Pięćdziesięciu nauczycieli z Ukrainy znajdzie pracę w lubelskich szkołach. To pierwszy taki projekt w Polsce

Anna Gmiterek-Zabłocka
Nauczyciele dostaną umowy zlecenie, na razie na trzy miesiące. To wspólny projekt Lublina i Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej. Pedagodzy z Ukrainy mają pomagać dzieciom odnaleźć się w lubelskich szkołach.
Zobacz wideo

Chodzi o to, by uczniowie, którzy nie mówią po polsku, mogli się zwrócić o pomoc do osoby, która posługuje się ich językiem. To szczególnie ważne dla młodszych dzieci, które mogą mieć problem z odnalezieniem się w polskich szkołach. Stąd pomysł na zatrudnienie nauczycieli z Ukrainy. Mają pracować w charakterze asystentów uczniów. 

Jak mówi dyrektorka Wydziału Oświaty Ewa Dumkiewicz-Sprawka, jedna z organizacji międzynarodowych sfinansuje 50 etatów nauczycieli z Ukrainy. Szczegóły mamy poznać we wtorek 29 marca, gdy dojdzie do oficjalnego podpisania umowy "dotyczącej współpracy w zakresie pilotażowego programu zatrudnienia interwencyjnego uchodźców (Cash for Work)". 

Skąd wiadomo, gdzie są nauczyciele i jak do nich dotrzeć?

Lubelski Społeczny Komitet Pomocy Ukrainie przygotował specjalne ankiety, które wypełniają przebywający w Lublinie Ukraińcy. W ankietach jest m.in. pytanie o zawód. Stąd wiadomo było, że w mieście są m.in. właśnie pedagodzy.

- W ubiegły poniedziałek zorganizowaliśmy dla nich spotkanie. Przyszła spora grupa osób, które chciałyby pracować w szkole. Warunek podstawowy to doświadczenie w pracy właśnie jako nauczyciel. Szukamy zawodowców - mówi Krzysztof Stanowski, dyrektor Centrum Pomocy Międzynarodowej w Lublinie, jednocześnie członek Lubelskiego Społecznego Komitetu Pomocy Ukrainie.

- Nauczyciele z Ukrainy mają pomagać ukraińskim uczniom rozwiązywać ich problemy, rozmawiać z nimi, wspierać. To dziś niezwykle ważne - tłumaczy wiceprezydent Lublina Mariusz Banach. Dodaje, że nauczyciele na razie mają być zatrudnieni na trzy miesiące.

Ukrainki - bo pracę znajdą głównie kobiety - formalnie nie mogą być zatrudnione jako nauczycielki, bo z reguły nie mówią po polsku. Dlatego będą asystentkami nauczycieli, w pewnym sensie - nauczycielami wspomagającymi dla uczniów z Ukrainy. - Mają współpracować z nauczycielami i pomagać uczniom, ale też rodzicom i polskim nauczycielom. Taki team - dodaje Krzysztof Stanowski.

To pierwsza taka inicjatywa w Polsce

Uczniów z Ukrainy jest w Polsce coraz więcej. Jak mówi minister edukacji Przemysław Czarnek, w skali kraju to już ponad 130 tysięcy dzieci, z czego prawie sześć i pół tysiąca na Lubelszczyźnie. - Utworzono dla nich sześćdziesiąt oddziałów przygotowawczych. Najliczniejszą grupę stanowią uczniowie szkół podstawowych - mówi lubelska kuratorka oświaty Teresa Misiuk.

Uczniowie z Ukrainy z jednej strony mogą dołączyć do już istniejących klas, ale też szkoły mogą tworzyć dla nich klasy przygotowawcze (z większą liczbą godzin języka polskiego). I takich oddziałów jest coraz więcej, m.in. w samym Lublinie. - Dziękuję ministrowi edukacji za częste używanie słowa "elastyczność", bo z całą pewnością dzięki temu nasi goście z Ukrainy nie są pionkami do przestawiania na szachownicy. My im w żadnym momencie nie odbieramy podmiotowości i zawsze chcemy, by to oni sami dokonywali ostatecznego wyboru, czy zapiszą dziecko do szkoły i w jaki sposób - mówi wiceprezydent Lublina Mariusz Banach.

Wiceprezydent dodaje, że zaczynają docierać do niego zarzuty, że uczniowie z Ukrainy zabiorą przestrzeń czy subwencję oświatową polskim dzieciom. - To nieprawda. One nie odbierają im niczego. Chcę wyraźnie powiedzieć, że na każdego z tych uczniów z Ukrainy dostaniemy adekwatną subwencję oświatową. Ta subwencja jest tak policzona, że nie dokładamy do tego jako miasto ani złotówki - dodaje prezydent Banach.

W Lublinie część Ukraińców dostała karty bankomatowe

Chodzi o współpracę miasta z Polskim Centrum Pomocy Międzynarodowej. Blisko 100 uchodźczych rodzin dostało zasilone karty prepaid. Na razie w ramach pilotażu. 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny