300 wakatów w Straży Miejskiej. "Trzeba im dać lepsze zarobki"

Straż Miejska w Warszawie szuka pracowników. Brakuje nie tylko samych strażników, ale także osób zajmujących stanowiska administracyjne. Sprawą zainteresowali się stołeczni radni. - Trzeba tym ludziom zaoferować lepsze zarobki - mówi Ewa Malinowska-Grupińska, przewodnicząca rady miasta.
Zobacz wideo

Komunikaty o poszukiwaniu pracowników do Straży Miejskiej w Warszawie pojawiają się m.in. w komunikacji miejskiej. - Ten bardzo niekorzystny poziom zatrudnienia utrzymuje się już od jakichś dwóch-trzech lat - informuje Robert Bartołd z OPZZ Funkcjonariuszy i Pracowników Straży Miejskich. - W tym roku mamy już ponad 300 wakatów, w ubiegłym roku było to niespełna 300. Myślę, że to będzie się powoli zwiększało - przewiduje.

W bardziej uspokajającym tonie wypowiada się rzecznik warszawskich strażników Sławomir Smyk. - Sytuacja w zatrudnieniu nie jest alarmująca. Chodzi o to, by zatrudniać nowe osoby (…). Po prostu część pracowników odchodzi na emeryturę - twierdzi.

Robert Bartołd zgadza się z tym, że braki kadrowe wynikają przede wszystkim z odchodzeniem na emeryturę. - Systematycznie, co roku, pewna grupa ludzi odchodzi, a nie ma nowych, młodych, którzy chcieliby pracować w straży - podaje Bartołd. Mówi jednak również o nieadekwatnych do wykonywanej pracy warunkach finansowych. - Za takie wynagrodzenie, jakie jest proponowane młodym ludziom, to nie sądzę, że Straż Miejska w Warszawie znajdzie ludzi do wykonywania tego typu obowiązków - przekonuje.

Obecnie na najniższym stanowisku strażnik zarabia 4100 złotych brutto. Do tego trzeba doliczyć premie, dodatek za wysługę lat pracy i inne dodatki wynikające z prawa pracy. - Na warunki warszawskie to nadal nie jest duże wynagrodzenie - kwituje Robert Bartołd.

Interwencja radnych

Sytuacja w Straży Miejskiej zaniepokoiła radnych miasta z Koalicji Obywatelskiej, którzy napisali do prezydenta Warszawy interpelację. Zgodzili się z tym, że wynagrodzenie strażników powinno być znacznie wyższe. 

Podkreślili też, że w ostatnich miesiącach strażnicy mają więcej obowiązków nakładanych im przez ustawodawcę. Wspomnieli m.in. o możliwości karania mandatami kierujących hulajnogami elektrycznymi czy rowerzystów. Wspomnieli również o trudnej sytuacji kadrowej w policji, która - ich zdaniem - także może się przełożyć na nowe zadania dla straży miejskiej. 

- Martwimy się - przyznaje przewodnicząca Rady Warszawy Ewa Malinowska-Grupińska (PO). Jej zdaniem warszawiacy nie wybierają pracy w straży głównie ze względu na zarobki. Za trudną sytuację finansową miasta radna wini z kolei rząd. - W stosunku do normalnych wpływów, w związku ze zmianami legislacyjnymi [np. Polski Ład - red.], Warszawa dostanie mniej o 3 miliardy złotych. A zatem tych pieniędzy po prostu brakuje - przyznaje. - Bardzo wiele ruchów dzisiejszego rządu jest wymierzonych w samorządy (...) Oczywiście, że każdy lubi mieć więcej pieniędzy w kieszeni, ale sam nikt nie zbuduje szkoły, drogi czy nie zatrudni strażnika miejskiego, który będzie pilnował tych ulic - twierdzi.

Rzecznik Straży Miejskiej w Warszawie przekonuje, że warto pracować w straży. - Przede wszystkim dlatego, że jest to stabilne zatrudnienie o umowę o pracę. Są premie motywacyjne, dodatek stażowy, świadczenie socjalne, bezpłatne zajęcia sportowe czy pakiet opieki medycznej i preferencyjne ubezpieczenia grupowe. Jest jeszcze trzynasta pensja, bezpłatne szkolenia i dofinansowanie nauki na studiach - wylicza.

Według danych warszawskiej Straży Miejskiej w stolicy jest blisko 1300 strażników, którzy pracują na dwie zmiany dwunastogodzinne.

>> CZYTAJ TAKŻE INNE WIADOMOŚCI Z WARSZAWY <<

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny