest wesprzeć osoby, które znalazły schronienie przed wojną w Polsce, na ich drodze do (od)budowania swojego życia w nowym kraju" - piszą pomysłodawcy. W formularzu należy podać swoje dane osobowe lub dane dziecka, wiek kandydata, jego pasję oraz wstępne koszty. Do tego oczywiście dane kontaktowe.

Stypendium może być przeznaczone na przykład na opłacenie konkretnych zajęć, ale też na zakup instrumentu czy stroju sportowego dla dziecka, które chce kontynuować karierę piłkarską. - Możliwości jest wiele, warto się zgłosić - zachęca Dąbrowska. 

Stypendia mają być jednym z elementów integracji Ukraińców w Lublinie. Kolejny element to nauka języka. Tym razem nie chodzi jednak o naukę języka polskiego - choć to oczywiście też ma miejsce - ale o język ukraiński. Taką chęć zgłosili wolontariusze działający w Lubelskim Społecznym Komitecie Pomocy Ukrainie. Kurs już ruszył.

- Naszym celem jest to, by zacząć mówić po ukraińsku, by móc komunikować się z ludźmi. To trend, który chcielibyśmy, aby zagościł w Lublinie na stałe. Aby były też kolejne kursy na zasadzie zachęty, czyli uczmy się też tego drugiego języka i wspierajmy te kontakty z naszymi nowymi sąsiadami - wyjaśnia Anna Dąbrowska. 

Ukraińskiego chcą się uczyć m.in. lubelscy nauczyciele. - Pragną mieć możliwość powiedzenia choć kilkunastu słów w języku nowych uczniów, właśnie z Ukrainy. To bardzo dobrze - mówi Krzysztof Stanowski z urzędu miasta, działający jednocześnie w Lubelskim Społecznym Komitecie Pomocy Ukrainie. - Tak właśnie powinno być. Zresztą to się dzieje. Często słyszę od mieszkańców Lublina, którzy goszczą u siebie osoby z Ukrainy, że uczą się od nich poszczególnych słów - dodaje Stanowski. 

Kolejny pomysł? Skrzynki z warzywami i nabiałem

Wojna w Ukrainie trwa już ponad miesiąc. Wielu lublinian tyle czasu opiekuje się też uchodźcami w swoich domach. Część osób zaczyna mieć problemy finansowe. Otwarcie przyznają, że brakuje gotówki, by przez dłuższy czas zapewniać wyżywienie sobie i gościom. Społeczny Komitet również tu postanowił pomóc. Raz w tygodniu do domów lublinian, którzy zaprosili do siebie Ukraińców, dowożona będzie świeża żywność - m.in. warzywa czy nabiał. Wszystko od lokalnych dostawców, kupione za pieniądze ze zbiórek. 

- To taki program dożywiania ukraińskich rodzin. Nasi wolontariusze - do wszystkich osób, które zakwaterowaliśmy - przywożą świeże produkty. By goście mogli sobie też sami ugotować to, co najbardziej lubią jeść. Choćby barszcz ukraiński. W sumie co tydzień będziemy objeżdżać kilkaset osób. Każda rodzina dostanie skrzynkę z produktami o wadze ponad 20 kilogramów - tłumaczy Anna Dąbrowska. 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny