"Marzyliśmy, aby w Lublinie powstało takie miejsce". Łączą uchodźców z mieszkańcami miasta

Anna Gmiterek-Zabłocka
W Lublinie powstało nowe miejsce integracji Polaków i cudzoziemców Baobab. Ma dawać szerokie wsparcie uchodźcom i budować ich relacje z lublinianami. Za jego organizację odpowiada Stowarzyszenie Homo Faber.
Zobacz wideo

Baobab znajduje się w ścisłym centrum Lublina - przy Krakowskim Przedmieściu - w budynku, w którym przez lata był bank PKO BP. Mieści się w charakterystycznej bramie, gdzie przez kilkadziesiąt lat lublinianie przychodzili na kultowe rurki z kremem. 

Baobab powstał po to, by integrować m.in. uchodźców z Ukrainy, ale też choćby studentów z Zimbabwe, których jest w Lublinie spora grupa. Można tu zasięgnąć informacji w sprawie możliwości podjęcia nauki czy pracy albo spotkać się z prawnikiem. Są bezpłatne kursy języka polskiego - dla dzieci i dorosłych, a także kurs ułatwiający założenie w Lublinie własnego biznesu. - Nasi uczestnicy dowiadują się, jakie są zasady dotyczące np. zawierania umów o pracę czy umów o dzieło. Poznają przepisy dotyczące założenia działalności jednoosobowej czy spółki - mówi prowadząca zajęcia Kateryna Jarmolenko. 

Po wejściu do budynku cudzoziemiec spotka wolontariuszy z Community Center. - Osoba, która wchodzi do Baobabu, trafia bezpośrednio do nas. I może ją na początku przerazić ogrom budynku, ale jesteśmy od tego, by jej wskazać, gdzie otrzyma pomoc - mówi Agnieszka Tracz, koordynatorka Community Center. Skąd cudzoziemcy wiedzą, że powstało takie miejsce? - Mamy swój kanał informacyjny na Telegramie, więc Ukrainki i Ukraińcy dostają tam informacje na bieżąco. Podobnie jak na Facebooku - dodaje nasza rozmówczyni. 

Baobab w LublinieBaobab w Lublinie Fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ Radio TOK FM

W Baobabie powstała też świetlica dla dzieci (gdy rodzice będą np. na kursie), ale też pracownia "Lekka". - Jest to miejsce, gdzie będziemy prowadzić warsztaty rzemieślnicze, m.in. krawieckie, florystyczne, tworzenia makramy czy haftu. Bardzo nam zależy, by było to miejsce miłe, przyznaje, w którym można pożytecznie spędzić czas. Mamy m.in. grupę seniorek i seniorów z Ukrainy, którzy są bardzo zainteresowani naszymi warsztatami - mówi koordynatorka Ewelina Kruszyńska. Jest też pracownia "Cięższa", w której można np. coś naprawić - są w niej piły, młotki, śrubokręty i inny sprzęt do majsterkowania. 

W Baobabie zaczęły się też zajęcia muzyczne. To właśnie tu ćwiczy chór złożony z ukraińskich dzieci i młodzieży pod kierownictwem Haliny Nawrockiej, który występował już w mieście choćby z koncertami kolęd. To również tu będą się odbywać lekcje gry na pianinie, akordeonie czy skrzypcach dla ukraińskich dzieci, które dostały stypendia artystyczne od Homo Faber.  - Są dni, że już towarzyszy nam tutaj muzyka, bo są próby. I o to nam chodzi, aby to miejsce żyło - tłumaczy Piotr Skrzypczak ze Stowarzyszenia Homo Faber. Jak zapowiadają nasi rozmówcy, na miejscu - w dużej otwartej przestrzeni przy wejściu do budynku - będzie też można organizować koncerty.  

Baobab to również miejsce, w którym docelowo ma się odbywać integracja kulinarna. W środku powstaje nowocześnie wyposażona duża kuchnia, w której zaplanowano wspólne gotowanie. 

Przestrzeń, którą na potrzeby Baobabu zagospodarowało i wyremontowało Stowarzyszene Homo Faber, to ponad 1500 metrów, w tym piwnice. Wszystko było możliwe dzięki wsparciu zagranicznych organizacji, m.in. UNHCR, Oxfam czy Danish Refugee Council, które wspierają Homo Faber finansowo. Do tego - pomoc po raz kolejny zaoferowała IKEA, która przekazała meble.

- Uchodźcy często są nowi w mieście. Nie mają zbudowanej sieci kontaktów, wielu rzeczy nie wiedzą. Żyją albo u dobrych ludzi, którzy ich przygarnęli, albo mieszkają w zbiorowym punkcie zakwaterowania. Teraz będą mogli przyjść tu, spędzić czas, popracować. Na miejscu będzie też psycholożka, z którą można się spotkać. Baobab ma być przestrzenią informacji, ale też integracji, spotkania się, budowania relacji, ale też uczenia się wielu rzeczy - mówi Piotr Skrzypczak. 

Koszty utrzymania budynku, zarządzanego przez Zarząd Nieruchomości Komunalnych, są niemałe. Bo to z jednej strony blisko 6 tysięcy złotych czynszu, a z drugiej ogromne opłaty choćby za ogrzewanie. W samym tylko grudniu było to 20 tysięcy złotych. Piotr Skrzypczak podkreśla, że na razie pieniądze są, ale docelowo Stowarzyszenie Homo Faber chciałoby, aby w koszty partycypacji weszło też miasto. - Rozmawiamy o tym - mówi Skrzypczak. 

Baobab w LublinieBaobab w Lublinie Fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ Radio TOK FM

Skąd nazwa Baobab?

Jeszcze kilka lat temu przy placu Litewskim rosła ogromna topola czarna, zwana właśnie baobabem. To tu lublinianie umawiali się na randki, na spotkania biznesowe czy wycieczki. Stąd pomysł, by nowe miejsce - spotkań i integracji - miało właśnie taką nazwę. 

- Budujemy relacje, staramy się łączyć nitkami ludzi, by tworzyli sieci współpracy, żeby znali nie tylko swoje najbliższe środowisko, ale też innych ludzi, w tym mieszkańców Lublina - mówi Piotr Skrzypczak. - Baobab jest elementem naszej wieloletniej strategii, bo marzyliśmy, aby w Lublinie powstało takie miejsce. Od 24 lutego 2022 roku, czyli od dnia wybuchu wojny, tworzymy - wspólnie z miastem - Lubelski Społeczny Komitet Pomocy Ukrainie. I to co teraz tworzymy, też jest tego częścią - dodaje nasz rozmówca. I podkreśla, że Homo Faber przygotowuje aktualnie koncepcję programową zagospodarowania przestrzeni Baobabu, która ma być oparta m.in. na współpracy z Urzędem Miasta. 

Na miejscu będzie też biblioteka wielokulturowa, która ruszy niebawem. Książki do niej były zbierane od wielu miesięcy. W dużej mierze są to pozycje ukraińskie, ale też choćby białoruskie czy w języku hebrajskim. 

Baobab w LublinieBaobab w Lublinie Fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ Radio TOK FM

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny