Lublin szykuje się na pomoc uchodźcom. Zgłosiło się pół tysiąca osób do pomocy

Prawie pół tysiąca osób z Lubelszczyzny zgłosiło się do pomocy Ukraińcom uciekającym przed rosyjską inwazją. Specjalną bazę wolontariuszy i współpracujących organizacji tworzy w mieście Stowarzyszenie Homo Faber.
Zobacz wideo

Jak mówią aktywiści, poszukiwane są osoby mogące wesprzeć docierających do Lublina Ukraińców, którzy nie mają tu nikogo - ani znajomych, ani rodziny. Dlatego potrzeba między innymi tych, którzy znają język rosyjski i ukraiński. Przydadzą się również osoby znające się na pierwszej pomocy, psychologowie czy prawnicy i graficy. - Chcemy być przygotowani na każdą sytuację - mówi szefowa Homo Faber Anna Dąbrowska.

Stowarzyszenie tworzy także listę organizacji, które będą pomagać uchodźcom. Z tym nie powinno być problemu, bo Homo Faber włączało się już w pomoc podczas jesiennego i zimowego kryzysu migracyjnego na granicy z Białorusią. - Teraz, pozyskane tam kontakty, procentują - przyznaje Dąbrowska.

Jedną z organizacji, która wesprze te działania, jest Fundacja Kultury Duchowej Pogranicza, działająca na co dzień na wschodzie regionu. Jej celem jest promowanie dobrosąsiedzkich relacji między Polską a Ukrainą i przełamywanie zaszłości historycznych między oboma narodami. - Powstały już grupy robocze, którym przydzielamy konkretne zadania. Jedni zajmą się zbieraniem informacji, inni pomocą przy zakwaterowaniu czy wyżywieniu oraz organizacją zbiórek pieniędzy - słyszymy od aktywistów.

- Na początek najważniejsza jest informacja. Większość [Ukraińców] przyjeżdża do Polski, bo kogoś tu ma, ale nie wszyscy i właśnie takim trzeba pomóc w pierwszej kolejności - podkreśla Anna Szadkowska z Biura Partycypacji Społecznej lubelskiego urzędu miasta, który współpracuje z organizacjami.

Do Lublina trafiły też pierwsze prośby o pomoc z miast partnerskich. - Oficjalne pisma do ratusza przesłali merowie Lwowa i Iwano-Frankowska - mówi zastępca prezydenta miasta Artur Szymczyk. Jak piszą, potrzebują środków sanitarnych, sprzętu do łączności czy generatorów prądotwórczych. Magistrat właśnie analizuje, jak weprzeć partnerów ze Wschodu i jak zorganizować ewentualny transport.

Wiece poparcia dla Ukraińców

Solidarność Ukrainie okazują też mieszkańcy na ulicach, organizując manifestacje. Jedna z nich odbyła się w czwartkowy wieczór pod lubelskim ratuszem. Wzięło w niej udział kilkaset osób, w tym także przedstawiciele władz miasta i parlamentarzyści.

Jedna z protestujących, starsza kobieta, mówiła, że nie mogła być obojętna wobec tego, co dzieje się na Ukrainie. - Byłam dzisiaj w sklepie, gdzie pracowali ludzie ze Wschodu. Widziałam jak płaczą, to rozdziera serce - powiedziała.

Jedna z młodych Ukrainek podkreślała, że najbardziej martwi się teraz o bliskich, którzy pozostali w kraju. - Moi rodzicie siedzą teraz w piwnicy, bo boją się ataku. Słychać wybuchy, koleżanki uciekają z Kijowa. To centrum kraju, tam nie powinno być żadnego wojska, a okazuje się, że atakują z każdej strony. Czytam wiadomości od rodziców i nie mogę normalnie żyć - dodaje przez łzy.

Kolejna z protestujących Ukrainek podkreślała, że dziś nie pozostaje jej nic innego, jak wyjście na ulice. - Tak możemy pokazać, że wspieramy bliskich i siły zbrojne Ukrainy. Trzeba głośno powiedzieć, że wojna trwa od ośmiu lat, od czasu aneksji Krymu, tylko wszyscy zamykali na to oczy. Dzisiaj Ukraina, a jutro może to być Polska - mówiła.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny