Lublin. Koniec z bezpłatnym parkowaniem przed halą sportową w centrum miasta. Plac pęka w szwach

Jeszcze w kwietniu zostawienie auta na parkingu przed halą MOSiR przestanie być bezpłatne. Kierowcy chętnie korzystali z tego miejsca, bo zaraz za nim zaczyna się już płatna strefa. Wkrótce i tu staną jednak parkomaty, bo przez osoby, które zostawiają tu samochody, brakuje miejsc dla klientów ośrodka.
Zobacz wideo

Plac przy Alejach Zygmuntowskich to ostatni duży parking, który znajduje się przed wjazdem do strefy płatnego parkowania. Lublinianie wykorzystują go więc do tego, by zostawić tam samochód, a później - autobusem lub pieszo - dotrzeć do pracy w centrum. W samym środku miasta zostawienie auta kosztuje 25 złotych za dobę, przy rozliczeniu godzinowym ta kwota jest jeszcze wyższa - wynosi ponad 35 złotych, jeśli liczyć ośmiogodzinny dzień pracy i czas na dotarcie do pozostawionego auta. Dlatego kierowcy szukają darmowych miejsc w okolicy.

Zapewne wkrótce z parkingu przed halą sportową i miejską pływalnią zrezygnują, bo będzie się tam płacić podobnie, jak w pobliskiej strefie parkowania. Ta w Lublinie podzielona jest na cztery obszary. Obok MOSiR-u znajdzie się ten najtańszy, gdzie pierwsza godzina kosztuje 2 złote. - I na wspomnianym parkingu cennik będzie wyglądał podobnie - mówi rzecznik Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji Bystrzyca w Lublinie Miłosz Bednarczyk. - Parkingi przed naszymi obiektami powstały po to, by służyły naszym klientom. Teraz nie mają oni gdzie zostawić samochodów - dodaje.

Klienci Aqua Lublin, lodowiska Icemania czy hali sportowej też będą musieli za parkowanie zapłacić,  ale mniej od pozostałych. Za 2 złote będą mogli zostawić auto na cztery godziny (a nie na jedną). MOSiR uznał, że dla korzystających z jego obiektów to wystarczająco dużo czasu. Procedura będzie wyglądać tak, że trzeba będzie wziąć bilet z parkomatu i później pokazać go kasjerowi przed wejściem na obiekty sportowe. To właśnie kasjer ma tak wszystko oznaczyć w systemie, aby korzystający z miejskich obiektów zapłacili mniej.

Podobnie może być przy Arenie Lublin 

Płatne parkowanie pod MOSiR-em może namieszać w zwyczajach kierowców z Lublina, bo zniknie blisko 400 darmowych miejsc parkingowych. Można się więc spodziewać, że zaczną oni szukać nowych rozwiązań. Kolejny parking też należy do miejskiej spółki. Jest jeszcze większy, znajduje się kilkaset metrów dalej - przy Arenie Lublin.

Jeśli jednak i ten plac zostanie zastawiony samochodami, to tam także pojawią się parkomaty. - To prędzej lub później nastąpi - zapewnia Bednarczyk. - Bo są jeszcze inne problemy z tym parkingiem. Po pierwsze, codziennie pojawia się tam kilkadziesiąt aut nauki jazdy, na których szkoleni są kierowcy. To jeszcze nie jest tak duży kłopot, ale nawierzchnię pod areną rozjeżdżają też duże ciężarówki, które urządziły sobie tam plac postojowy - dodaje rzecznik.

Kolejny problem pojawia się zimą. Nie brakuje tam wtedy "mistrzów" kierownicy, którzy - kręcąc bączki - powodują wiele szkód. Uszkadzają barierki czy śmietniki. Nawet w ostatnim tygodniu pobliski monitoring zarejestrował sytuację, jak kierowca bmw uderzył tam w latarnię i odjechał. Odpowiedzialności nie uniknie, bo nie dość, że plac jest monitorowany, to w dodatku z auta odpadła tablica rejestracyjna. Z ustaleniem właściciela pojazdu nie będzie więc problemu.

Wracając do parkowania na placu przy Alejach Zygmuntowskich - umowa MOSiR-u z firmą organizującą tam płatne parkowanie zakłada, że ruszy ono nie później niż 25 kwietnia.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny