Szpitale dla rannych i pomoc tłumaczy. Lubelszczyzna robi plany na wypadek wojny na Ukrainie

Wojewoda lubelski Lech Sprawka zebrał od poszczególnych gmin dane dotyczące liczby miejsc dla ewentualnych uchodźców w bursach, internatach czy hotelach. Wiadomo jednak, że region - na wypadek ewentualnego konfliktu na Ukrainie - przygotowuje się zdecydowanie szerzej.
Zobacz wideo

Lubelszczyzna to jeden z regionów tuż przy wschodniej granicy, z przejściami granicznymi w Dorohusku i Hrebennem. Z nieoficjalnych informacji wynika, że w okolicy przejść mogą się pojawić miejsca dla nawet 100 tysięcy uchodźców. Wojewoda tego nie potwierdza, ale też nie zaprzecza. - Przygotowujemy precyzyjny plan zarówno przyjęcia uchodźców na granicy, jak też relokacji do ośrodków pobytowych na terenie całego kraju, zapewnienia opieki medycznej, uwzględnienia zagadnień związanych z pandemią, ale też bezpieczeństwa czy transportu. To wszystko jest albo już zapięte, albo lada moment będzie zapięte - mówi wojewoda Lech Sprawka.

Urzędnicy przyznają, że potencjalnym rannym może służyć lubelski Szpital Tymczasowy. Formalnie takie szpitale miały działać do końca marca, ale dziś nikt nie ma pewności, co będzie. - Nie wiemy, w jakim kierunku rozwinie się sytuacja na Ukrainie i czy przypadkiem infrastruktura Szpitala Tymczasowego nie będzie potrzebna - mówi wojewoda lubelski. - Gdyby doszło do konfliktu zbrojnego, musimy być przygotowani na pomoc Ukrainie również w zakresie zabezpieczenia świadczeń medycznych - dodaje.

Z naszych informacji wynika, że do zaostrzenia sytuacji na Ukrainie przygotowuje się też Straż Graniczna. Chodzi m.in. o tłumaczy, którzy mogą być bardzo potrzebni choćby przy procedurach uchodźczych. Nieoficjalnie słyszymy, że tworzone są listy osób, którzy zadeklarują chęć takiej pomocy.

Wiadomo, że wojewoda nieco ponad dwa tygodnie temu wystąpił do samorządowców z regionu o informację, jaką liczbę migrantów mogliby ewentualnie u siebie przyjąć. Takie dane zbiera się regularnie, co roku - w tym przypadku głównie jednak z myślą o eskalacji konfliktu na Ukrainie. Lech Sprawka nie zdradza, jaką liczbę miejsc zadeklarowały samorządy. Jak mówi, ze względów bezpieczeństwa, to nie może być wiedza ogólnodostępna. - Im mniej wiedzy będzie po stronie prowokatorów i osób, które będą próbowały przeniknąć razem ze strumieniem uchodźców do Polski, tym lepiej - mówi Sprawka.

Wiadomo, że chodzi o bursy szkolne, akademiki, hotele. Sam Lublin deklaruje, że może przyjąć kilkanaście tysięcy osób.

Część samorządowców martwi się kwestiami finansowymi - pytają, kto za to wszystko będzie płacił. Wojewoda zapewnia: "Pieniądze się znajdą". - Problematyka finansowa jest rozstrzygnięta przepisami prawa. Ustawa o zarządzaniu kryzysowym, a w ślad za tym Krajowy Plan Zarządzania Kryzysowego, te kwestie rozstrzyga i będzie to finansowanie ze środków budżetu państwa, a nie ze środków samorządu terytorialnego - zapewnia Lech Sprawka.

Nie wiadomo, jak rozwinie się sytuacja na Ukrainie. Jednak z ustaleń Amerykanów wynika, że Rosja gromadzi zapasy krwi i przesuwa wojska. A tego - jak mówi sekretarz obrony USA - nie robi się bez powodu.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny