"Pani Julia będzie taką zbiorową mamą". Pierwszy dzień w pracy dla nauczycieli z Ukrainy

- Pani Julia przyszła do pracy na godzinę 8. Miała poznawać szkołę, przyglądać się, ale okazało się, że jedno z ukraińskich dzieci zaczęło płakać i od razu się nim zajęła - słyszymy od dyrektora jednego z lubelskich szkół. Właśnie w Lubline pracę zaczęło dziś blisko 50 nauczycieli z Ukrainy. Będą pracować po sześć godzin dziennie, do końca roku szkolnego.
Zobacz wideo

Pani Julia przyjechała z okolic Tarnopola razem z dwójką dzieci w wieku 11 i 12 lat. Jest nauczycielką, pracowała w szkole muzycznej. Trafiła do Lublina i tu na razie zostaje. Chce być blisko granicy, bo cały czas liczy, że będzie mogła szybko wrócić do domu.

Julia jest jedną z blisko 50 nauczycielek z Ukrainy, które w środę (30 marca) rozpoczęły pracę w lubelskich szkołach. - Przyszła do pracy na godzinę 8. Miała poznawać szkołę, przyglądać się, ale okazało się, że jedno z ukraińskich dzieci zaczęło płakać i od razu się nim zajęła - mówi dyrektor Szkoły Podstawowej nr 51 w Lublinie Marek Krukowski. - Ustaliliśmy, że będzie taką zbiorową ukraińską mamą, która będzie leczyła rozterki dzieci i będzie nam pomagała w sytuacjach trudnych. Chodzi o to, by była powiernikiem ukraińskich dzieci, by w naszej szkole mogły się one czuć bezpiecznie - dodaje dyrektor.

 - Mam pomagać dzieciom z Ukrainy w zaadaptowaniu się w polskiej szkole, w nawiązywaniu relacji. Będę również służyć pomocą i wsparciem rodzicom. Jestem bardzo wdzięczna, że mogę podjąć pracę, chociaż na jakiś czas - przyznaje sama zainteresowana.

Szkoła Podstawowa nr 51, do której trafiła pani Julia, to jedna z większych szkół w Lublinie. Jest tu już sześćdziesięcioro uczniów z Ukrainy - dołączyli do polskich klas. Pani Julia na razie jest tu jedna, ale wkrótce ma do niej dołączyć kolejny nauczyciel z Ukrainy. Julia, podobnie jak większość uczniów, nie mówi po polsku. - Dlatego postanowiliśmy, że będzie chodzić na lekcje polskiego, wspólnie z uczniami. Tam na pewno też nawiążą się relacje - mówi dyrektor Krukowski.

Do szkół w Lublinie od środy (30 marca) trafiło blisko 50 nauczycielek z różnych miast w Ukrainie, m.in. z Tarnopola, Lwowa, Kijowa czy Mariupola. Nie uczą matematyki, angielskiego czy przyrody - są natomiast asystentami ukraińskich uczniów. Mają im pomagać i wspierać ich w szkolnej codzienności.

 - Ukraińscy nauczyciele są łącznikiem między nauczycielami z Polski a uczniami z Ukrainy - wyjaśnia dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 34 w Lublinie Sławomira Kryńska. W jej placówce powstały cztery klasy przygotowawcze, czyli takie, w których są wyłącznie uczniowie z Ukrainy. To klasy ze zwiększoną liczbą godzin języka polskiego. - Nauczyciele z Ukrainy będą pomagać polskim nauczycielom w tłumaczeniu z ukraińskiego na polski, ale też w rozumieniu sytuacji problemowych, wychowawczych. Problemy na pewno będą, wynikające z różnic kulturowych, z przyzwyczajeń, ale też z przeżyć, których te dzieci doświadczyły w czasie pobytu w kraju objętym wojną - mówi Kryńska.

Nauczyciele mają m.in. organizować spotkania integracyjne dla uczniów z Ukrainy, wspierać ich w pokonywaniu trudności w szkole czy pośredniczyć w kontaktach między szkołą a opiekunami uczniów.

Pierwsza taka akcja w Polsce

Program zatrudnienia nauczycieli to projekt pilotażowy. Lublin jest pierwszy, ale prawdopodobnie dołączą też inne miasta. Nauczyciele są zatrudnieni na umowę zlecenie, na trzy miesiące, czyli do końca roku szkolnego. Miasto podpisało umowę w tej sprawie z Polskim Centrum Pomocy Międzynarodowej. Całość finansuje amerykańska fundacja "Care".

- Dzięki tym środkom społecznym wspieramy naszą politykę integrowania społeczności ukraińskiej i polskiej tu, w Lublinie. Ważne jest też coś innego: do tej pory pomagało nam wielu wolontariuszy, ale nasi bohaterowie po ludzku są zmęczeni. To jest miesiąc ciężkiej pracy, a potrzeb wcale nie jest mniej - mówi prezydent Lublina Krzysztof Żuk.

Dodaje, że dzięki zatrudnieniu nauczycieli - wsparcie dostaną ukraińscy uczniowie. - To dla nich ważne, że mają kogoś, kto mówi po ukraińsku, ale też ma takie same doświadczenia, też uciekał przed wojną, też przeżywa traumę - mówi Żuk.

Nauczyciele mają pracować po sześć godzin dziennie. Trafili do 31 szkół podstawowych i ośmiu ponadpodstawowych. Dodatkowo jedna osoba będzie pracować w Wydziale Oświaty i Wychowania w Urzędzie Miasta Lublin, w roli koordynatora wszystkich ukraińskich asystentów.

Do udziału w projekcie pedagodzy z Ukrainy zgłosili się przez ankiety dystrybuowane przez Lubelski Społeczny Komitet Pomocy Ukrainie i Biura Obsługi Mieszkańców.

Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej zapowiada, że to nie koniec. - To jest program, który obejmuje nie tylko nauczycieli. Będzie też obejmować np. tłumaczy w urzędach czy osoby niosące pomoc prawną i psychologiczną. Chodzi o to, by wesprzeć samorządy pracą samych uchodźców. Uchodźcy potrzebują pracy, a instytucje - pracowników i dzięki temu programowi mamy nadzieję te dwie potrzeby połączyć - mówi prezes Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej Wojciech Wilk.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny