W niewielkiej Kobyłce stworzyli wielkie miejsce pomocy uchodźcom. "Wracają do nas na zimę"

Anna Gmiterek-Zabłocka
- Czuję się w Polsce jak ryba w wodzie. Wiele osób mnie pyta, czy wyjadę znów do domu, do Ukrainy. Na dziś najchętniej bym tu została - słyszymy od jednej z Ukrainek, która zamieszkała w Kobyłce pod Warszawą. To w tej miejscowości działa przestrzeń dla uchodźców, stworzona we współpracy z organizacją humanitarną z Włoch.
Zobacz wideo

Kobyłka to małe miasto, około 20 km od Warszawy. To właśnie tu - w ramach pilotażu - powstała Przestrzeń Przyjazna Dzieciom. Dla maluchów z Ukrainy i ich mam. Ma służyć integracji uchodźców, ale też stanowić przestrzeń do działań poprawiających stan psychiczny dzieci z doświadczeniem uchodźczym. To m.in. miejska biblioteka, dom kultury czy świetlica. Podstawowa zasada jest jedna - we wszystkich działaniach biorą udział i ukraińskie, i polskie dzieci - pół na pół. 

- Mamy około tysiąca osób z Ukrainy, które zamieszkały u nas po wybuchu wojny. Z jednej strony widzimy, że część osób wyjeżdża, jest spora rotacja, ale z drugiej - inni wracają do nas na zimę - mówi Katarzyna Rostek, zastępca burmistrza Kobyłki. Jak tłumaczy, władze miasta od początku wiedziały, że trzeba działać wyprzedzająco, by zapobiec problemom społecznym, które mogłyby się pojawić. - Wiedzieliśmy, że będzie potrzeba dużo usług, które zintegrują społeczność i będą dawały wsparcie, w tym psychologiczne, pedagogiczne czy materialne - dodaje pani burmistrz.

Symbol Kobyłki - przed miejscowym domem kulturySymbol Kobyłki - przed miejscowym domem kultury Fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ Radio TOK FM

- W Kobyłce realizujemy projekt pilotażowy wspierający uchodźczynie - kobiety, ale też dzieci, które uciekły do Polski i próbują tutaj zacząć nowe życie, próbują się zintegrować w lokalnych miastach i wsiach, gdzie obecnie mieszkają. To jest cała masa zajęć, począwszy od nauki języka polskiego, poprzez zabawy w świetlicy, organizację teatrzyków czy zajęcia wokalne - mówi Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej. 

Dzieci w Kobyłce mogą - wspólnie z polskimi dziećmi - uczyć się grafiki komputerowej albo brać udział w warsztatach teatralnych. - Mamy tzw. teatr przedmiotu. To 16 godzin zajęć. Całość będzie zakończona pokazem teatralnym dla rodziców, dzieci i wszystkich mieszkańców Kobyłki - mówi Izabela Wójcik, koordynator w projekcie Przestrzeń Przyjazna Dzieciom. Jak dodaje, w programie są też zajęcia z gimnastyki sportowej z elementami języka angielskiego czy warsztaty makramy. W grupach jest po 20 dzieci: 10 Ukraińców i 10 Polaków. - Świetnie się odnajdują. (...) Tak naprawdę nawet nie potrzebują znajomości języka, bo bez niego świetnie współpracują - mówi Wójcik. 

W ramach projektu i integracji część ukraińskich mam dostała też pracę, na przykład w świetlicy dla dzieci czy punkcie wydawania darów. Tak jak pani Olena, która przyjechała do Polski razem z córką z Irpienia. W Ukrainie pracowała w przedszkolu. - Kobyłka to piękne miasteczko. Przypomina mi nasz Irpień. Bardzo przyjemnie się mieszka - mówi Olena. Jak dodaje, w Kobyłce są też mamy z Kijowa, Chersonia czy Charkowa. - Bardzo się zżyliśmy. Organizujemy zbiórki, robimy pizzę albo frytki, dużo rozmawiamy. Dzieci mogą porozmawiać po ukraińsku. To dla nich ważne - tłumaczy.

W świetlicy prowadzi zajęcia rytmiczne i sensoryczne. Co ważne, świetnie mówi po polsku. - Wcześniej w ogóle nie znałam języka, ale dzięki polskim współpracownikom i wolontariuszom, którzy cały czas rozmawiają z nami po polsku, mogę się porozumieć - mówi Olena. 

W Kobyłce spotykamy też panią Snieżanę. Przyjechała tu 1 marca, z Łucka, razem z 8-letnią córeczką. Jak mówi, to był jej pierwszy w życiu wyjazd za granicę. - Czuję się w Polsce jak ryba w wodzie. Wiele osób mnie pyta, czy wyjadę znów do domu. Na dziś najchętniej bym w Polsce została. Jest mi tu dobrze. Poza tym wiem, że Ukraina będzie potrzebować wielu lat, by wszystko odbudować - mówi. Język polski również nieźle opanowała. Przyznaje, że to zasługa m.in. bajek, które na polskich kanałach z dziećmi oglądała. - Do tego rozmowy z Polakami, tak się nauczyłam języka - nadmienia.

Przyznaje, że na początku było jej bardzo ciężko, niewiele rozumiała. - Jak odrabiałam z córką lekcje, obie płakałyśmy. Ale spotkałyśmy się tutaj z tak ogromnym wsparciem, że dziś jest już zupełnie inaczej. Mamy przyjaciół, również wśród Polaków - cieszy się.

Kobyłka i przestrzeń dla osób z UkrainyKobyłka i przestrzeń dla osób z Ukrainy Fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ Radio TOK FM

Artur Dębek jest asystentem międzykulturowym zaangażowanym w cały projekt. Też pomaga ukraińskim i polskim dzieciom, opiekuje się nimi w świetlicy. Jak mówi, są to wspólne gry i zabawy. - Dzieci uśmiechają się coraz częściej i uśmiechają się szczerze. Widać, że się do nas przyzwyczaiły i czują się bezpiecznie - cieszy się. Jak dodaje, jedną z form aktywności jest wspólne gotowanie. - Gotujemy wszystko. Powstaje na przykład spaghetti albo naleśniki. Ostatnio chłopcy ze świetlicy przygotowali kolację. Była chińszczyzna i oni sami postanowili, że coś takiego zrobią. To jest świetne - przekonuje. 

Wiceburmistrz Katarzyna Rostek wcześniej przez 30 lat pracowała w pomocy społecznej. - Dlatego od początku wiedziałam, jak ważna jest integracja. Dziś już znamy te osoby, jesteśmy z nimi w codziennym kontakcie, widzimy duże postępy w nauce języka polskiego. Ważne jest też dla nas, że panie z Ukrainy mogą być pracownikami w naszych placówkach, na przykład w bibliotece czy w świetlicy dla dzieci - mówi. 

W ramach projektu od października Kobyłka będzie też przekazywać 100 posiłków - codziennie - dla najbardziej potrzebujących Ukrainek i Ukraińców. - To będą posiłki z zaprzyjaźnionej Spółdzielni Socjalnej "Integracja" z Zabrodzia. Posiłki będą bezpłatne - mówi Rostek. Dodatkowo samorząd ma dostać od sponsorów bony dla uchodźców, by móc ich wesprzeć finansowo przed zimą. 

Projekt Przestrzeń Przyjazna Dzieciom  to inicjatywa finansowana przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię w ramach Funduszy Norweskich i EOG.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny