KUL zamierza stworzyć kierunek lekarski. Rząd pomoże dotacją. "Chodzi tylko o prestiż"

W styczniu 2022 roku władze Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego chcą złożyć w Państwowej Komisji Akredytacyjnej wniosek o utworzenie nowego kierunku lekarskiego. Miałby ruszyć od października 2023 roku. - Kto będzie kształcił tych studentów? Medycyna to nie jest ekonomia czy prawo - mówią pracownicy Uniwersytetu Medycznego.

- KUL nie był uczelnią medyczną, nie ma kadry. Co z tego, że podpisze umowy o współpracy ze szpitalami? Tam w większości nie ma lekarzy - klinicystów. Nie ma osób, które prowadzą badania naukowe, nie ma też odpowiedniej bazy dydaktycznej. Medycyna to nie jest ekonomia czy prawo - mówi nam jeden z profesorów Uniwersytetu Medycznego (prosi o anonimowość), który na co dzień kształci przyszłych medyków. - Nie rozumiem, po co w niespełna 400-tysięcznym mieście dwa kierunki medyczne? To znaczy rozumiem - medycyna to kierunek prestiżowy, a KUL chce ten prestiż zyskać. W mojej ocenie tylko o to tu chodzi. A że KUL to m.in. minister Czarnek, więc wszystko się ściśle łączy - dodaje nasz rozmówca.

Rektor Uniwersytetu Medycznego w Lublinie profesor Wojciech Załuska przyznaje, że docierają do niego głosy, że KUL stanie się dla jego uczelni konkurencją. Nie zgadza się jednak z tą opinią. - Rywalizacja czy konkurencja nie jest twórcza. Dlatego będziemy współpracować. Cieszę się, że chodzi o uczelnię państwową, z taką tradycją, o takich możliwościach. Widzę pole do współpracy - mówi profesor Załuska.

Skąd KUL weźmie wykładowców i bazę dydaktyczną?

Rektor KUL ksiądz profesor Mirosław Kalinowski twierdzi, że i z bazą dydaktyczną, i z kadrą wykładowców uczelnia sobie poradzi. W tym celu w środę podpisano list intencyjny o współpracy m.in. z kilkoma lubelskimi szpitalami (nie klinicznymi) i ze szpitalem w Puławach. - Kadra zawsze wynika z oddziałów w poszczególnych szpitalach, które w perspektywie czasu staną się klinikami, to naturalny proces. Ci, którzy tworzą te jednostki, staną się jednocześnie pracownikami kierunku lekarskiego. Składając wniosek do Polskiej Komisji Akredytacyjnej przedstawia się cały skład osób (które będą tworzyć kierunek - red.) - tłumaczy rektor KUL.

Na nowym kierunku początkowo ma się kształcić 60 studentów, a docelowo 120. Medycyna to m.in. zajęcia z anatomii, które na uczelniach medycznych odbywają się w prosektoriach. Skąd KUL weźmie taki obiekt? - Zastanawiamy się nad tym, by mieć własne Prosektorium Anatomicum. Na dziś myślimy, że będzie to koszt kilkunastu milionów. Ale może to być mniejsza kwota, bo niebawem zmieniają się przepisy. W roku 2024 wchodzimy w rozporządzenie Unii Europejskiej, które mówi, że przy przechowywaniu zwłok ludzkich należy zrezygnować z czynników chemicznych, tylko iść w kierunku używania chłodni i alkoholu. A to radykalnie zmniejsza koszt tej inwestycji - tłumaczy ksiądz profesor Mirosław Kalinowski. I dodaje, że przyszli lekarze korzystaliby też z obiektów, które KUL już ma, a na których kształcą się pielęgniarki (m.in. laboratoria).

Jednym ze szpitali, który podpisał z KUL list intencyjny, jest Wojewódzki Szpital Specjalistyczny przy al. Kraśnickiej w Lublinie. - Będziemy jedną z kilku jednostek ochrony zdrowia, stanowiących bazę dydaktyczną praktycznej nauki zawodu dla studentów z KUL - mówi dyrektor szpitala Piotr Matej. - Dysponujemy kilkunastoma zakresami świadczeń i w tych zakresach będziemy wspierali działania uczelni. Ordynatorzy zostaną wskazani jako osoby współuczestniczące w procesie kształcenia praktycznego, ale i teoretycznego we współpracy z KUL - dodaje.

Kolejny szpital to Instytut Medycyny Wsi. - Posiadamy Klinikę Chorób Wewnętrznych, Zakaźnych, Diabetologię i w nich będzie możliwe prowadzenie zajęć z tych przedmiotów. Mamy kadrę profesorką, która zasili tworzony Wydział Lekarski KUL - przekonuje profesor Lech Panasiuk, dyrektor Instytutu. Współpracę deklaruje też Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej czy Szpital Wojskowy w Lublinie.

Na razie nie wiadomo, ile będzie kosztować utworzenie nowego kierunku. - Na pewno niemało - mówią nieoficjalnie nasi rozmówcy. Rektor KUL twierdzi jednak, że dokładne wyliczenia na dziś trudno podać. Z kolei wiceminister zdrowia Piotr Bromber zapowiada, że uczelnia w przyszłym roku dostanie część dotacji od ministra zdrowia. Jaką kwotę? - Konkretna kwota w ramach obligacji Skarbu Państwa będzie w przyszłym roku przeznaczona na to, o czym dzisiaj mówimy - na wsparcie kierunku lekarskiego - mówi Brobmer. Konkretów jednak nie podaje.

Brakuje lekarzy

Dane Izb Lekarskich mówią, że w Polsce brakuje nawet 68 tysięcy medyków. Braki wśród personelu medycznego pokazała m.in. pandemia, gdy trudno było kompletować personel do szpitali tymczasowych. Resort zdrowia każdego roku zwiększa liczbę miejsc na studiach lekarskich. KUL ma się też w ten proces włączyć. - Na przestrzeni ostatnich kilku lat zwiększyliśmy o kilka tysięcy liczbę miejsc na kierunkach lekarskich. Stworzyliśmy nowe miejsca, w których mogą się kształcić przyszli lekarze. Wszystko po to, by wzmocnić poczucie bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców - mówił na KUL minister Piotr Bromber. Dodał, że na dziś samo zwiększanie nakładów na ochronę zdrowia to za mało.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny