132 sprawy do ponownego rozlosowania po przenosinach sędzi w warszawskiej apelacji

Anna Gmiterek-Zabłocka
Ponad 130 spraw karnych w Sądzie Apelacyjnych trzeba było rozlosować ponownie po tym, jak trzy karnistki przeniesiono - wbrew ich woli - do innego wydziału. Oznacza to późniejsze ich rozpoznanie, nawet o kilka miesięcy.
Zobacz wideo

W całej sprawie chodzi o trzy sędzie karnistki: Ewę Leszczyńską-Furtak, Ewę Gregajtys i Marzannę Piekarską-Drążek. Zostały one, wbrew swojej woli, przeniesione z Wydziału Karnego do Wydziału Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. Z informacji udzielonych nam przez wiceprezes warszawskiej apelacji Agnieszkę Gołaszewską wynika, że przeniesione sędzie miały w swoich referatach 132 sprawy karne. Po ich przenosinach wszystkie te sprawy trzeba było ponownie rozlosować.

Żadna ze spraw nie trafiła do prezesów - Piotra Schaba i Przemysława Radzika - mimo że orzekają w tym właśnie II Wydziale Karnym. "Sędziowie Sądu Apelacyjnego w Warszawie - Piotr Schab i Przemysław Radzik - nie wylosowali spraw z referatów sędziów przeniesionych do III Wydziału Pracy i Ubezpieczeń Społecznych" - przekazała nam rzeczniczka sądu. 

Sprawy karnistek zostały już przydzielone innym osobom, "w tym także sędziom delegowanym od września br. do orzekania w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie". Jak wskazała Agnieszka Gołaszewska, chodzi o trzy osoby: Annę Grodzicką z Sądu Okręgowego w Lublinie (o której kilka dni temu pisaliśmy), Piotra Maksymowicza z Sądu Okręgowego w Warszawie (wiceprezesa Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia) i sędzię Annę Gąsior-Majchrowskę z Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim, która była rzecznikiem dyscyplinarnym i dała się poznać tym, że postawiła zarzuty jednemu z sygnatariuszy listu do OBWE - w kwietniu 2020 roku - w sprawie organizacji wyborów w terminie majowym (podpisało się pod nim ponad 1200 sędziów). Pisała o tej sprawie Iustitia

Ponowne rozlosowanie spraw przeniesionych sędzi karnistek oznacza późniejsze ich rozpoznanie (nawet o kilka miesięcy). Znów trafiają one bowiem do kolejki spraw oczekujących. Rzecznik sądu poinformowała nas, że najszybciej, bo już na grudzień, wyznaczone mają być terminy rozpraw w sprawach, "w których stosowane jest tymczasowe aresztowanie oraz sprawy stare".

Zarzuty dyscyplinarne 

Sędzie przeniesione z Wydziału Karnego do Wydziału Pracy i Ubezpieczeń Społecznych kilka dni temu dostały zarzuty dyscyplinarne. Przedstawił je sędziom - na piśmie - Michał Lasota, zastępca głównego rzecznika dyscyplinarnego dla sędziów. Chodzi o zarzuty za "odmowę wykonywania wymiaru sprawiedliwości". To zupełnie nowe przewinienie dyscyplinarne, które zostało wprowadzone do systemu prawnego ustawą autorstwa prezydenta Andrzeja Dudy z czerwca 2022 roku. Środowiska sędziowskie od początku ostrzegały, że będzie ono wykorzystywane jako "bat" na sędziów, by również inni wiedzieli, że - jeśli odmówią orzekania z neosędziami - będą ścigani dyscyplinarnie. 

Przypomnijmy krótko, trzy karnistki zostały przeniesione, ponieważ odmawiały orzekania z tzw. neosędziami, wybranymi przez nową, upolitycznioną Krajową Radę Sądownictwa. Decyzję w tej sprawie podjęli prezesi warszawskiej apelacji - Piotr Schab i Przemysław Radzik. 

Jedna z przeniesionych - sędzia Marzanna Piekarska-Drążek mówiła na antenie TOK FM, że nie mogła postąpić inaczej. - Nam chodzi o to, by człowiek, który usłyszy wyrok, był pewien, że to jest wyrok prawomocny. A cóż ja bym mogła powiedzieć z sędzią wadliwie powołanym w składzie? Że wydaję wyrok 15 lat pozbawienia wolności, ale nie potrafię zagwarantować, że to jest wyrok ostateczny? - pytała. - Przecież nie mogę zakładać togi i łańcucha, i udawać, że jest wszystko w porządku, jeśli wiem, że w składzie sądu znalazł się sędzia powołany w wadliwej procedurze - przekonywała Piekarska-Drążek.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny