"Możemy mieć do czynienia z wtórną traumatyzacją". W Lublinie uruchomiono infolinię dla osób pomagających uchodźcom

Szpital Kliniczny nr 1 w Lublinie uruchomił specjalną infolinię dla tych, którzy pomagają uchodźcom z Ukrainy, często swoim kosztem. - To może wywoływać u nas bezsenność, zamartwianie się, powtarzające się koszmary. Możemy nawet przestać widzieć własną perspektywę - przestrzega psychiatra prof. Jolanta Masiak.
Zobacz wideo

Wojna w Ukrainie postawiła przed wieloma osobami zupełnie nowe wyzwania. Mnóstwo Polaków zaangażowało się w pomoc gościom zza granicy, często odkładając własne obowiązki na dalszy plan. Jedni przyjmują ukraińskie rodziny w swoich domach, rozmawiają z nimi o tym, co je spotkało, niejednokrotnie - wspólnie przeżywają i płaczą. Inni pomagają w punktach zbiórki darów, świetlicach. Służą pomocą w urzędzie albo zawożą do lekarza. Wiele osób z Ukraińcami jest na co dzień, żyje ich historiami i emocjami. Niektórzy przestają sobie z tym radzić, choć boją się do tego przyznać. 

- Osoby, które trafiają do nas do gabinetów, coraz częściej mówią: "Zamykam oczy i widzę sceny, o których opowiadała mi mieszkająca u mnie Ukrainka. Wszystkie te dramatyczne obrazy ciągle krążą mi przed oczyma". Dlatego pamiętajmy, że te przerażające sceny, zdjęcia, filmy, które widzimy również w telewizji - one się utrwalają, co bardzo niekorzystnie wpływa na naszą kondycję zdrowotną. W mojej ocenie wystarczy je raz pokazać, a nie epatować tym na każdym kroku. Bo za chwilę liczba osób zgłaszających się do psychologów, psychiatrów gwałtownie wzrośnie - mówi psychiatra prof. Hanna Karakuła-Juchnowicz, kierownik I Kliniki Psychiatrii, Psychoterapii i Wczesnej Interwencji Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. 

"To jest czas zamrożenia uczuć"

Pani profesor spotyka osoby, które żalą się, że nie otrzymują podziękowania od ukraińskich rodzin np. za przyjęcie ich pod swój dach. - Zapominamy, że pierwszy miesiąc czy dwa tej nowej rzeczywistości, w której ci uchodźcy się znaleźli, to jest ostra reakcja na stres, okres zamrożenia uczuć. Potrzeba im spokoju, poczucia bezpieczeństwa, zaspokojenia podstawowych potrzeb. I dopiero po tym okresie uspokojenia przyjdzie czas na słowo "dziękuję" - mówi Karakuła-Juchnowicz. - Oczywiście, część osób dziękuje już teraz, ale tylko część. Inni tego nie robią. I jest to zupełnie naturalne - dodaje. 

Wielu z nas wychodzi z założenia, że pomaganie dodaje nam sił, daje radość i poczucie bycia potrzebnym. To wszystko prawda, ale są też nieco ciemniejsze strony. - W przypadku osób bardzo zaangażowanych w pomaganie możemy mieć do czynienia z tzw. wtórną traumatyzacją. Polega to na tym, że będąc odbiorcami różnych trudnych, dramatycznych opowieści naszych gości, w pewnym momencie stajemy się ich świadkami - tłumaczy pani profesor. 

- Na początku jest ogromny entuzjazm i myślenie: "Mogę wszystko, wszystkim pomagam", ale potem pojawiają się sygnały z ciała: zawroty głowy, bóle brzucha, kłopoty ze snem. Staramy się tego nie widzieć, mówimy sobie: "Muszę być silny". Niestety, po jakimś czasie pojawia się myśl: "Ja tego wszystkiego nie ogarnę, to jest ponad moje siły" i wtedy taka osoba zaczyna potrzebować wsparcia - tłumaczy nasza rozmówczyni. 

By pomóc wolontariuszom i osobom wspierającym uchodźcom - Szpital Kliniczny nr 1 w Lublinie uruchomił system teleporad. Zadzwonić może każdy, kto gości u siebie uchodźców, kto im na co dzień pomaga, kto wysłuchuje ich relacji. Na teleporadę trzeba się zapisać - można to zrobić telefonicznie od poniedziałku do piątku w godz. 8-10. Rejestracja odbywa się pod numerem 81 743-83-82. Porad udzielają specjaliści z I Kliniki Psychiatrii, Psychoterapii i Wczesnej Interwencji oraz II Kliniki Psychiatrii i Rehabilitacji Psychiatrycznej Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie. 

Można porozmawiać o swoich lękach

Można się też poradzić w sprawie zachowania uchodźców, z którymi mamy do czynienia. Są osoby, które od wielu dni płaczą, milczą, nie chcą wychodzić z pokoju - można więc zapytać fachowców, jak im pomóc. Eksperci doradzą również, w jaki sposób rozmawiać z osobami, które gościmy w naszych domach, o traumie wojny czy utracie bliskich.

Poradnia psychologiczna dla osób z Ukrainy.Poradnia psychologiczna dla osób z Ukrainy. Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Wyborcza.pl

- Warto pamiętać, że u każdego z nas w pewnym momencie nasz magazyn energetyczny się wyczerpuje. Dlatego zróbmy przerwę, odsapnijmy kilka dni, by móc pomagać dalej - radzi prof. Karakuła-Juchnowicz. 

- Wysłuchiwanie opowieści konkretnych osób, na przykład o ich wojennych przeżyciach, to zupełnie inna perspektywa niż te same informacje oglądane w wiadomościach telewizyjnych. To może wywołać w nas reakcję na ciężki stres, co objawia się bezsennością, zamartwianiem się, powtarzającymi się koszmarami. Może nawet dojść do utraty własnej perspektywy na przyszłość - mówi prof. Jolanta Masiak, kierownik II Kliniki Psychiatrii i Rehabilitacji Psychiatrycznej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Jak dodaje, warto namówić naszego gościa z Ukrainy na spotkanie np. z psychologiem. - Dzięki wsparciu profesjonalisty my sami nie będziemy dźwigać tego ciężaru, z którym trudno sobie poradzić. Nie bierzmy wszystkiego na siebie, nie kumulujmy w sobie - dodaje pani profesor. 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny