Lublin. Zaczyna brakować mieszkań dla uchodźców. Najtrudniej mają osoby ze zwierzętami

Jeszcze niedawno w Lublinie pojawiało się 200 ofert dziennie dotyczących udostępnienia uchodźcom mieszkania lub pokoju. Dziś to zaledwie kilka. Najtrudniej znaleźć miejsce dla rodzin wieloosobowych i ludzi ze zwierzętami. Dlatego Lublin rusza z szeroko zakrojoną kampanią pod hasłem "Zgłoś mieszkanie".
Zobacz wideo

Fala pomocy niesiona uchodźcom z Ukrainy powoli się zmniejsza. Jest coraz mniej wolontariuszy i coraz mniej ofert wsparcia. - Zaczynamy to już odczuwać w naszym Lubelskim Społecznym Komitecie Pomocy Ukrainie - potwierdza Piotr Skrzypczak ze Stowarzyszenia Homo Faber, który w komitecie jest od początku, czyli od pierwszego dnia wojny. 

Pod koniec lutego do lubelskiego komitetu trafiało nawet 200 ofert mieszkaniowych dziennie, dziś to zaledwie kilka. - Dlatego ruszamy z akcją "Zgłoś mieszkanie" i zachęcamy mieszkańców Lublina do przyjmowania pod swój dach osób z Ukrainy uciekających przed wojną - mówi Jarosława Szewczuk, przedstawicielka komitetu. By włączyć się w pomaganie i zaoferować ukraińskiej rodzinie mieszkanie bądź pokój, wystarczy wejść na stronę internetową i wypełnić odpowiedni formularz.

- Wpisujemy tam informacje o tym, od kiedy do kiedy chcemy udostępnić nasze mieszkanie, czy zwierzaki są w nim mile widziane oraz czy w danym domu mieszka już zwierzę. To jest bardzo ważne ze względu na przeróżne alergie osób, które potem potencjalnie możemy tam kwaterować - wyjaśnia Szewczuk. 

Do tej pory w lubelskiej bazie mieszkaniowej dla uchodźców z Ukrainy znalazło się ponad tysiąc ofert. Ale część już się wykruszyła. - Podziwiamy to, czego dokonali do tej pory mieszkańcy Lublina, bo ponad tysiąc adresów to jest naprawdę dużo. Bardzo za to dziękujemy. Ale jednocześnie bardzo liczymy na dalszą otwartość - dodaje Jarosława Szewczuk.

Podkreśla, że są takie rodziny, u których goście z Ukrainy regularnie się zmieniają. - Ktoś dzwoni do nas i mówi: "słuchajcie, już jestem wolny, już osoby wyjechały do Warszawy czy Krakowa, kwaterujcie kolejnych, bo bardzo chcę przyjąć nowych gości" - opowiada.

Wszystkie oferty są sprawdzane

Nasza rozmówczyni podkreśla, że nie może być nawet podejrzeń o złe intencje wynajmujących. Każda oferta jest dokładnie sprawdzana. Jeśli jest w niej coś niepokojącego, nie wprowadza się jej do bazy. Na przykład wtedy, gdy właścicielem mieszkania jest mężczyzna i zaprasza wyłącznie matkę z dzieckiem. - To jest ten moment, gdy trzeba bardzo dokładnie wszystko sprawdzić. Albo gdy nasz rozmówca pyta o wygląd kobiety, która ma do niego trafić, to też jest moment, gdy mówimy "stop". Do takiego miejsca nie wyślemy osoby, która przyszła do nas i szuka bezpiecznego domu - opisuje Jarosława. 

- Zasadnicza zasada jest taka, że aby się gdzieś zakwaterować, trzeba do nas przyjść. Dzięki temu poznajemy potrzeby danej rodziny i jej oczekiwania. Sprawdzamy, która oferta by danej osobie pasowała - wyjaśnia dalej nasza rozmówczyni. Podkreśla, że komitet pomocowy pozostaje z daną rodziną z Ukrainy w kontakcie, mają do siebie numery telefonów. - Zawsze po kilku dniach od daty zakwaterowania nasz wolontariusz dzwoni z pytaniem, czy wszystko w porządku - opowiada.

Komu jest najtrudniej pomóc?

Szewczuk przyznaje, że trudno szuka się lokali dla rodzin ze zwierzętami. - Na początku w bazie było sporo takich ofert, ale dziś jest o nie bardzo trudno - mówi. Zwraca uwagę, że zabrane z Ukrainy zwierzę jest najczęściej dla osób poszukujących mieszkania jak członek rodziny. Nie wyobrażają sobie, by psa czy kota umieścić np. w innym domu, w schronisku bądź w hotelu dla zwierząt. I kategorycznie się na to nie godzą. 

Dużym wyzwaniem dla Lubelskiego Społecznego Komitetu jest też szukanie mieszkań dla dużych rodzin. Często jest tak, że w jednym miejscu chcą mieszkać rodzeństwo z dziećmi i rodzicami - seniorami. Na przykład 9 czy 10 osób. Takich mieszkań na wynajem nie ma. Wolontariusze proponują wtedy, by rodzina się podzieliła. - Mówimy, że zamieszkają niedaleko siebie, ale w trzech różnych miejscach. Część rodzin nie chce się na to godzić. Staramy się to rozumieć, bo przecież różne są w tych osobach emocje. Duży lęk i stres. Ale znalezienie mieszkania dla 10-osobowej rodziny jest naprawdę bardzo, bardzo trudne - podaje Szewczuk. 

Za pomoc uchodźcom z Ukrainy - wynajęcie im mieszkania czy pokoju - można dostać pomoc od państwa. Jest to kwota 40 zł za osobę na dzień. 

Zapisy po numer PESEL

Oprócz problemów ze znalezieniem mieszkania, pojawiły się też ostatnio problemy ze złożeniem wniosku o PESEL. Miasto wprowadziło konieczność wcześniejszego umówienia się w danym punkcie w tej sprawie (wcześniej można było przyjść, stanąć w kolejce i poczekać). Wszystko ze względu na ograniczenia sprzętowe. Lublin wciąż czeka m.in. na skanery do linii papilarnych. Urząd zamówił 30 urządzeń - nie dostał żadnego.

Zapisy mają usprawnić cały proces. - Mamy nadzieję, że przyjęte rozwiązanie zminimalizuje kolejki, a przede wszystkim da gwarancję załatwienia formalności w ustalonym terminie - mówi sekretarz miasta Andrzej Wojewódzki. 

Zapisy do złożenia wniosku o nadanie numeru PESEL są prowadzone w trzech lokalizacjach: Centrum Obsługi Obywateli Ukrainy przy ul. Zemborzyckiej 88 oraz w Biurach Obsługi Mieszkańców przy ul. Wieniawskiej 14 i Filaretów 44. 

Wciąż niewiele osób dziennie dostaje numer PESEL, na co w mediach społecznościowych zwróciła uwagę Anna Dąbrowska ze Stowarzyszenia Homo Faber. Dla przykładu 16 marca obsłużono łącznie 274 osoby. "Jeśli w Lublinie mamy 50.000 osób, aby ich obsłużyć, trzeba 1041 dni" - napisała na swoim profilu Dąbrowska. 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny