Studenci wrócili z Ukrainy i chcą kontynuować naukę. Na Uniwersytecie Medycznym już ponad 300 zgłoszeń

Ponad 300 podań od polskich studentów, którzy studiowali medycynę w Ukrainie - wpłynęło już na Uniwersytet Medyczny w Lublinie. Uczelnia czeka na wytyczne z Ministerstwa Edukacji i Nauki, ale rektor deklaruje otwartość.
Zobacz wideo

W Ukrainie studiowało wielu Polaków, właśnie na kierunkach medycznych. Uczyli się odpłatnie - rocznie płacili za studia od 15 do 20 tysięcy zł. W obliczu wojny w większości wrócili do domów. Czy będą mogli kontynuować naukę?

Rektor Uniwersytetu Medycznego w Lublinie prof. Wojciech Załuska mówi, że uzgodnienia trwają. W przyszłym tygodniu mają się spotkać rektorzy wszystkich uczelni medycznych w Polsce. - Z informacji nieformalnych wiemy, że do ministerstwa wpłynęło już ponad 500 podań, natomiast w naszej uczelni jest to ponad 300 podań. Dotyczy to głównie studentów kierunków: lekarsko-dentystycznego oraz kierunku lekarskiego - mówi prorektor prof. Kamil Torres. - Jest z naszej strony wola, aby każdemu studentowi pomóc. Jesteśmy gotowi. Wiemy, że takie centralne listy są przygotowywane przez Ministerstwo Zdrowia. I my do każdej decyzji z chęcią się dostosujemy - dodaje profesor.

Uniwersytet Medyczny w Lublinie, podobnie jak inne uczelnie w Polsce, czeka na wytyczne, na jakich zasadach mieliby być przyjmowani studenci. Szczegóły mają być zawarte w specustawie. Nieoficjalnie mówi się o tym, że studenci za studia medyczne zapłacą, ale tylko tyle, ile płacili w Ukrainie. Resztę najprawdopodobniej dołoży budżet państwa.

Prof. Kamil Torres - pytany, czy studenci będą przyjmowani na ten sam rok, na którym byli tam - odpowiedział, że jeszcze za wcześnie na takie decyzje. - Zawsze dbaliśmy, aby jakość kształcenia była u nas najwyższym priorytetem. Nie wszystkie uczelnie, nie wszystkie systemy edukacyjne, które są na Ukrainie, spełniają standardy, dlatego na dziś byłoby nieodpowiedzialnym obiecywanie, że studenci będą mogli wracać na te same lata. Ale myślę, że dzięki testom poziomującym i dokładnej analizie, niebawem będziemy w stanie udzielić bardziej rzetelnej informacji - mówi Torres.

W podobnym tonie wypowiada się prof. Wojciech Załuska. - Na pewno musimy wziąć pod uwagę różnice programowe. Postaramy się, żeby w tej formule - tych trudności, które istnieją na tu i teraz - pójść na rękę, ale musimy działać w ramach obowiązujących przepisów - przekonuje.

Zbiórki dla Ukraińców

Uniwersytet Medyczny w Lublinie pomaga też w inny sposób. Studenci, którzy działają w uczelnianym wolontariacie, zorganizowali zbiórkę darów. Ponad 130 osób z kół naukowych i organizacji studenckich włączyło się w akcję pomocy. - W tej chwili mamy już ponad 300 wolontariuszy. Jesteśmy wszędzie tam, gdzie sytuacja tego wymaga, gdzie ludzie tego potrzebują - mówi prof. Torres.

Profesor podaje jeden z przykładów - opieka nad rodzinami ukraińskimi na hematologii dziecięcej. - W chwili obecnej mamy około 40 rodzin, które przebywają wśród pracowników, studentów naszej uczelni. I stamtąd te prośby są do nas adresowane. Próśb jest coraz więcej. To na pewno nie będzie bieg na jeden tydzień, ale na pewno jest to sytuacja, która będzie wymagała naszego człowieczeństwa przez co najmniej kilka miesięcy - dodaje prorektor.

- Zaangażowanie studentów jest bardzo duże. Nie tylko tych z Polski, ale także tych, którzy przyjechali do nas z innych krajów. To dla nas wszystkich sprawdzian empatii - mówi Inga Wasilewska, studentka Uniwersytetu Medycznego. - Chcemy pomagać rodzinom uchodźców. Żeby dobrze pomagać, musimy dobrze zweryfikować potrzeby. Na przykład dziś dostaliśmy informację, że potrzebne jest 20 nocników. Chcemy je zebrać i dostarczyć we właściwe miejsce - mówi Inga.

Studentom z Lublina już udało się zebrać m.in. ponad 300 paczek pieluch dla dzieci, 210 kg słodyczy, ponad 1000 kg jedzenia w puszkach, 64 kg kawy, 3,5 tysiąca sztuk różnych środków higieny osobistej, a do tego 70 koców i śpiworów oraz 300 kg odzieży i pościeli.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny